IndeksIndeks  CalendarCalendar  GalleryGallery  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Facebook


FANPAGE

Polub nas na facebooku.
Ekipa

*Kliknij obrazek*
Pogoda

Pogoda na 01.07 - 31.08

Opis: Pierwszy dzień lata. Wakacje. Tak najprościej opisać zbliżające się zdarzenia. A pogoda? Cieplutko, słońce na niebie, brak chmur. Niema nawet najmniejszego kawałka białego puszku na niebie. Możemy jedynie liczyć, że taki stan utrzyma się jak najdłużej.
Temperatura: 30° do 34°
Latest topics
» Wielki Sklep Straganowy
Pon Lip 07, 2014 1:08 pm by Mike

» Który pok lepszy ?
Nie Lip 06, 2014 5:59 pm by Tchomer

» [KP] Zaq
Sob Lip 05, 2014 5:14 pm by kuba03065

» Lugia robi Avatary
Czw Lip 03, 2014 10:26 am by Tchomer

» Druga przygoda pokemon.. (2)
Wto Lip 01, 2014 4:19 pm by Tchomer

» Ruiny Alpha
Sob Cze 28, 2014 1:34 pm by dagi66

» Turniej pokemon edycja 3
Sob Cze 28, 2014 8:13 am by smok27

» Miasto Parmania (Fuchsia City)
Sro Cze 25, 2014 8:15 pm by LugiaFly

» Podróż między miastami
Sro Cze 25, 2014 5:24 pm by kuba03065

Grudzień 2017
PonWtoSroCzwPiąSobNie
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
CalendarCalendar
The most tagged members
@Bankai
 
The most tagged keywords
1#testuje
Keywords
Zmiana konta




Share | 
 

 Violet City

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Wto Lut 04, 2014 1:38 am

Stefan na dźwięk twych słów podniósł się na ramionach i w mgnieniu oka ponownie zostałaś uwięziona w klatce stworzonej z jego rąk. Twoje nogi zablokował własnymi kolanami. W tej chwili między wami nie była sama miłość, ale także napięcie. Niepotrzebne były słowa. Oczy mówiły wszystko. Zaczęliście oddychać w równym tempie.
- Nigdy. Przenigdy. Nie waż się kiedykolwiek więcej tak pomyśleć. Do cholery kobieto! Czyż ty się nigdy nie uczysz na własnych błędach? - zasyczał gniewnie. Wzrok miał jak zbity baranek, który potrzebuje czystej cierpliwości i ciepła.
- Jak mam wierzyć w to, że mnie kochasz, jeśli myślisz takie rzeczy? - złapał cię i z podnieceniem(?) Wstał trzymając cię w swych ramionach.
- I nie waż się ponownie sięgnąć do takich ciężkich armat emocjonalnych. - zaczął iść w stronę okna, patrząc się przez siebie i zatrzymując się przed otworem.
- W tej chwili masz mi po prostu zaufać. - rzekł i skoczył. Brzęk tłuczonego szkła rozniósł się w twych uszach. Oboje zaczęliście spadać w dół, włosy zjeżyły się na twojej skórze. Stefan zwęził uścisk, w którym byłaś trzymana. Znajdowałaś się w takiej pozycji, że doskonale widziałaś jego twarz. Spadaliście pionowo, głową w dół. Mimo, że to była ledwie sekunda dla ciebie była to cała wieczność. Tuż nad ziemią anioł wyciągnął skrzydła. Zaczęliście szybować tuż nad powierzchnia ziemi. Stefan nie przejmował się tym, że ktoś was zobaczy. Dla niego liczyłaś się ty. Na wasze szczęście, nikt w pobliżu się nie znajdował. Lecieliście długo w tej samej pozycji. Ani trochę nie zmieniając wysokości na jakiej się znajdowaliście. Słońce lekko wam przyświecało, dopiero teraz zorientowałaś się, że byłaś ubrana w długą, czarną suknię z białymi, wyszywanymi różami, która największy z nich rozchodzi się po całym lewym boku, a swój czubek ma przy twych piersiach. Natomiast anioł miał na sobie garnitur i kremowy krawat. Na nogach poczułaś małe pantofelki. Promienie słoneczne w tej chwili dla was nie istniały. Wokół widziałaś białe plamy śniegu, a tobie było wręcz gorąco. Czułaś się dosłownie jak kura w rosole. Zaczęliście się unosić ku górze. Stefan, o ile było to jeszcze możliwe, przycisnął cię do klatki piersiowej i razem przekręciliście się dokładnie trzy razy wokół własnej osi. Patrzył w tym momencie na ciebie, swym wzrokiem rozpalał cię do czerwoności, a ty do końca nie wiedziałaś co się dzieje. Skrzydła zwęziły się i powoli zmniejszały swą objętość. Zaczęliście delikatnie opadać. Anioł wyprostował waszą pozycję tak, że wydawało się, że stoicie w powietrzu.
- Nigdy więcej. - szepnął, a twoje małe szpilki zatopiły się w miękkim śniegu, Stefan jedną ręką podtrzymywał twoje plecy i delikatnie przechylił cię do tyłu.
- Czy panna Lugia zrozumiała i nigdy więcej nie popełni swego błędu, gdyż wie, że jest dla mnie jedyną osobą, dla której chcę się obudzić? Dla której walczę? Dla której się nie poddaję? Dla której chcę się oddać? Dla której przetrwałem sto lat tortur? Byłaś tą, która trzymała mnie wtedy przy życiu.  - rzekł z pełną gracją i elegancją. Byłaś pewna, to był twój, jedyny, stary anioł stróż. W panującym świetle źrenice powiększyły się mu, a kolor tęczówki zmienił się na głęboki szary z nutką błękitu. Zbliżył się do twojej twarzy na milimetry. Mogłaś wyczuć ciepły oddech, który wypływa z jego ust, gdy wypowiada słowa.
- Kocham cię, a ty mi przysparzasz ból. Ból, który żaden lód nie jest w stanie zgładzić. Przestań myśleć o wszystkim w pesymistycznych barwach. W tej chwili składam ci obietnicę, której nie złamię, prędzej nadejdzie apokalipsa, aniżeli to się stanie.   - nachyli się do twego ucha, a następnie delikatnie zniżył się w okolice twojej szyi, którą pocałował. Wyprostował cię do stabilnej postawy.
- Od dzisiaj będziemy wieść spokojne i normalne życie z nutką anielskich skrzydeł. Koniec walk, koniec rozłąk. - ponownie wzniósł się w powietrze, oczywiście z tobą. Nim się zorientowałaś stałaś w swym pokoju. Okno było naprawione, choć wy nadal byliście przebrani w stroje wieczorowe.
- Czy panna Lugia zrozumiała? - spytał, w błyskawicznym tempie kładąc na łóżku i ponownie zakleszczając twoje ciało między swymi ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Wto Lut 04, 2014 2:22 am

Jak ma nie myśleć pesymistycznie? To się nie uda! Była, jest i będzie pesymistką. Zawsze widziała świat w tych szarych barwach.. Nic nie potrafiło tego zmienić. Nawet najmniejszy promyk radość, który powodował, że świat stawał się barwniejszy.. Szybko znikał, a piękne barwy zastępowała szarość. Takie miała życie. Pełne smutku, bólu.. Nawet nie zauważyła kiedy sama zaczęła go zadawać.. Co gorsza, sprawiało jej to niekiedy przyjemność.. Jak przy odbieraniu innym życia i powodując, że życie bliskich danej ofiary musiały znosić te smutną myśl. Taka zawsze była. Nawet jeśli przez tak długi czas doświadczała tych niezwykle pięknych chwil.. Nie da się z niej zrobić optymistki, czy w najlepszym razie realistki..
Żeby to tak jeszcze było proste. On tego nie widział, ale Lugia czuła, że jeszcze chwila i znów wróci to dawne ja. Dziewczyna, która nie znała pojęcia miłości.. A osoby jakie w sobie rozkochiwała, trafiały do trumny gdy tylko jej się znudziły.. Pewnie gdyby nie Stefan, tak skończyłby Matt. Zamordowany przez osobę dla, której ludzkie uczucia były jedynie świetną zabawką. Niczym innym. Tylko zabawką, którą można wyrzucić, gdy się znudzi i kupić sobie nową. Kiedyś świat był dla niej jedynie wielkim sklepem z zabawkami, gdzie może znaleźć wszystko co jej się spodoba.. Zniszczyć, co oznaczało śmierć.. Lub wrócić na ziemię.. I starać się znów być normalną osobą.. Co zrobił Stefan.. Jedyna osoba, którą na prawdę pokochała.. Której nie uważała tylko za zabawkę.. Ściągnął ją na ziemię.. Jednak nawet jeśli, zawsze jakoś go zraniła.. Nawet nie była tego świadoma.. Ma to po prostu we krwi.. Swojej durnej anielsko demonicznej krwi.. Eh! Czasem naprawdę lepiej by było gdyby nie istniała. Nie chciała ponownie zadawać tego bólu.. Krzywdzić innych..
To ona była tu jedynym potworem.. To ona powinna pytać, czy się jej nie boi.. To ona powinna spędzić cały wiek będąc torturowaną nie on! I to wszystko... Przez nią.. Oczywiście przez nią.. Urodzone zło, nawet jeśli starała się być dobra.. Ktoś taki jak ona.. Nigdy nie będzie dobry.. To pewne..
I pewnie to wszystko by mu w końcu powiedziała.. Ale nie chce by znów, czuł ten smutek i ból.
- Melduję iż panna Lugia Lunar zrozumiała wszyściuteńko. - odpowiedziała z tym sztucznym uśmiechem na twarzy. Całe szczęście, teraz nie wyglądał wcale tak sztucznie. Ale i tak pewnie zauważy. Przecież, nie da się udawać szczęśliwego, gdy jest się tak przybitym. Myśl o tym, że ciągle zadawała mu ból.. Ciągle może być tą starą Lugią, która mordowała.. Była osobą o dwóch całkiem odmiennych osobowościach, które bez przerwy się ze sobą kłóciły. Nie jest to jednak jakieś tam typowe rozdwojenie jaźni.. Ale i tak to swoje drugie ja często nazywała Lunią. W sumie tak nazywała się jej rzekoma wymyślona przyjaciółka z dzieciństwa, która to zawsze musiała ją wpakować w problemy.. Tak.. Od urodzenia była świrem. I dobrze jej z tym. Choć jednak czasem nie jest za dobrze.
Suknia.. Zdejmijcie ją z niej! Przecież wiecie, że nie znosi takich ciuszków! Jak już kiedyś wspominałam.. Jak można w czymś takim chodzić?! A mniejsza z tym..
Prócz tego, że wszyściuteńko zrozumiała, postara się nie być tą durną dziewuchą, która nazywała Lunią. Dajmy sobie z tym spokój. Nikt nie chce by nią była. Chyba, że ktoś chce szybciej zniknąć z tego świata. Wtedy.. Droga stoi otworem..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Wto Lut 04, 2014 7:01 pm

Stefan zastygł w tej pozycji, wpatrywał się w twoje oczy, jakby chciał wniknąć do twego umysłu, co zresztą, coraz częściej się mu udaje. Przez moment wstrzymałaś oddech, anioł trzymał cię wystarczająco mocno, abyś nie mogła się poruszyć. O dziwo, odczułaś lekki strach. I to nie taki, który miał zwiastować miły poranek.
- Nie kłam mi w żywe oczy. - rzekł z iście stoickim spokojem. Oddychał wolno, gdy twoje serce zaczęło przyspieszać. Nieuczciwe słowa sprawiły, że krew zaczęła szybciej płynąć w twoich żyłach.
- Chociaż ty tego nie rób. - dopowiedział i uwolnił cię z uścisku. Zszedł z łóżka pozostawiając niewiedzę i zdezorientowanie na twych barkach. W uszach brzęczały ci jeszcze jego słowa, a oddech z ust Stefana dopiero teraz spłynął na twe ciało. Anioł stał przy oknie, oparł się o parapet wpatrywał się w ciebie. Był ubrany w swoje klasyczne rzeczy. Cały na czarno. Jego ubrania sprawiały, że świat wokół mimo wszystko zamierał. Wyglądał w nich jak istny ideał. Wysoki, dobrze zbudowany...och! I te włosy! Ponownie promienie słoneczne wbiły się do waszego pokoju, śnieg na zewnątrz dodatkowo zmuszał cię do odwrócenia głowy, gdyż oczy nie mogły wytrzymać tak silnego blasku. Stefan zasunął rolety, które były w odcieniu fioletu.
- Czuję się tak, jakbym musiał się o ciebie starać od nowa. - rzekł, po czym ostentacyjnie pokręcił głową.
- Nie, to nie to. Czuję się tak, jakbym musiał cię wychowywać. Jakbyś nie wiedziała co robi, czy mi zaufać, czy też uciec. A cokolwiek byś zrobiła to boisz się o to, jak bardzo mnie zranisz. I nawet nic nie mów. - podniósł rękę tak, że twoje usta zamknęły się błyskawicznie. Był władczy, o dziwo, twoją skórę przeszedł dreszcz. Spodobało ci się to.
- Wolałbym przez kolejne stulecie gnić w tamtym piekle, aniżeli usłyszeć kłamstwo z twych ust. - zrobił krótką przerwę, ręce splótł na barkach
- Mamy wziąć ślub, zacząć żyć normalnie, ale będzie trudno nam stworzysz związek na samej miłości. Musimy być szczerzy. Każde kłamstwo potęguje kolejne, a wierz mi, wiem coś o tym. - ponownie zrobił przerwę, każde jego milczenie zaczynało zżerać cię od środka.
- Ból? Ból jest tym większy, czym więcej o nim myślisz. A ja? Jeszcze nigdy o nim nie pomyślałem, gdy byłem przy tobie. Sam już nie wiem, co mam robić, byś to zrozumiała. Kocham cię, bez względu, kim byłaś, jestem, czy też będziesz. Nie byłaś aniołkiem, lecz czy i ja nie zabijałem? Bawiłem się tym, kochałem słuchać wrzaski ofiar, widzieć ich przerażenie, które nie uchodziło z twarz dopóki ich nie zamordowałem. Z takim samym zamiarem spotkałem się tobą. - w jego dłoni zabłysł mały sztylet. Zaczął iść w twoich kierunku.
- Za pierwszym razem nie zrobiłem tego, gdyż chciałem się po prostu dłużej pobawić, sprawić sobie większą przyjemność. Jednak, gdy spędziłem z tobą czas, coś się zmieniło. Człowieczeństwo włączyło się w mgnieniu oka, a ja nie byłem pewny, co się ze mną dzieje.  Teraz chcę ci dać wybór. - uklęknął przy tobie, a nóż włożył do twej ręki. Nie udawał.
- Tym miałem cię zgładzić. Jest to broń, która na dobre odsyła anioła do niebios. Albo mnie teraz zabijesz albo weźmiesz ze mną ślub i będziesz próbowała być szczęśliwa. O nic więcej nie proszę, daję ci wolną rękę. Jeśli nie podejmiesz decyzji zgodnej z twym sumieniem oraz sercem, to nigdy nie zaznasz pełni radości. Przynajmniej ze mną. - spojrzał na ciebie swymi czarnymi oczętami, po czym przymknął powieki. Rozłożył ramiona i czekał. Był o dziwo spokojny, albo taki wydawał się z pozoru. Ponownie zmienił twoje ubranie, teraz miałaś na sobie swój ciemny strój dzienny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Wto Lut 04, 2014 7:56 pm

*Jak ty to teraz zrozumiesz, to jesteś mistrzem D: *
Nie! Ona nie chce być znów tą starą Lugia. Nie chce zabijać. Nie chce być znów, tym potworem.. Ale jak ma walczyć z samą sobą? Jak ma walczyć z osobą, którą zna od małego, i która zawsze wpakowuje ją w problemy? Jak ma walczyć, ze swoim drugim ja?...
Z jednej strony, wyrzuciłaby ten sztylet.. Chciałaby żyć, jak normalny człowiek. Nie pamiętając o przeszłości, która nie należała do pięknych. Cały smutek jaki kiedyś odczuwała wynagradzała sobie, zabijaniem innych. Ciszyła się z tego powodu. Jednak nie chce tego robić dalej. Nie chce być tym potworem. Nie chce znów krzywdzić. Jeśli miałaby z nim pozostać, nie wie co mogłaby zrobić.. Nie potrafi nie myśleć o tym bólu, jaki może mu zadać, nawet o tym nie wiedząc. Po prostu nie potrafi. Tak bardzo chciałaby go chronić przed samą sobą..
Z drugiej strony.. Tak jak postąpiłaby Lunia.. Z miłą chęcią wbiłaby ten sztylet prosto w jego serce. Chciałaby widzieć jego śmierć. Ponownie czuć, że naprawdę żyje tak jak żyła dawniej. Wiecznie zabijając, wiecznie zadając ból.. Przez te wszystkie lata przecież, tak dobrze nauczyła się to robić, że teraz nie potrafiłaby bez tego żyć i nawet nie zauważała kiedy nieświadomie to zrobiła. Przecież to część jej duszy, zabijanie, krzywdzenie, kłamstwa.. Wsłuchiwanie się w te melodię płaczu i wrzasków, która działała kojąco i budzi to szaleństwo.. Niekończące się szaleństwo.. To było tak wielką pokusą.. Znów być dawną sobą.. Ale czy aby na pewno była wtedy sobą?
Nie potrafi. Nie potrafi wybrać.. Nigdy nie potrafiła wybrać kim chce być. Dobrą dziewczynką, czy tym chodzącym złem.
Zacisnęła dłoń, w której trzymała nóż.. Nie.. Znów to samo. Znów nie potrafi kontrolować samej siebie. Znów pozwala swojemu staremu ja robić co chce. Dlatego nie potrafiła wybrać. Cokolwiek nie zrobi będzie jej z tym źle. Nie chce zabijać, ale nie potrafi się temu oprzeć.. Chce być szczęśliwa, jednak tak szybko może to zniszczyć. Niech jej ktoś pomoże. Niech ktoś pomoże jej pojąć, jaka jest naprawdę. W swojej głowie, ma dwie różne osobowości.. Anioła i Demona. Lugię i Lunię. Ogień i Wodę. Dwa wykluczające się istnienia..
Chciała to zrobić.. Chciała zatopić otrze w jego ciele.. Widzieć, jak z rany wypływa krew.. Jednak w porę powstrzymała się. Rzuciła sztyletem prosto w ścianę..
- Nie potrafię! - krzyknęła. - Nie potrafię wybrać! Cokolwiek zrobię, będzie mi z tym źle do końca życia. Nie potrafię cie zabić.. Nie potrafię być szczęśliwą z tą myślą, że mogę cie skrzywdzić.. Jestem jedynie wariatką z dwiema osobowościami, która nie potrafi nawet odróżnić dobra od zła i nawet nie wie czego tak naprawdę chce i kim jest!.. - zaraz żałowała, że to powiedziała. Mówiła tak jakby kompletnie nie pamiętała tego co przed chwilą mówił. Stefan też nie był świętym. Ale on.. Przynajmniej potrafił to kontrolować. Nie to co ona. Wystarczy byle pretekst, a już traci nad sobą panowanie. Tak jak było kiedyś w Wertanii. Starała zachowywać się jak dobra osóbka, a skończyło się tym, że chciała go wykończyć. I pewnie by się tak stało, gdyby był zwykłym człowiekiem. Nawet gdy było spokojnie, potrafiła ni stąd, ni zowąd, stracić nad sobą panowanie. Udawało jej się to powstrzymywać tylko przez ostatni kilka.. Kilkanaście.. Dni. A teraz, gdy nie dzieje się nic niepokojącego.. Nieświadoma tego wszystkiego.. Myśli o zabójstwach.. A potem stara się nie zadawać bólu.. Myśli jak kogoś skrzywdzić.. Jednak cudem się od tego powstrzymuje.. Kim w końcu jest? Aniołem? Czy Demonem?..
Walczyła sama z sobą.. Bez przerwy.. Przez całe życie.. Jednak.. Tę walkę.. Chyba przegrała.. Wstała nagle z łóżka i udała się w kierunku miejsca, gdzie utknął sztylet..
- No tak.. - mruknęła, całkowicie zmienionym i obojętnym głosem. Przegrała te walkę. Poddała się.. Przegrała z Lunią. Nie potrafi.. Nie potrafi z nią wygrać..
Wyrwała narzędzie ze ściany, i obróciła je w ręce..
- Przecież.. To ja.. Lugia.. Morderczyni wszelkich istnień.. - przymknęła oczy. Mimo, że przegrała, nie chciała się poddać, nawet jeśli nie ma nadziei. Głos jej drżał, tak samo ręce.
- Wiem kim jestem... Proszę.. Pomóż mi z nią wygrać.. - wtedy otworzyła swoje błękitne oczy. Źrenice miała zwężone. Niech ktoś jej pomoże. Ledwo daje sobie z tym radę. Wie co zaraz się stanie.. I za wszelką cenę chce do tego nie dopuścić.
Potrzebuje pomocy.. Ale jak można jej pomóc? Czuła się jak dziki ptak, którego zamknięto w klatce, i nie może się wydostać. Klatką była Lunia. A ptakiem właśnie ona. Chciała się wydostać, z tego życia. Chciała być normalną dziewczyną. Chce być aniołem. Nie demonem. Aniołem.
Powoli.. Ruszyła w kierunku anioła. Głupim pomysłem było dawać jej broń. Nigdy, nie chciała go zabijać. NIGDY! Nie ona! A teraz.. Proszę jak się to skończyło.. Szła powoli w jego kierunku z wymalowanym uśmiechem na twarzy.
- Chyba jednak podjęłam decyzję... - przerwała te, krótką ciszę. To nie był jej głos. Nawet jeśli, nie zrobiłaby tego co chce zrobić. Nie zabiłaby go. Już taka nie jest.. A przynajmniej nie chciała taką być.
- Zmów paciorek... Aniołku... - mruknęła.. Chciała to zrobić. Tak bardzo chciała. Jednak to dobre ja ciągle ją powstrzymywało. Ręka jej drżała. Nie mogła wykonać ruchu. Wyglądało to trochę dziwnie.. W końcu nie zawsze ma się do czynienia z osobą, która przeprowadza taką walkę we własnej głowie.
- Pomóż!..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Wto Lut 04, 2014 11:32 pm

Cóż to za niesamowita historia, rodem z czasów Szekspirowskich oraz "Romeo i Julia". Przez długi moment siedzieliście w całkowitym milczeniu, a przynajmniej tak się wam wydawało. Stefan nie poruszył się ani o milimetr. Był jak zwierzyna, na którą się poluje. Z jednej strony silna i porywcza, umiejąca poradzić sobie z przeciwnościami losu, ale gdy dochodzi do rozdroża nie wie, co ma ze sobą począć. Zdawało ci się, że słyszysz bicie nie tylko swojego serca, ale także anioła. W twoim umyśle rozpoczęła się walka, która mogłaby być nazwana walką tysiąclecia. Dwa wcielenia zaczęły bitwę o rządzenie w twoim ciele, a ty mogłaś się tylko z boku przyglądać. Gdy wyrzuciłaś ostrze na ścianę chłopak otworzył oczy, nim się zorientował co się dzieje ty zaczęłaś mówić. Czy te słowa były czystą prawdą? Chyba tak.
- Hej, hej. Posłuchaj mnie. - zaczął otwierać usta, ale jego głos został stłumiony we wnętrzu twej głowy. Nie miał prawa, by się do ciebie odzywać. Wyciągnął rękę, prawdopodobnie, by cię objąć. Jednak nie. Decyzja zapadła, a raczej się zmieniła. Wstałaś, zaskoczony Stefan zrobił to samo. Oczy miał pewne, choć w głębi wiedział, że nie jest dobrze. Narzędzie emitowało ciepłem, które rozeszło cię po twoim ciele. Dawno nie znałaś tego uczucie. Zapach krwi, morderstwa, zbrodnie, tortury...to była przeszłość, choć bardzo możliwe, że będzie także twoją przyszłością. Obróciłaś sztylet w dłoni, rączka zrobiony z drewna dębu. Twój "przeciwnik" stanął na środku pokoju. Uniósł ręce w geście obrony. Był spokojny, a przynajmniej nie chciał okazywać swojego zdenerwowania.
- Już nie jesteś tamtą osobą. Potrafisz to pokonać, odróżnić dobro od zła. Pamiętasz Shuzo? Przypomnij go sobie, odtwórz to, co zrobił. On był demonem, a ty jesteś aniołem. To jest właśnie zło i dobro. Ogień i woda. Ciemność i jasność. Zawsze można podążyć inną drogą. Podjąć inną decyzje. Wiem, że nie do końca wiesz, co czynisz, ponieważ gdyby tak było, już od dawna byłbym martwy. Spójrz na mnie. Wierzę w ciebie i wierzę, że w głębi nadal jesteś. Zwalcz ją raz na zawsze. Tu i teraz. Zaznaj odkupienia. - mówił melancholijnie, ale tylko do pewnego momentu. Przy ostatnich czterech zdaniach podniósł głos tak, jakby chciał cię pobudzić do walki. Obudzić w tobie nadzieję. Czy ona w tobie jeszcze w ogóle była? Otworzył szerzej oczy, usłyszał cię.
- Lugia? - zapytał w przestrzeń, wczytał się w twoje prawdziwe myśli.
- Lugia, wiem, że jeszcze tam jesteś. Słyszę cię. Mów, mów jak najwięcej. Zniszcz tę powłokę zła od wewnątrz. - powiedział szybko, twoje własne ciało prowadziło cię tak, jakbyś w tym momencie nie miała nad nim władania. I tak było. Krok po kroczku zbliżałaś się do Stefana, a on nie poruszył się. Nie uciekł. Tylko czekał. Czekał, aż rozprawisz się ze swoim drugim ja.
- Możesz to zrobić. - rzekł z naciskiem na każdą sylabę. Kłębek włosa spadł na jego policzek, ale nawet nie zmienił ułożenia swego spojrzenia. Próbował prześwietlić twoją duszę, pomóc na wszelkie znane mu sposoby. Ręka chciała się zamachnąć, ostatkiem sił zatrzymałaś ją, co spowodowało jej drżenie. Sztylet zawisnął parę centymetrów od klatki piersiowej anioła.
- Wiesz, że cię kocham. A ja wiem, że odwzajemniasz to uczucie. Należy nam się chwila radości. Zwalcz ją. Pokonaj i wywal ze swojego ciała. - szepnął i jedną ręką odciągnął dłoń ze sztyletem na dół. Drugą położył na twoim ramieniu i głęboko zaczął wpatrywać się w twoje oczy. Przenikliwie, jak zawsze.
- Pozwól, że pokażę ci wydarzeniach z ostatnich chwil z mojej perspektywy i dopiero wtedy zdecydujesz, czy mnie zabijesz.

*Perspektywa Stefana*

Nie chciałem, by to się tak skończyło. Nie planowałem tego lecz ona mnie do tego zmusiła. Jeśli mnie teraz zabije będzie morderczynią, ale nie zrobi tego. Głęboko w to wierzę. Słyszę uderzenie ostrza o ścianę. Otwieram oczy ale to co słyszę sprawia, że zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem zostawiając ją przed takim wyborem. Czy aby nie zaszedłem za daleko? Oczywiście, że potrafisz! Chciałem krzyknąć, chociaż wiedziałem, że nie powinienem. Zamknął usta i pozwoliłem jej mówić. Niech się wyżyje, choć z trudem przychodzi mi patrzenie na to, co właśnie przeżywa. Ona musi to przetrwać, inaczej będzie się to wlokło za nami przez całe tysiąclecia. Myślałem, że się udało. Gdy zobaczyłem jej pierwszy ruch myślałem, że chce się do mnie przytulić lub pobić. Cokolwiek, mogłaby się na mnie wyżyć lub wypłakać. Ale nie to. Wszystko oprócz sięgnięcia ponownie za broń. Przez moment odtwarzałem cały ranek w swojej głowie. Próbowałem dowiedzieć się, jaki błąd popełniłem. Co zrobiłem źle? Jednak nie mogłem go znaleźć. Nie wiedziałem co się dzieje albo nie chciałem być w pierwszej chwili tego świadomy. Zachowałem spokój, wypowiedziałem kilka słów, które miały ją nakłonić do odłożenia sztyletu. I wtedy to usłyszałem. Jakby dwie osoby w jednym ciele, dokładnie tak, jak mówiła. Ona tam była. W tym ciele, może i głęboko schowana, ale ona tam była. Moją misją było wydobycie jej na zewnątrz. Nie stworzyłem żadnego planu działania. Pozwoliłem działaś mojej intuicji oraz uczuć. Chodź odwaga w tym momencie także mi się przydała. Wstałem i podniosłem ręce ku górze. Trzymałem postawę, żadne zająknięcie nie może się w tej chwili pojawić w moim głosie. Lugia musi mnie usłyszeć. Byłem pewny, że uda jej się to zrobić nawet, jeśli będę stał w bezruchu. Po prostu sama mowa, wspomnienia. Jednak, gdy usłyszałem jej myśli krzyczące "Pomocy!" nie wytrzymałem. Delikatnie odciągnąłem jej rękę na bok i pozwoliłem, aby górę wzięły uczucia. Działałem instynktownie, zbytnio nie myśląc o możliwych konsekwencja. Wtargnąłem do jej umysłu, próbując pomóc. W głębi czułem rozdarcie, ale nie mogłem sobie teraz pozwolić na załamanie. Muszę działać i pozwolić pokazać jej to, co właśnie teraz wewnątrz przechodziłem. Rozdarcie, ból, miłość i nie wiedzę, która drażniła mnie najbardziej. Czy Lugia to przetrwa? sprzątnąłem ostatnią myśl z głowy i zganiłem się krzycząc w sobie Oczywiście durniu!. Przetrwa, gdyż mnie kocha, a ja ją. Przetrwa, ponieważ przeżyła więcej niż jakikolwiek inny człowiek na ziemi. Przetrwa, ponieważ jest najsilniejszą kobietą na ziemi. Przetrwa, ponieważ nie pozwolę jej upaść. Chciałem przeprosić, zrobić cokolwiek, gdyż cała ta sytuacja to moja wina. Nie jej, nie demonów, a moja.

***

Stałaś w tym samym miejscu, anioł wpatrywał się w ciebie, choć już nie tak "nachalnie".
- Teraz już wiesz. - rzekł spokojnie, układając sobie w głowie ostatnie wydarzenia. Usta miał zwężone, a mięśnie napięcie, jakby przekazywał tobie dobrą energię.
- Przepraszam. To był mój błąd, po którym musisz teraz sprzątać, ale błagam cię. Nie zostawiaj mnie. Przez całe sto lat tortur trzymałaś mnie przy życiu, teraz nasze role się odwróciły i błagam, nie pozwól, bym nie podołał. Zniszcz ją. - nałożył na ostatnie słowo nacisk, którego jeszcze nigdy nie słyszałaś w swoich uszach.
- Teraz. -  Powiedział to z taką mocą, że mogłaś ją wręcz odczuć na swym ciele. W ciągu setnej sekundy zrobił krok do przodu i zawładną twymi ustami. Twarz spoczęła w jego dłoniach, które delikatnie muskały policzki oraz lekko przeczesywały krawędzie włosów. Motylki w brzuchu zaczęły świergotać, a wręcz śpiewać w niebo głosy.
- Kocham cię. - szepnął do twego ucha. Mimo, że słyszałaś to po raz setny i tak przez twoje ciało przeszedł dreszcz. Trzymał cię mocno w swoich ramionach, a nóż wytrącił ci z ręki.
- Jesteś ze mną? - zapytał cicho i ponownie odsunął się kawałek, czekając z napięciem i zdenerwowaniem na twój ruch. Nie ukrywał już swoich emocji. Słyszałaś jego bicie serca, a każdy nerw na jego skórze mówił, że się o ciebie bardzo martwi i nie wyobraża sobie życia bez ciebie. Wolałby zginąć w tej chwili, aniżeli ponownie cię stracić.
- Lugia? Jesteś ze mną? - ponownie wypowiedział te kilka słów, ale teraz z taką czułością, że twoje serce rozmiękło i zaczęło żyć swoim życiem. Pompowana krew przyspieszyła. Stefan stał przy samej ścianie, a ty niecały metr od niego. Nie wiesz jak, ale odsunęliście się od łóżka na sporą odległość i znajdujecie się dość blisko zasłoniętego okna. Anioł zadrżał, widziałaś ten ruchy, który tak bardzo próbował ukryć.
- Nie mogę cię znowu stracić. - zachrypiał głosem zbitego psa, tak rzadko słyszalny ton w jego ustach ponownie wywołał w tobie niezliczone emocje. Niektórych nawet nie mogłaś nazwać. Nóż leżał mniej więcej w takiej samej odległości, od twojej nogi, w jakiej znajduje się anioł. Nie wiesz, czy masz omamy, czy też halucynacje, ale widzisz i to dosłownie bijące serce Stefana, znajduje się w nim światłość. Promyk nadziei.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Sro Lut 05, 2014 1:16 am

Co może zrobić? CO?! Przegrała! Dawno temu! Przegrała gdy pozwoliła jej na zamieszkanie w tym ciele! Teraz ma za swoje! Cierpi, cierpiała i będzie cierpieć przez całe życie.. Niech to będzie karą, za błąd jaki popełniła. Nigdy nie powinna tego robić. NIGDY!
- Myślisz, że to pomoże?.. - odezwała się. Głos miała tak zmieniony. Nie był taki jak dawniej. Miał w sobie więcej pogardy, smutku i tego chłodu, niż kiedykolwiek. A dodatkowo to lodowate spojrzenie.. Ktoś tu zamierzał, rozgościć się na wieki wieków i jeszcze dłużej. Ale czy to ma znaczenie? I tak już nic z tym nie zrobi. Jest beznadziejna. Potrafiła stanąć oko w oko ze swoim ojcem.. A nie potrafi wygrać z durnym wymysłem jej rozumu..
- Przegrała już dawno.. Bardzo.. A to bardzo dawno. Nie pomożesz jej! Z resztą.. Dlaczego miał byś pomagać osobie, która tak często cie okłamywała.. Udawała zakochaną.. Teraz niech wbije ci nóż w plecy! - wypowiedziała, a na twarzy malował się ten wyraz szaleństwa, który zawsze jej towarzyszył. Ostatnie zdanie wypowiedziała z takim wariactwem w głosie.. Aż ciarki postanowiły wyjść na spacer. Kłamała. Kłamała jak z nut! Ale skąd można mieć pewność, że on w to nie uwierzy? Co jeśli jednak to zrobi? Co jeśli uwierzy w te słowa..
Przegrała.. Czy aby na pewno? Jest zbyt pewna siebie.. Zbyt pewna. I to bardzo, bardzo zbyt pewna. To właśnie spowodowało, że straciła czujność, którą w tym momencie powinna utrzymywać jak najdłużej się da. Jak to wykorzystać? Jak?..
- Stefan... - rozbrzmiał zmęczony, zrezygnowany i stłumiony głos. Za wszelką cenę starała się przejąć władzę. Wypchnąć ją ze swojego umysłu.. Ale prędzej Lugia wyląduje w śmietniku, niż ten wymysł wyobraźni..
Gdy tylko zobaczyła to wszystko z perspektywy Stefana.. Trudno było wepchać się przed "monitor" czy też tą "książeczkę". Jednak udało jej się. Widziała wszystko. Słyszała wszystko.. Obydwie wszystko dobrze widziały. Dopiero teraz rozegra się najgorsza bitwa. Jedna w pełni szaleństwa.. Druga całkowicie wyczerpana. W końcu.. Przez cały dzisiejszy ranek starała się ją powstrzymać. Starała się, nie dopuścić do tego co stało się właśnie teraz. Jeśli się nie uda.. Jeśli przegra.. Będzie musiała siedzieć w koszu na śmieci.. Z tym obrazem nieżywego anioła.. Jedynej osoby, którą tak naprawdę kochała. Przez całe życie nikomu nie ufała. Nie chciała, zadawać się z ludźmi. Tylko po to by ich chronić.. Ona.. Przez cały czas była dobra. Nie potrafiła tego dostrzec tylko przez Lunie. Osobę, której nigdy nie powinna wymyślić.
Ten pocałunek.. Szansa, by wykorzystać zdezorientowanie, jej największego wroga. Samej siebie. Ale czy się uda? Tak czy nie? Odpowiedzcie! Niech ktoś to powie..
Jak gdyby nigdy nic.. Chciała ruszyć w kierunku sztyletu.. Chwycić go. Zakończyć to wszystko. Utwierdzić go w tych myślach o tym, że jest mordercą. A na koniec, po tym działaniu wrobić w to Lugię.. Że to ciągle była ona.. Tak dobrze to robiła, przez ten długi czas. Na pewno się uda! Zrobiła zaledwie dwa kroki. Więcej nie mogła. Ciało odmówiło posłuszeństwa..
- Pani.. Już dziękujemy!.. - wraz z tymi słowami, chwyciła się za głowę, w której.. Gdyby było to możliwe.. Usłyszałoby się armatnie strzały. Ciężką artylerię obu stron.. Istny obraz wojny. Nikomu nie życzę przeżywania tego co przeżywała ona. Nawet najgorszemu wrogu tego nie życzę.. Wiadome było kto, dostaje w tej walce największe baty. Oczywiście.. Lugia. Wcale nie była silna.. To nie przez jej doświadczenie.. Będzie brnęła ku wygranej tylko dlatego, że dalej ma nadzieję.. I ma po co walczyć.
Zdawało się, że to wszystko trwało wieczność. Gdy minęło zaledwie kilka niepełnych minut. Odwróciła się i chwiejnym krokiem ruszyła w kierunku anioła. Miała nieprzytomny.. Zmęczony wzrok. Źrenice rozszerzone, ciut poniżej normy. Zaledwie kilka kroków przednim runęła na ziemię.. Uprzednio wypowiadając jedno słowo.. Gomennasai.
Wygrała?.. Przegrała?.. Stanowczo to pierwsze. Kto by w to uwierzył.. Udało się tylko z jednego powodu. Miała dla kogo walczyć. Ale czy będzie normalna? Będzie tą Lugią, którą była przed wymyśleniem jej największego wroga? Okaże się w przeciągu najbliższych dni.. Kto wie czy jednak coś po Lunii nie pozostało. Znając życie.. Na pewno zostawiła jakiś niechciany prezent, którego nie da się ani wywalić, ani zniszczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Sro Lut 05, 2014 2:07 am

Zapowiedzi się sprawdziły - bitwa stulecia rozegrała się w twojej głowie, a ty nie mogłaś nawet zrozumieć, kiedy to się tak naprawdę zaczęło. Jedna, dwie i trzy sekundy minęły, gdy zorientowałaś się co nastało. Pokonałaś ją. Jeden malutki krok starczy, by twoje ciało zaczęło upadać. Wyczerpałaś wszystkie swoje siły, nie został z nich nawet najmniejszy okruszek. Nogi ugięły się pod ciężarem czy też sama sprowokowałaś to całe wydarzenie? Nie byłaś pewna odpowiedzi. W ogóle niczego nie byłaś pewna i zapewne nigdy nie będziesz. Stefan w mgnieniu oka złapał cię w ostatniej chwili. Przypomniały ci się wszystkie momenty, w których łapał cię w taki sposób. Nawet nie mogłaś ich zliczyć. Jego ramiona dawały ci ciepło i po raz kolejny poczułaś się bezpieczniej. Serce zaczęła się uspokajać, co skutkuje wolniejszym przepływem krwi, a to z kolei unormuje twój oddech.
- Nie przepraszaj. - rzekł. Oczy świeciły mu się od czystej radości. Uśmiechał się szczerze po raz pierwszy od kiedy go odzyskałaś. Podniósł cię, a ty zarzuciłaś ręce na jego szyję. Doskonale znałaś to ułożenie ciała. Czułaś się jak małe dziecko w objęciach najukochańszej osoby na świecie. I tak było. Kopnął nogą nóż tak, byś nawet go nie dostrzegła. Z perspektywy zwykłego człowieka całe wasze życie nie powinno mieć sensu, a nawet gdyby ktoś was pojął to nie wiedziałby co powiedzieć. Anioł usiadł na łóżku.
- Nawet o tym nie myśl. Nie pozwolę ci się położyć. Nie teraz. - rzekł i złożył pocałunek na twym czole. Delikatnie, tak, by cię nie zranić. Byłaś spocona, przemęczona i wyczerpana. Wzrok jeszcze nie odzyskał pełnej sprawności, jedynie Stefana widziałaś w pełnym blasku oraz ostrości. Tulił cię jak do snu, mimo, że Słońce nie dawno wzeszło.
- To koniec? - pytanie nie zostało wypowiedziane na głos, było dla niego zbyt bolesne oraz, prawdopodobnie, nie chciał przez przypadek wywołać wilka z lasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Sro Lut 05, 2014 2:26 am

Co jest prawdą a co kłamstwem? Co rzeczywistością, a co wymysłem jej umysłu?.. Już nigdy nie będzie w stanie odpowiedzieć sobie na te pytanie. Już nie wie co jest prawdą. Nie wie co jest kłamstwem. Czy to co się wydarzyło było tylko snem, czy najgorszą prawdą świata? Jedno jest pewne.. Przez cały czas, żyła w cieniu osoby, która nie powinna istnieć. Która była jedynie fikcyjną postacią.. Ale zarazem tak bardzo prawdziwą..
Dobrze, że tu był.. Dobrze, że w ogóle istniał.. Gdyby nie on.. Pewnie dalej by się z nią użerała.. Nie byłaby w stanie z nią wygrać. Nie miałaby po co. To on powodował, że jest tym, kim była. I już taka pozostanie.. Na wieki..
Bezpieczeństwo i ciepło.. Znów to czuła.. Gdyby miała w sobie, choć trochę siły.. Pewnie by się uśmiechnęła. Ale i tego nie była w stanie zrobić. Teraz na prawdę była jak szmaciana lalka, z którą można zrobić wszystko. Dosłownie, wszystko.
- Tylko.. Mi tu.. Nie płacz.. - powiedziała cicho widząc te jego błyszczące oczy.. Dalej było słychać tę nutkę zmęczenia.
Dlaczego jej to robisz? Człowieku! To nie ty miałeś armagedon w głowie! I to nie ciebie ona boli, jak po dostaniu młotem kowala.. Daj jej odpocząć.. Przynajmniej poleżeć..
- Chyba.. Tak.. - odpowiedziała niemrawo..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Sro Lut 05, 2014 5:04 pm

- Zrobię teraz to po raz ostatni. Także dokładnie zapamiętaj ten moment, gdyż możliwe, że zabiorą mi skrzydła. Limit się wyczerpał. - rzekł, już spokojnie. Położył cię na łóżku, a sam złapał cię za dłoń. Połączenie zaczęło się mienić, a z każdą sekundą blask między waszymi palcami powiększał się. Nastąpiło delikatnie mrowienie, lecz było ono przyjemne. Stefan zamknął oczy. Ciepło zaczęło rozchodzić się po twym ciele, odzyskiwałaś siły oraz zdolność logicznego myślenia. Na moment i ty przymknęłaś powieki i to właśnie dzięki tej sekundzie przypomniałaś sobie pamiętne słowa anioła "Poznaj swoje umiejętności, jeszcze ci się przydadzą." Odrzuciłaś to zdanie w niepamięć, gdy poczułaś wargi Stefana przy swoich ustach. Pochylał się nad tobą i sprawnie przeskoczył na drugi koniec łóżka.
- Zapomnijmy i zacznijmy jeszcze raz. Od tego momentu. Co chcesz robić? Napić się? Zjeść jajecznice? Trenować? Organizować ślub? - opierał się na ramieniu, leżał bokiem, twarzą wzróconą w twoją stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Sro Lut 05, 2014 5:16 pm

Niech no pomyśli.. Co niby chce? Sama już nie wie. Najchętniej wszystko na raz, nie licząc opcji ostatniej. Może, to sobie dzisiaj odpuśćmy.
- Kelner! Jajecznicę poproszę! - wymówiła radosnym głosem. Koniec ze smutkiem. Koniec z myśleniem, na temat tego co zrobić, by nikomu nie zaszkodzić. Czas zacząć żyć normalnie. Czas brnąć przed siebie z uśmiechem na twarzy.
Nie jadła niczego od.. No własnie.. Od kiedy? I tak dziwne było to, że jej brzuch ani trochę nie domagał się o nic do zjedzenia.
Co zrobimy potem.. Ha! Czas poświęcić trochę czasu pokemonom. Przez tak długi czas musiały siedzieć, w Pokeballach, że już pewnie tam zdrętwiały. Nie chcę znać ich reakcji.. Ale przyda się też, potrenować z tymi, które ledwo co się wykluły.
Nie czekając, wygrzebała swój LaptoPC, po czym wymieniła Grovyla, Absola, Gabite i Seviper na niedawno wyklutego Froakiego, Vullaby, Ralts i.. Będzie tego żałować.. Umbreona. Może na razie lepiej go nie wypuszczać.
- Postanowienie dzisiejszego dnia.. Poświęcić trochę czasu pokemonom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Czw Lut 06, 2014 1:12 am

- Pokemonom? Naprawdę? - mruknął Stefan całując cię po szyi. Doprowadził twoje ciało do szaleństwa, po czym przestał. Uśmiechnął się tajemniczo. Zamknął twój laptop.
- Weź swych podopiecznych na dół. Skieruj się na podwórze. Będzie ładnie. Zaufaj. - rzekł i...wyszedł. Tak po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Czw Lut 06, 2014 1:23 am

- No co? Należy im się. - tak.. Należy.. I pewien osobnik, będzie sprawiał największe problemy. Umbreon! Dziad z dziada pradziada, z tym to trzeba potrafić gadać. No właśnie.. Potrafić! A ona nie potrafi się z nim dogadać od ewolucji. Może to jednak był zły wybór?
- A wasza dwójka, może robić co chce. Tylko nie w plątajcie się w kłopoty. - powiedziała w drodze, na dół wypuszczając swoją zakochaną parkę.
Po drodze już obmyślała plan działania.. Najbardziej jednak głowiła się nad lisem typu mrok. Jak do niego dotrzeć? Przecież, każda próba porozmawiania z nim kończy się.. No właśnie.. Kończy się odciąganiem go od morderczych czynów.. Już widać na kim się wzorował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Czw Lut 06, 2014 10:34 pm

- No jasne! - krzyknął, troszkę, a może i nawet bardzo sarkastycznie Stefan. Na twoje nieszczęście aniołek miał bardzo dobry słuch. I ty wyszłaś z waszej sypialni. Korytarz, jak korytarz. Prosty i raczej bez niepotrzebnych górek. Ściany pomalowane na kolor piasku, gdzieniegdzie czarne, małe punkciki połyskiwały, gdy promień słoneczny zaszczycił je swym promieniem. Tak jak powiedział Stefan, szybko doszłaś do zakrętu, a tuż po chwili do kręconych schodów wykonanych z ciemnego drewna. Poręcz wręcz lśniła, zapewne sprzątaczki dość często się pojawiały. Weavile, gdy tylko zobaczyły się nawzajem, rzuciły się w swoje ramiona. Nawet nie czekając na twoje słowa zbiegły na dół, mamrocząc coś do siebie. Jedynie twój starter machnął na ciebie ręką, byś przestała niepotrzebnie mówić. Tutaj mogłaś także zauważyć kilka obrazów, przedstawiających krajobrazy natury. Były tutaj przedstawione wszystkie żywioły, jakie istnieją na świecie. A wszystko to było oświetlone lampami, gdyż żadne okno nie zostało zamontowane.
Otworzyłaś masywne, ciemne drzwi, które niestety przypominał ci bramę kościelną. Co mogłoby być lekko dziwne...
Przed tobą w jednej chwili zabłysło słońce, a następnie zieleń sprawiła, że serce zaczęło ci szybciej bić. Znalazłaś się na wielkim placu, prawdopodobnie na kształt prostokąta, lecz nie mogłaś być tego zbyt pewna, ponieważ nawet nie dostrzegałaś końca. Ścięta trawa biła swoją żywą i mocną barwą, przypominające najlepsze dni wiosny. Wzdłuż stały kolumny greckie, zakończone wazonami z kwiatami, zbudowane z marmuru. Winorośla zaczęły wspinać się po nich, po woli oddając swoje owoce. Małe krzaczki rosły co parę metrów, jednak nie w prostej linii. Raczej porozrzucane, aby sprawiać wrażenie, że człowiek nie dołożył tutaj żadnej ręki. Są tutaj także trzy drzewka, które ukazują swoje pełne wartości, gdyż ich korony zostały objęte przez zieloniutkie liście. Czy to aby nie dziwne...przecież mamy zimę! I wtedy spojrzały do góry, gdzie sufit został zbudowany ze szklanych szyb...czy to czasem nie wyjaśnia wszystkiego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Czw Lut 06, 2014 11:46 pm

Serio? Drzwi jak brama kościelna? Nie załamujcie jej! Mimo wszystko i tak i tak nienawidzi wszystkiego co związane było z Bogiem, w którego istnienie nie wierzyła.. Już nawet sama nie wie jak długo, ale nie wierzyła.
Gdyby tak pozbyć się tych kolumn i szklanych ścian.. A pozostawiłoby się tylko roślinność i dodało zniszczony płot... Czułaby się jak na swoim starym podwórku w Ecruteak City, na którym pozostawiła tyle radosnych wspomnień z dzieciństwa. Ale i tak było tu pięknie. Czuło się wiosnę mimo, że była zima. I to ją cieszyło. Miała tej białej pory roku po dziurki w nosie.. Jak dla niej było już stanowczo za zimno! Ale jak widać, pora ta miała zamiar pozostać tu jeszcze przez długi czas.. I oby się pomyliła i szybko się wyniosła.
- Rozprostujcie kości. - powiedziała z uśmiechem do reszty swoich podopiecznych wypuszczając ich z czerwono białych kul. Wszystkich.. Prócz tego diabła w lisiej skórze. Jego.. Jego lepiej wypuścić później.
Ciekawa była czy ten ogródek był tu wcześniej.. Czy też pan Stefan, maczał w tym swoje palce. Chociaż, chyba jednak już tu tak było. I chyba nigdy nie była tak szczęśliwa. W końcu już nie musi się martwić o to, że zaraz panna Lunia zechce coś narobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Pią Lut 07, 2014 10:22 pm

Lugia, wypuściłaś resztę pokemonów. Vullaby od razu pobiegła pod drzewo i oparła się o jego korę, Ralts stanęła jak wryta i...usiadła, nie wiedząc zbytnio co począć. Ni stąd ni zowąd podszedł do niej Froakie, który namówił ją, a następnie Vulllaby na zabawę w gonionego.
- Uwaga! Jajecznica idzie! - usłyszałaś głos Stefana, udało ci się jeszcze kątem oka dostrzec Weavile, które usiadły na szczycie szklanego dachu. Anioł głową nacisnął przycisk, znajdujący się po prawej stronie drzwi.
- Zrób krok do tyłu! - krzyknął jeszcze, a ty posłusznie wykonałaś jego polecenie. Trawa rozstąpiła się i zaczęł wydobywać się z niej...drewniany stół oraz dwie ławeczki! Mężczyzna w jednej ręce niósł talerze oraz widelce, a w drugiej patelnię ze śniadaniem. Wszystko raz dwa rozłożył, tak, abyś po chwili mogła zajadać się tradycyjną jajecznicą z cebulką i kiełbasą.
- I jak pokemony? - zapytał, nakładając sobie przy okazji odrobinę przyszykowanego dania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Pią Lut 07, 2014 10:38 pm

- Jak widzisz, świetnie się bawią. - jak na ledwo co z jajek wyklutych przystało. Widok, czegoś tak najnormalniejszego, był dla niej teraz wręcz czymś najdziwniejszym. W końcu tyle się ostatnio wydarzyło, że aż nie chce się wierzyć, że istnieje coś takiego jak normalne życie. Choćby na przykład widok, bawiących się ze sobą pokemonów.
Nałożyła sobie wcale nie taką małą porcję jajecznicy i usiadła przy stole. W końcu, była głodna jak wilk, i pewnie gdyby takowym była zjadła by konia z kopytami.
- Jak zwykle pyszneee.. - powiedziała przełykając pierwszy kęs, i zaraz nie mogła się oderwać. Miała ochotę powiedzieć do tej swojej biegającej trójki, żeby na siebie uważali. Nie biegali za szybko.. Ale gdy tylko tak o tym myślała, stwierdzała, że gada nie lepiej od jakiejś starej babki z przedszkola.
Chwila moment, a na talerzu pozostała pustka.
- Arigato gozaimasu.. - kobieto skończ z tym Japońskim! Cud jak cie ktokolwiek zrozumie.
Zerknęła na bawiącą się gromadkę. Aż szkoda było im przerywać.. Może odpuścić sobie trening i po prostu się z nimi pobawić? W końcu, kto by nie chciał spędzić jednego dnia bawiąc się jak małe dziecko? Taka okazja może się nigdy nie zdarzyć!
- Szkoda, że na prawdę nie ma wiosny.. - mruknęła lądując głową na stolę. Spokojnie. Odsunęła talerz. W końcu kto by chciał wylądować w resztkach śniadania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Pią Lut 07, 2014 11:29 pm

- Dou itashimashite - odrzekł Stefan wraz ze swoim rozbrajającym uśmiechem. Dokończył jeść dokładnie w tym samym momencie co ty, odsunął talerz i wyciągnął z kieszeni chusteczkę, dzięki której wytarł kąciki ust.
- Kobieto! Chciałabyś przez cały czas wiosnę? Toż to bez sensu. W pewnym momencie przestalibyśmy doceniać, że ją mamy i zatęsknilibyśmy za prawdziwą zimą. Naprawdę, to co mówię jest szczerą prawdą. I tak, że powiem. Skrzydeł mi nie zabrali i nie mam zamiaru dopytywać się dlaczego, także... - podniósł na moment brew, udając flirciarza, co niestety wyszło mu troszkę zbyt zabawne.
- Masz na dzisiaj zaplanowane jakieś...atrakcje? Czy mogę wdrożyć w życie mój plan? - zapytał całkowicie poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Pią Lut 07, 2014 11:42 pm

- Mmm.. Miło słyszeć, że ktoś prócz mnie zna japoński. - uśmiechnęła się do niego, zabierając w końcu głowę ze stołu. Pozycja nie zbyt wygodna.. Sprawdza się bardziej gdy krzesło, na którym się siedzi jest zbyt małe.
- A kto tu mówi, że chce wieczną wiosnę. Po prostu to już normalne, że gdy jest Lato to chcemy Zimę, a gdy jest Zima to Lato.. W przypadku innych pór roku jest praktycznie tak samo. Może na też skomentować mówić "Tak źle i tak niedobrze". - brakuje jeszcze tabliczki "Mądrość Ludowa". Zerknęła na swoją trójkę. W końcu nigdy nie wiadomo co może im strzelić do głowy. Przecież to jeszcze dzieci.. Mogą im różne plany wpaść do głowy.
- Jeśli atrakcją można nazwać próbę okiełznania Umbreona, który mnie nienawidzi i raz chciał mnie zagryźć to tak.. Mam zaplanowane atrakcje. - odpowiedziała zupełnie niepoważnie, co nie było u niej niczym dziwnym. W końcu nigdy nie była poważna. Więc co się dziwić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Sob Lut 08, 2014 12:01 am

- Och. Znam języki, o których jeszcze nie śniłaś. - mruknął i ułożył talerze na jedną kupkę.
- Okiełznania, a co on...? - nie dokończył, gdyż przed wami ukazał się dumny Umbreon, który nie tylko wyszedł sam z pokeballa, ale dodatkowo już przy pierwszym odruchu wywalił stół, który o dziwo połamał się na tysiąc kawałków. Reszta pokemonów spojrzała w waszą stronę, przestały się bawić, a w zamian zbliżyły się do siebie, aby w razie ataku móc skutecznie się bronić. Atmosfera została pozbawiona dobrych wibracji. Nocny piesek wyskoczył w powietrze i zaczął łapkami skubać trawę. Patrzył na ciebie, przygotowany do skoku.
- Schowaj resztę pokemo... - ponownie nie dokończył zdania Stefan, gdyż był zmuszony do uniku gwałtownego ataku twego podopiecznego. Otworzył skrzydła, co pozwoliło mu wzlecieć w powietrze i wylądować tuż obok ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Sob Lut 08, 2014 12:23 am

- Już wiesz o co mi chodziło! - powiedziała gwałtownie wstając. - Wracać! - schowała swoją małą trójkę do ich pokeballi. Dlaczego musiał zepsuć tak piękny poranek.. Zaraz.. On już dawno był zepsuty.. I tak go zepsuł!
- Umbreon.. Uspokój się, kochaniutki. Przecież wiesz, że nikt ci niczego nie chciał zrobić tą ewolucją. - wymówiła najspokojniej jak mogła. I o dziwo, zabrzmiało to spokojnie.
- Lepiej nie wnikaj o co chodzi dokładniej.. - mruknęła do Stefana. I po kiego grzyba wciskała mu ten kamień, który zmienił go w Umbreona.
- Możesz.. Na chwilkę się uspokoić? Bardzo ładnie proszę? - uśmiechnęła się najszerzej jak mogła. To i tak nie zadziałaaa.. Ta bestia nie uspokoi się, puki jej nie zagryzie, a co gorsza.. Nie mogła znaleźć, żadnego logicznego uzasadnienia tego, że ewolucja w Umbreona była dla niego lepszym wyborem niż ewolucja w Leafeona, którego po prostu nie znosiła. Gorzej jak zaraz się odezwie, i zacznie zadawać pytania typu "Niby po co?"
- Wiem, że jesteś na mnie za to zły. Przepraszam cie.. Zakopmy ten topór wojenny. W taki sposób, żadne z nas nie będzie miało pożytku z tego drugiego. Dobrze wiemy, że ewolucji nie da się cofnąć. Tak już po prostu jest, może kiedyś uda nam się znaleźć na to sposób, ale na razie żadnego nie ma. Może lepiej powróćmy do tych relacji, sprzed twojej przemiany co? - nie wiem czy to dobry pomysł.. Ale zbliżyła się do niego. Jeśli ciągle będzie się bać, ten na pewno to wykorzysta. Jak dzikie zwierze. Gdy widzi, że się boisz atakuje. A gdy starasz się być odważny, zobaczy. Chociaż czy w przypadku tego "zwierzęcia" to się sprawdzi.. Pewnie zaraz będzie chciał ją zagryźć. Myślmy pozytywnie! Może jednak, postanowi zakopać topór wojenny i jeszcze powie, że ta forma nie jest wcale taka zła? Nie bujajmy w obłokach..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Nie Lut 09, 2014 1:00 am

- Tia...doskonale rozumiem. - odsapnął Stefan, stał w miejscu, niezbyt wzruszony całym zajściem. Raczej brał to jako zabawę, aniżeli walkę na śmierć i życie. Schowałaś pokemony w ostatniej chwili, gdyż twój mroczny wojownik wziął sobie ich za kolejny cel, przez to całe zamieszanie boleśnie uderzył w drzewo, a pazurki zostawiły ślad na korze. Zdenerwowany odwrócił się w waszą stronę, ponownie zaczął ostrzyć swoje łapki. Anioł patrzył na wszystkie twoje poczynania, zostawiając ci pełne pole manewru. Nie pomagał, nie przeszkadzał. Chciał, byś wykazała się tym, co potrafisz. Niestety, ku twojemu nieszczęściu pokemon dobitnie nie chciał wsłuchiwać się w twój głos, a jedynie na wspomnienie ewolucji wyszczerzył ząbki, a w jego oczkach ujawnił się zmysł zabójcy. Nie był sobą. Zaczął skakać w z miejsca na miejsce, szybko się do ciebie zbliżając.
- Pomogę tylko i wyłącznie, jeśli będziesz czołgała się resztkami sił. Ochronię twoje życie, ale najpierw pokaż mi, co potrafisz. Mowa do niego nie trafia, zastosuj inne techniki. Z góry za to przepraszam, ale nie mogę cię wiecznie wyręczać kotku. - głos Stefana rozbrzmiał w twojej głowie w tym samym momencie, gdy Umbreon rzucił się na ciebie z pazurami. Zahaczył delikatnie o twoje ramię dokładnie w tym samym momencie, gdy ty obejrzałaś się na anioła. Miał otwarte skrzydła, gotowy do rzucenia się, by obronić się swoim własnym ciałem, ale wyraz twarzy miał spokojny. Po przeanalizowaniu tonu jego myśli stwierdziłaś, że chyba chciał ci powiedzieć, coś bardziej...głębszego? Przy ostatnim słowie chyba się nawet zaśmiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Nie Lut 09, 2014 1:23 am

Łatwo mówić trudniej zrobić. To nie jego Umbreon, miał w głowie tysiące planów zabicia swojego trenera, i wszystkiego co widzi i ma w zasięgu skoku oraz łap. Zawsze wolała stosować tradycyjne metody, jeśli chodzi o pokemony. I jednak sama zauważyła, że z gadania nic nie będzie. Tak jak myślała, to połączenie lisa z kotem, nie będzie chciało jej ani trochę słuchać.
- Akurat o wyręczanie cie nie proszę. - mruknęła.
Teraz pewnie ktoś powie "Jesteś aniołem! Pochwal się swoimi umiejętnościami, może go jakoś poskromisz!", ale jakoś sobie tego nie wyobraża. Jak już wspominała setki razy, nie ma bladego pojęcia o umiejętnościach ani anioła, ani demona prócz tego co sama widziała. I tak w większości przypadków nie wie co zrobić. Ale.. Chyba trzeba będzie wysilić to na czym się czapkę nosi, i zastanowić.. Znaleźć coś w tych zakamarkach. Nawet jeśli nie ma bladego pojęcia co szukać!
Zaraz.. Ale czego my w ogóle szukamy? A tak.. Jakiegokolwiek sposobu dodarcia do Umbreona, zrobienia czegoś, żeby się już tak nie wściekał i zrozumiał, że Lugia żałuje tego co zrobiła. Pewnie w jakiej formie to nie przekaże, będzie miał to w nosie. Nie zaszkodzi poszukać..
Dodajmy do myślenia, uniki. Bo inaczej skończy rozszarpana na kawałeczki.. Dziękuję, ale takiej śmierci to sobie nie wyobrażała.
Wracając do myślenia.. Jakby tu wykorzystać anielskie umiejętności, do dotarcia do tego pokemona.. Jak? Dodam tylko jedno.. W oczekiwaniu na pomysły i zapalenie się żarówki z pomysłami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Pon Lut 10, 2014 12:53 am

Umbreon ponownie ruszył w twoją stronę i ponownie zaatakował twój bok, tym razem z drugiej strony, pozostawiając na nim ranę, która niemiłosiernie zaczęła cię szczypać. Gdyż jedyne, na czym mogłaś się teraz skupić, było myślenie nad sposobem, jak poskromić tego pokemona, a nie myślenie nad tym, jak uwolnić swoje anielskie moce.
- A chyba jednak przyda ci się maleńka pomoc. - zaśmiał się Stefan i rozszerzył skrzydła, przeleciał na tobą i wylądował tuż przed Umbreonem. Stał w miejscu, nie widziałaś zbytnio co robi, ale zobaczyłaś postępy. Pokemon położył się, wpatrywał się w anioła, z którego rąk bił żółty promień.
- Możesz zrobić prawie wszystko, jeśli umiesz to sobie wyobrazić. Najpierw wiedz, co masz zrobić. Następnie pomyśl, jak to ma wyglądać. Na koniec zrób to. Pozwolę sobie trochę użyć wrażeń artystycznych - wzleciał w powietrze, robiąc klasyczną beczkę, ciało zajęło się czerwoną, prawie, że ognistą poświatą. Umbreon zrobił to samo.
- Sprawiłem, że mnie nienawidzi. Jestem jego celem i nie spocznie dopóki mnie nie zabije. Masz minutę. - głos Stefana był spokojny, wręcz bawił się tymi wydarzeniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: Violet City   Pon Lut 10, 2014 1:10 am

- To nie jest śmieszne.. To nie ty jesteś noga w tych sprawach.. - prychnęła. W każdym razie jej do śmiechu na pewno nie było. Jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju wykorzystywanie umiejętności anielsko demonicznych.. Można to skomentować dwoma prostymi słowami "Kompletna klapa!"
No wiecie wy co! Ona się tu morduje, a on wykonał jeden prosty ruch i już Umbreon leży mu u stóp jak niezwykle dobrze wytresowany piesek. Pewnie gdyby nie to, że Lunia znikła.. I chyba już nie wróci.. Zapewne by się nieźle wkurzyła, z tego powodu..
Najpierw wiedzieć co chce zrobić... Jak to co chce? Chciałaby, żeby Umbreon przypomniał sobie jak dawniej ją lubił i powrócił do relacji z przed ewolucji, a przynajmniej zrobić coś by przestał ją nienawidzić. Jak ma wyglądać? Nic jej nie przychodzi do głowy.. Dlaczego w takim momencie!.. Jak ma wyglądać.. Jak ma wyglądać... Urg! Dlaczego ma pustkę w głowie?! Szybko wymyśl coś.. Wymyśl.. Niech, że będzie prosty ruch ręką. Co się wysilać? Zwykle pierwsza myśl jest najlepsza, ale czy w tym wypadku to wypali?
No i punkt ostatni.. Popiszmy się swoimi kulejącymi umiejętnościami!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Violet City   Sro Lut 12, 2014 11:12 pm

Stefan uśmiechnął się sam do siebie, prawdopodobnie słuchając twoje zawiłe myśli. Schował skrzydła i usiadł na trawie, nogi skrzyżował, a tułów oparł na podłożu. Ręce założył za szyję, a następnie zaczął wpatrywać się w chmury. W tym samym czasie Umbreon spokojnie leżał, choć, zaczął obnażać swoje ząbki, kierując je w stronę anioła. Ty natomiast zaczęłaś kreować każdy swój przyszły ruch w umyśle, dosłownie widziałaś już efekty swej pracy. Pełna brawury uniosłaś rękę ku górze i gwałtownie nią machnęłaś. Niestety, ku twemu nieszczęściu pokemon nawet na ciebie nie spojrzał, a przez to nic się nie wydarzyło. Dosłownie nic, ani jednej iskierki nadziej, a czas tyka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Violet City   

Powrót do góry Go down
 
Violet City
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rozgrywka :: Region Johto-
Skocz do:  
strzałka do góry