IndeksIndeks  CalendarCalendar  GalleryGallery  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Facebook


FANPAGE

Polub nas na facebooku.
Ekipa

*Kliknij obrazek*
Pogoda

Pogoda na 01.07 - 31.08

Opis: Pierwszy dzień lata. Wakacje. Tak najprościej opisać zbliżające się zdarzenia. A pogoda? Cieplutko, słońce na niebie, brak chmur. Niema nawet najmniejszego kawałka białego puszku na niebie. Możemy jedynie liczyć, że taki stan utrzyma się jak najdłużej.
Temperatura: 30° do 34°
Latest topics
» Wielki Sklep Straganowy
Pon Lip 07, 2014 1:08 pm by Mike

» Który pok lepszy ?
Nie Lip 06, 2014 5:59 pm by Tchomer

» [KP] Zaq
Sob Lip 05, 2014 5:14 pm by kuba03065

» Lugia robi Avatary
Czw Lip 03, 2014 10:26 am by Tchomer

» Druga przygoda pokemon.. (2)
Wto Lip 01, 2014 4:19 pm by Tchomer

» Ruiny Alpha
Sob Cze 28, 2014 1:34 pm by dagi66

» Turniej pokemon edycja 3
Sob Cze 28, 2014 8:13 am by smok27

» Miasto Parmania (Fuchsia City)
Sro Cze 25, 2014 8:15 pm by LugiaFly

» Podróż między miastami
Sro Cze 25, 2014 5:24 pm by kuba03065

Grudzień 2016
PonWtoSroCzwPiąSobNie
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
CalendarCalendar
The most tagged members
@Bankai
 
The most tagged keywords
1#testuje
Keywords
Adopcje pokemon 2013 emolga loteria Ostrzeżeń miastami konkurs menager cosmo karta Marmoria Mike dagi66 ewolucja między azuria pokemona zmiany Podróż turniej Bank liderzy pokemony Orania deckardpain

Share | 
 

 Miasto Lawandia (Lavender City)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Katerina



Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 17

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Nie Lut 02, 2014 7:41 pm

You:

Kobieta starła maść, teraz po całym twym ciele roznosiło się przyjemne ciepło. Lód całkowicie stopniał, dlatego nosze, w miejscu ggdzie trzymasz nogę, jest całe mokre. Lekarka podłożyła ręcznik i po chwili usiadła na małej szafce, dokładnie obok respiratora.
- Tak, jest inny. Nie wiemy jeszcze dokładnie jak Swinub go tworzy oraz czy nie jest szkodliwy dla organizmu. Ta maść to jedyny środek, który udało nam się wyprodukować, a ty powinnaś przejść jeszcze badania w szpitalu...zresztą. Zaraz dojedziemy.



Me:

- Co do...- rzekłam, gdy wpadłam do wody. Miałam już tego życia po dziurki w nosie. Teoretycznie mogłabym zostać w jeziorze, zostać nimfą...lub po prostu się utopić. Dosyć uciekania. Oddałam się ciemności.
***
Czując zimno podniosłam się szybko, przynajmniej tak mi się zdawało. Zima? A tak, faktycznie. Przecież święta już były. Czas zaczął mi się kiełbasić. Obejrzałam się wokół w poszukiwaniu jakiejś żywej duszy. Przez moje ciało przeszedł dreszcz, mróz dawał mi się we znaki.
- Mark? Mark! - krzyknęłam w przestrzeń, nie wiedząc już nawet, czy ten świat jest prawdą, czy też moim snem. Sprawdziłam, czy mam przy sobie pokeballe. Dopiero teraz się zorientowałam, że jestem na łące. Czy ja przypadkiem nie byłam wepchnięta do jeziora? Słysząc szloch zaczęłam iść w tym kierunku. Czy to możliwe, aby to był Mark, a nie żaden bandyta, który możliwe, że mnie jeszcze szuka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44



Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 16

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Pon Lut 03, 2014 4:33 pm

Dopiero gdy zaczęłaś iść zauważyłaś że wokół łąki stoją góry, właściwie to się zgadzało, przecież miasto duchów w którym się znajdowałaś od północy otoczone było masywami skalnymi. Tak, czy inaczej, zmarznięta, przemoczona przez wodę z tamtego jeziorka, a może i przez śnieg, przedzierałaś się przez zaspy które miały jakieś trzydzieści centymetrów wysokości. Szłaś tak dłuższą chwilę, ciche odgłosy szczerego żalu narastały. Nagle ujrzałaś ich źródło, wyglądało na samotne, smutne i zagubione, zupełnie jak ty. Była to mała Buneray, siedziała na sporym oblodzonym kamieniu, który wystawał nieco ponad śnieg i pochlipywała wpatrzona w śnieg, wyglądała naprawdę żałośnie.

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina



Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 17

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Wto Lut 04, 2014 5:57 pm

- Mark! - zawołałam po raz kolejny w przestrzeń. Prawie nic mi się tutaj nie zgadzało, ale mniejsza z tym. Przecież po prostu wróciłam sobie z alternatywnego świata, wszystko powinno być przecież w jak najlepszym porządku. Zimno, już zapomniałam, jak to jest odczuwać to niezbyt przyjemne drżenia całego ciała. W tej chwili marzyłam tylko o tym, by wtulić się w kogokolwiek ramiona, przykryć się kołdrą, wypić ciepłą herbatkę z cytrynką i pójść spać. Jednak ten płacz...Boże. Nie mogłam nie sprawdzić o co chodzi. W pierwszym momencie, szczerze mówiąc, myślałam, że jest to mała poduszka, a tu wręcz przeciwnie. Płacząca Buneary! Tego mi jeszcze tylko brakowało. Przed momentem dowiedziałam się, że w innym świecie, mam syna Zombie, a teraz zastaje jak gdyby nigdy nic małe stworzonko, które potrzebuje pomocy.
- Jaja sobie ze mnie robicie? - mruknęłam i spojrzałam w niebiosa. Rozglądałam się pospiesznie, czy abym nie ma nikogo w pobliżu. Przecież ja nie wiem, co mam teraz robić!
- Ekm...nie bój się mnie. Jesteś głodna? Może...może czekaj! - Z roztargnieniem przeszukałam pasek z pokeballami i wyciągnęłam ten, w którym znajdował się Chimchar. Jego płomień na ogonku mógłby nas dwie troszkę ogrzać.
- Jesteś ranna? - zapytałam. Starałam się zdobyć jej zaufanie, mając nadzieję, że pozwoli się zabrać do Centrum Pokemon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44



Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 16

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Wto Lut 04, 2014 8:02 pm

Buneary spojrzała na ciebie zapłakanym wzrokiem, pojawił się Chimchar który też był mocno zdezorientowany. Uznał że najbezpieczniej będzie trzymać się trenerki, wskoczył więc na twoje ramię, blisko głowy poczułaś przyjemne ciepło bijące od tego pokemona, a dokładniej od jego ogonka. Bunery pokręciła przecząco główką na pytanie czy jest ranna. Zeskoczyła z ziemi i podeszła nieco bliżej. Na śniegu nabazgrała: KSIONŻKA, ZGUBA. Napisała... dziwne, że w ogóle może pisać, ale cóż, jedne pokemony potrafią więcej, inne mniej. W każdym razie nabazgrała przed tobą dwa słowa, jedno z błędem, ty jesteś człowiekiem, weź i wymyśl o co jej chodzi swoim przemęczonym mózgiem.

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina



Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 17

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Pon Mar 03, 2014 5:51 pm

- Ja.. - zaczęłam mówić, chociaż nawet nie wiedziałam co o tym wszystkich myślę. Czy znowu jestem w jakimś alternatywnym świecie? A może jestem już w odpowiednim miejscu, tylko mój mózg nie za bardzo ogarnia to, co się tutaj dzieje? Ciepło, które nagle poczułam od mojego pokemona, sprawiło, że zrobiło mi się miło na sercu. Zbliżyłam się do Buneary i troszkę mamrocząc, choć, dało się mnie raczej zrozumiem, wydukałam najmilej jak potrafiłam.
- Twoja książka się zgubiła? - właściwie troszkę głupio i sztucznie zapytałam, ale przecież...pozory muszą być.
- No to wiedz, że ja jej raczej nie znajdę. Sama nie wiem, gdzie się znajduję. - palnęłam ni stąd ni zowąd. Szybko jednak się poprawiłam. Ah, ten mój niewyparzony język!
- To znaczy, zaraz ją poszukam! Na pewno ją znajdę! - rzekłam i wyprostowałam nogi. Na razie tylko pobieżnie przeglądając okolicę wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44



Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 16

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Pon Mar 03, 2014 6:00 pm

Pokemon spojrzał na ciebie swymi zapłakanymi oczkami pełnymi bólu, a jednak... była w nich też i wdzięczność. Rozejrzałaś się po okolicy, jak się można było spodziewać nie widziałaś niczego szczególnego, był tu jedynie śnieg i góry. Tego pierwszego było coraz mniej, dosłownie topniał w oczach, słońce przygrzewało, ale twoje ciało było wciąż wyziębione. Buneary także rozglądała się wokół, wodziła dokładnie swoim wzrokiem, jednak chyba i ona niczego nie ujrzała. Trzeba się będzie bardziej postarać...

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Youyoumu



Female

Liczba postów : 417
Szacunek na dzielni : 0
Age : 17

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Wto Mar 04, 2014 1:10 am

- Uhmn... - Mruknęłam tylko i zacisnęłam lekko dłoń pogrążając się w myślach. Ten Swinub, ataki... I, o zgrozo, są jeszcze ofiary śmiertelne. Ciekaw jestem czemu nie chce ewoluować i czy jest świadom zaburzenia poziomu mocy. I jak powstrzymuje ewolucję? Sądziłam, że one, Pokemony, ewoluują gdy tylko wyczują "tą" porę, lub znajdą potrzebny przedmiot. Tutaj natomiast stworek za wszelką cenę ją powstrzymuje. Nie wiem, nie jestem znawcą, ale wydawało mi się iż owe stworki dążą do ewolucji instynktownie. W każdym razie nie ważnie ile zadałabym pytań, na żadne nie dostanę odpowiedzi. Przynajmniej na razie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina



Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 17

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Sro Mar 05, 2014 3:18 pm

Youyoumu

Karetka zwolniła, aby na końcu nieźle wami szarpnąć. Omal nie spadłaś z noszy. Lekarka przeklęła pod nosem i otworzyła tylne drzwi.
- Nie wstawaj. - zastrzegła. Kierowca pomógł jej wyciągnąć cię z pojazdu, po czym zostałaś przetransportowana do pierwszej wolnej sali. Korytarz szpitalny był pusty, nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Spokojny dzień i na szczęście, można dostrzec tylko recepcjonistkę. Miałaś osobny pokój, nikt inny w nim nie leżał. Białe ściany troszkę odbierały ci chęci, ale przynajmniej nic nie musisz płacić. Umiejscowiono cię na łóżko, które lekko skrzypnęło pod twoi ciężarem.
- Zaraz przyjdę i zabiorę cię na badania, tylko wpiszę cię w kartotekę...masz jakiś dowód tożsamości? - zapytała lekarka

------------

Oczywiście, że nic nie przychodzi łatwo, ale miałam nadzieję, że w tym przypadku, świat postanowi sprawić mi miłą niespodziankę.
- Buneary, tylko się nie załamuj. Przypomnij sobie, gdzie ostatni raz widziałaś tą książkę, a następnie wskaż mi łapką kierunek, w którym mam iść. - rzekłam, mając nadzieję, że nie czuć w moim głosie całkowitego braku entuzjazmu. Nie puszczałam Chimchara, chciałam, aby pomógł mi się jeszcze bardziej rozgrzać. Był taki moim światełkiem w tunelu. Rozejrzałam się jeszcze raz dookoła, modląc się w międzyczasie, aby szybko znaleźć zgubę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Youyoumu



Female

Liczba postów : 417
Szacunek na dzielni : 0
Age : 17

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Czw Mar 06, 2014 1:29 am

Wtuliłam się w pierzynkę.
- Tak, powinnam mieć go w plecaku. - Ostrożnie się podnosząc zaczęłam wodzić za wspomnianym plecakiem. Miałam go cały czas ze sobą, więc gdzieś tu powinien być. Wreszcie go odnajdując, wygrzebałam dowód i oddałam medykowi.
- Coś jeszcze? - Zapytałam oddając dokumenty. Ułożyłam się w wygodniejszej pozycji, siedząc z wyprostowanymi nogami. Spoglądałam w jej oczy oczekując odpowiedzi. Chwilę potem poruszyłam ostrożnie lewą nogą, a następnie prawą, sprawdzając czy aby na pewno ta odmrożona zachowała pełną sprawność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44



Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 16

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Pią Mar 07, 2014 8:43 pm

Życie bywa złośliwe i brutalne jak wiadomo, ale dlaczego tylko wtedy by najbardziej potrzebujemy chwili oddechu? W twoich słowach brak entuzjazmu był wyczuwalny, ale Buneary ignorowała to znakomicie, może i można by się pokusić o stwierdzenie iż nic nie usłyszała, ale z jej uszami było to niemożliwe. Królicza pokemonka, a może króliczy pokemon... w sumie to nie wiesz czy to on czy ona. Tak, czy tak, Buneary zaprowadziła, cie pod samą górę, była tu skalna ściana, taki mini klif, trzy, może cztery metry... leżało tu nieco mniej śniegu i było małe wejście do jaskini. Szukaliście, Buneary z wielkim, a ty z nikłym zapałem, lecz nie potrafiliście znaleźć. Nagle usłyszałaś skukot skał, spojrzałaś w górę, a potem wszystko potoczyło się szybko. Chimchar pociągnął cie za rękę, Buneary zaczęła skakać jak najszybciej w kierunku jaskini, po chwili ty byłaś już w środku i czołgałaś się w jej głąb, wejście było wąskie, ale tunel do którego prowadziło już nie, wszędzie ciemność i te skały, miałaś wrażenie że wszystko się wali... nie było to nic innego jak lawina na zewnątrz. Przejście którym się tu dostałaś niemal na pewno było zasypane, Chimchar i Buneary uratowali się, ale co dalej? Gęsty mrok była tak wielki, że ogon Chimchara rozświetlał jedynie malutki okrąg, mogłaś zobaczyć cokolwiek ledwo na pół kroku przed sobą, a przecież musicie znaleźć wyjście! No i jeszcze jedno... z oddali dochodził czyjś głos, zdecydowanie ludzki, ale zniekształcony echem, przyjaciel, czy może ktoś kto zabije cie na miejscu i jeszcze zabierze pokemony? Przez te durne echo nie mogłaś ustalić nic ponad to, że jego właściciel jest gdzieś w tym tunelu, ale gdzie? Daleko czy blisko, może kryć się praktycznie wszędzie...

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina



Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 17

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Nie Mar 23, 2014 5:56 pm

Lekarka wzięła twoje dokumenty do ręki, jej zamiarem prawdopodobnie było tylko to, aby na nie spojrzeć i wpisać najpotrzebniejsze danem, ale...Zatrzymała wzrok, każdy jej mięsień zastygł w bezruchu. Wpatrywała się w coś, czego nie widziałaś, a jedna należało do ciebie. Podniosła oczy na ciebie, a potem ponownie opuściła na twoje dane osobowe. Zamroczona i troszkę zdezorientowana obróciła się i wyszła z sali, skręcając w prawą stronę. Twoje nóżki były jak najbardziej sprawne i raczej nic się nie zapowiadało na to, aby miało się to zmienić. Ni stąd ni zowąd dosłyszałaś głośniejsze i cięższe kroki. Ktoś biegł? Nie. Przynajmniej nie biegł w twoją stronę. W końcu to jest szpital, zamieszanie jest tutaj na porządku dziennym i to raczej już na zawsze tak pozostanie. Ktoś sapał, czułaś jego oddech na plecach, przeszedł przez ciebie dreszcz i nerwowo się odwróciłaś. Nikogo ani niczego jednak tam nie było, oczywiście oprócz starej aparatury. I nagle w drzwiach twojej sali stanął chłopak, ten sam, który teoretycznie uratował twoją nogę.
- Hej. Przyszedłem sprawdzić czy wszystko w porządku. Ciocia się dobrze tobą zajmuje, czy mam na nią coś naskarżyć dziadkowi? - zaśmiał się. Prawdopodobnie zdązył dojść do domu i założyć nowe rzeczy, gdyż był ubrany i ciemne jeansy, czarne, ciężkie kozaki oraz w rozpiętą granatową kurtkę, pod którą miał tylko biały t-shirt z nadrukiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Youyoumu



Female

Liczba postów : 417
Szacunek na dzielni : 0
Age : 17

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Czw Mar 27, 2014 12:49 am

Zadrgałam lekko, lecz spostrzegając w drzwiach chłopaka rozluźniłam się, oraz łagodnie uśmiechnęłam. Nie zaprzeczę, że jego widok mnie bardzo ucieszył. Poprawiwszy dłonią włosy spojrzałam mu w oczy.
- Miło z twojej strony. Nie... Jest naprawdę miła i szybko się pozbyła tego lodu. - Zsunęłam kołdrę, osłaniając nogę. Pokazując, lekko zaczęłam ją masować dłonią.
- Na szczęście nie było to nic poważnego. - Uśmiechnęłam się ponownie, z powrotem przykrywając się kołdrą. Wizyta chłopaka pozwoliła mi na chwilę zapomnieć o tym dziwnym przeczuciu... Ktoś za mną stał, czułam na sobie jego oddech. I ta ciotka chłopaka, nagle zatrzymała się w jednym miejscu, spoglądając na coś... Nie, na pewno nie zwiastuje to nic dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoite



Female

Liczba postów : 84
Szacunek na dzielni : 0
Age : 26

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Nie Maj 04, 2014 6:50 pm

Od czego tu zacząć historię, jak nie od relacji między "trenerem" a "Pokemonem". Trudno było dostrzec między Yoite a Misdreavusem dyscyplinę czy ślady przemęczenia swoim towarzystwem. Dla ułatwienia - Duszek też nadał sobie imię (podpatrzyło maleństwo ten zwyczaj, kiedy ludzkie dzieci bawiły się lalkami) i brzmiało ono Miu (nie mylić z Mew). Pokemon żywotnie okręcał się, wręcz tańczył dookoła głowy sztywnego, pozbawionego wszelkiej ekspresji w gestach i mimice młodzieńca, który kierował "parkę" do miasta. Powód był taki, żeby zarobić trochę pieniędzy na uzupełnienie apteczki, a przede wszystkim do zakupienia Pokeballi. To trochę dziwne, lecz duszek miał wielką ochotę uprzykrzyć życie wszelkiej Kadabrze jaką spotka na swojej drodze! Taka zemsta za oddzielenie Miu od rodziny, o!
Dzień witał bladymi promieniami ledwo przebijającymi się przez niskie mgły. Za jakąś chwilkę z uliczki wyłoniły się sylwetki bohaterów, przy czym co jakiś czas Czarnowłosy przystawał opierając się o mury kamienic. Wyraźnie był słaby. No tak, od kiedy poznali się nie wziął niczego do ust, stąd zawroty głowy i osłabienie. Misdreavus starał się podnieść na duchu (hahaha...) swojego towarzysza i zachęcał do odlepienia się od ściany. Parę razy udało mu się skłonić chłopaka do drogi, lecz ciężki oddech Yoite sprawił, iż duszek nie mógł znieść złego samopoczucia kompana i gdy młodzieniec zjechał plecami na ziemię - Miu nie zostawiała go ani o krok. Muszą coś zrobić, ale... co? Duszek nie miał doświadczenia związanego z menu ludzi, a co dopiero świeżo-narodzony twór, który praktycznie uczył się od Pokemona życia w mieście. Oh, to będą trudne początki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44



Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 16

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Nie Maj 04, 2014 7:01 pm

No tak, początki są różne, tylko dlaczego zawsze są trudne, skoro mają być różne? Część powinna być przyjemna, ale nie, zawsze pod górkę... z drugiej strony nie narzekaj, że masz pod górkę skoro zmierzasz na szczyt. Wracając do realnych wydarzeń, a konkretniej do tego że ty, świeży twór pokemonowej wyobraźni... miałeś umrzeć! Ale jak to tak, na dzień dobry? Na szczęście są na świecie i dobrzy ludzie, tacy jak siostra Joy, która nie wiedzieć co robiła akurat poza centrum pokemon... nie było to jednak teraz ważne, było ważne to że się tobą zainteresowała i chyba chciała ci pomóc, tylko że w chwili kiedy szła w twoją stronę nastąpił error karty graficznej, czyli... zemdlałeś.
***************
Obudziłeś się... nie wiesz po jakim czasie, tuż obok fruwała twoja s twórczyni, popadła w taką histerię, że nie zauważyła twojego przebudzenia. Oboje byliście w sali przypominającej nieco te szpitalną... ściany i sufit białe. Podłogi nie widziałeś bo leżałeś na szpitalnym łóżku, chyba było tu okno, bo lampa była zgaszona, a mimo to było jasno, ale nawet jeśli było, to na razie poza twoim polem widzenia.

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoite



Female

Liczba postów : 84
Szacunek na dzielni : 0
Age : 26

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Nie Maj 04, 2014 7:56 pm

Oczy musiały przyzwyczaić się do intensywniejszego światła, które dodatkowo odbijało się od białych jak śnieg ścian. Yoite zmrużył powieki nie wydając z siebie nawet jęku i przez chwilę oglądał jak histeryczka krążyła po całym pomieszczeniu z rozgorączkowanym wyrazem twarzy i coś popiskiwała niezrozumiałego. Sukienka to powiewała na lewo, to na prawo, a korale dookoła główki Miu wirowały z właścicielką. Młodzieniec miał więc chwilę tylko dla siebie.
Ale nic z tym nie zrobił. Jego egzystencja ściśle związana była tylko z tym jednym Pokemonem, który teraz okrążał po raz dziesiąty szpitalny pokój nadal tak zaaferowany przeniesieniem jego dzieła wbrew woli (no dobra, pani w różowych włosach nie emanowała wrogością - tylko czystą troską), że nie mogła przestać latać jak głupia. Nie postrzegał przez to siebie jak inni ludzie siebie postrzegają. Utkwił rozespane spojrzenie na Pokemona, który głowił się, dwoił i troił nad opanowaniem sytuacji. A jeśli to coś poważnego? Misdreavus nie chciał o tym myśleć, bardzo przywiązał się do Anorektyka, i nie mógł go zostawić. I wtedy dziecinka stanęła jak wryta z niedowierzania.
Oboje spojrzeli sobie do oczu i jednocześnie mrugnęli. Ah jak zawołała radośnie Miu, aż słychać było na korytarzu radosne "Mis-mis-mis!", coś jak z angielskiego "miss-miss-miss", czyli tęskniła aż tak bardzo. Oho, tylko coś nie pasowało jej w wizerunku chłopaka, bo nawet zbliżyła się i ostrożnie lewitowała koło niego. Hmm... coś nie pasowało Pokemonowi, ale co... A-ha! Gdzie była torba młodzieńca?! Duszek już odleciał od Czarnowłosego i sprawdzał każdy zakamarek, każdy mebel, nawet wlazł pod łóżko, a Yoite ostrożnie podniósł się do siadu i zaraz też legł na plecach. Lekko podkrążone oczy nie mogły namierzyć żywiołowej Miu, która wariowała i dała temu wyraz naburmuszonej minie z ognikami w patrzałkach. Dopiero uspokoiła się, kiedy wyczuła, że młodzieniec jeszcze nie jest w pełni sił do drogi, a powinni już iść. Nie podobało jej się tutaj, o nie, za biało, za surowo i... i... ale Fiołkowooki nabrał lepszego kolorytu i ocknął się wreszcie. Może warto było jeszcze poczekać? I tak nie ruszą się bez torby! Co to to nie! Jak już stworzyła tak chłopaka, to musi być kompletny, o!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly



Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 6

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Pią Maj 09, 2014 9:30 pm

Nie długo trwało szukanie. Miu znalazła torbę zadziwiająco szybko, z czego niezmiernie się ucieszyła. Czuła, że być może dzięki temu poczujesz się lepiej, jednak jakie było zdziwienie, gdy przyszła Siostra Joy i oznajmiła, że musisz zostać tu na cały dzień, by ta była pewna, że wszystko z tobą w porządku.
Misdreavus nie potrafiła ukryć złości. Chciała jak najszybciej opuścić biały budynek jednak co poradzi. Jednak co TY tu będziesz robić. Leżeć przez cały dzień i czekać na następny, gdy tam gdzieś na dworze są ranne pokemony jakim można by było pomóc? W tym wypadku jednak nie miałeś wyboru. Za każdym razem, gdy starałeś się wstać czułeś, jak kręci ci się w głowie po czym automatycznie siadałeś na łóżku. Duszek, bez przerwy był przy tobie, aż w końcu coś przyciągnęło jej uwagę. Wyjrzała przez okno, a jej oczom ukazał się biedny Taillow atakowany przez innego pokemona z regionu Hoenn - Vigorotha. Duszek najchętniej postarałby się pomóc jaskółce, jednak na myśl o tym strach ją paraliżuje. Jednak ciebie widok, biednej jaskółki, która to najwyraźniej była ranna napawał energią. Czułeś, że mógłbyś przenosić góry. Jednak czy potrwa to długo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoite



Female

Liczba postów : 84
Szacunek na dzielni : 0
Age : 26

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Pią Maj 09, 2014 10:08 pm

Yoite z rozmytym wzrokiem spoglądał jak jego towarzyszka, zarazem jedyna przyjaciółka pilnie penetrowała pokój, aby odnaleźć torbę. Wpakowywała swoją dużą głowę w każdy zakamarek, aż przyniosło to pożądany skutek. Radość trwała krótko, gdyż Siostra Joy miała złe nowiny. Oh! Jak mogli zostać na kolejne godziny w czterech ścianach?! Tutaj nawet nie było zbyt mrocznie, by postraszyć - wszędzie biel i biel. Mogła jedynie obserwować bezradność młodzieńca, który tak bardzo starał się nie być kulą u nogi Misdeavus, że targał się na wstanie o własnych nogach. Niestety dawało to mizerny skutek, ze spuszczoną głową siedział na skraju łóżka i palcami u dłoni przykrytymi skórzanymi rękawiczkami zaciskał ramy mebla.
Musiał wstać. Całe jego ciało wręcz krzyczało, by podniósł się z łóżka. To chyba także za sprawą małej Misdreavus, która przejęta latała wte i wewte. Co ją tak poruszyło? Co-co to było? Sam nadstawił uszu i zrozumiał. Ktoś miał nie lada problemy, a tym kimś był bliżej niezidentyfikowany Pokemon. Póki co nie martwił się tożsamością zwierzęcia, a jego stanem. Niemal czuł na sobie jego cierpienie. Oddech chłopaka przyspieszył. Kolejny pisk z bólu ptasiego Pokemona podziałał jak zastrzyk z adrenaliną. Poderwał się z łóżka i rzucił porozumiewawcze spojrzenie na swoją Stwórczynię. Była cała przerażona nie tylko widokiem za oknem, ale także tym, iż mimo słabego zdrowia młodzieńca, ten zdecydował się na ofiarność i ryzykując powikłaniami chciał ratować Taillowa. Nie mogła drgnąć z miejsca, lewitowała tuż przy parapecie patrząc czerwonymi patrzałkami na Yoite. Zrobił kilka zachwianych, szybkich kroków ku oknie i chwycił się rękoma za parapet, żeby nie stracić równowagi. Dyszał ciężko ze spuszczoną głową, lecz gdy tylko podniósł wzrok na scenę za oknem - pojawił się błysk determinacji. Dzięki niesamowitej więzi między duszkiem a młodym człowiekiem, Miu szybko pojęła czego pragnęło jej dzieło. Ponieważ Czarnowłosy nie potrafił odezwać się ani jednym słowem na głos, musiała dodatkowo skupić się na jego myślach, a były takie, ażeby odciągnąć uwagę Vigoroth'a od rannego Pokemona. Szybko przeniknęła przez szybę szpitalo-podobnego budynku i zastosowała Pisk (Growl), aby agresywny Pokemon stracił zainteresowanie jego skrzydlatą ofiarą. Tę krótką chwilę dezorientacji Vigoroth'a wykorzystał Yoite, który mocując się z otwarciem okna mógł wreszcie wyskoczyć przez nie i wylądować zgrabnie, aczkolwiek z jękiem tuż obok rannego Taillowa. Nie wahając się wziął go we szczupłe ramiona i opatulił go nimi ściśle do swojego torsu. Teraz młodzieniec był żywą tarczą, gdyby agresywny Pokemon przypomniał sobie o porzuconej jaskółce. Nie pozwoli na bezsensowną furię małpo-podobnego, który jeszcze mógłby zranić jego Stwórczynię. Wydobył z torby maść, z której wycisnął odrobinę żelu i ostrożnie przejechał po najdotkliwszej ranie Taillowa. Tylko na tyle miał czas, musiał kontrolować zachowanie Miu i jej nowego prześladowcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly



Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 6

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Sob Maj 10, 2014 7:35 pm

Piski nie wystarczyły by odwrócić uwagę napastnika. Vigoroth zdawał się być jeszcze bardziej agresywny, a na dokładkę chyba był głodny. Dlatego też, zaczął atakować jak opętany gdy duszek postanowił mu przeszkodzić. W oczach pokemona widniała niewyobrażalna złość.
Gdy złapałeś Taillowa, był wręcz przekonany, że jesteś tym, który to postanowił zrobić sobie z niego kolację. Jaskóła, miotała się w twych objęciach, jedno skrzydło mając cały czas złożone. Bez wątpienia to ono było najbardziej ranne. Sprytnie. W końcu z jednym sprawnym skrzydłem, nie da się latać więc Taillow był uziemiony i zarazem prostym celem do schwytania. Jednak nie było to dobrą wiadomością dla ciebie. Miotający się ptak nie pomagał w nałożeniu żelu, a dodatkowo hałasował bez przerwy powtarzając "Loowww! Loww! Taill low!!", aż w końcu zwrócił na was uwagę Vigorotha. Małpa od razu ruszyła w waszym kierunku, a Miu bez powodzenia próbowała go zatrzymać. W połowie drogi do was, Misdreavus zebrała w sobie wszelką siłę, przez co udało jej się użyć ruchu o nazwie Kula Cienia. Nie pomogło to, jednak. Ruch nie miał, żadnego efektu na normalnego pokemona, który to jednym, porządnym machnięciem ruchu o nazwie Nocne Cięcie, odrzucił duszka wprost na ścianę budynku.
Zaś sam czarny charakter tej opowieści, zbliżał się do was. Taillow zauważywszy go, zastygł w bezruchu, był sparaliżowany, a ty przycisnąłeś go do siebie mocniej. Jedyne czego pragnąłeś to ochronić te biedne stworzenie.
W jednym momencie poczułeś przeszywający ból. Vigoroth jednym, sprawnym Kruszącym Pazurem przeciął nie tylko ubranie znajdujące się na prawym barku, ale i stworzył głęboką ranę, która to dokładnie pogrywała cały prawy bark i część pleców. Niemiłosierny ból, pragnął cie sparaliżować, zrobić z ciebie bardziej bezbronne stworzenie. Wróg, ponownie się zamachnął. Już widziałeś, jak uderza, z podwójną siłą.
- Misss! - usłyszałeś nagle. Szybko odwróciłeś głowę. Twoja Miu, rzuciła się pod łapy napastnika, byle cie tylko obronić. Zadany cios, musiał być niezwykle silny, gdyż ta upadła na ziemię nieprzytomna.
Znów zakręciło ci się w głowie, świat ponownie krył się za mgłą. W jednej chwili, czułeś, że zaraz się przewrócisz, a Taillow zostanie kolacją dla Vigorotha. Mimo wszystko zarówno ty, jak i mały ptak znaleźliście w sobie resztki, siły. Jaskółka, wskoczyła na głowę małpy i zaczęła dziobać jak oszalała. Pozostało pytanie, jak ty to wykorzystasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoite



Female

Liczba postów : 84
Szacunek na dzielni : 0
Age : 26

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Sob Maj 10, 2014 8:58 pm

Chłopak wydał z siebie syk z bólu, kiedy potężne szramy zdarły z niego sporą część ubrania, skóry, a nawet naderwały mięśnie. To nie był najlepszy pomysł, żeby w ten sposób rozegrać "odbicie" rannego Pokemona z rąk wściekłego Vigoroth'a. Biały futrzak nie dość, że zranił żywą tarczę, to jeszcze śmiał rzucić się ze szponami na duszka. Ale gdyby nie ten akt, prawdopodobnie pazury Małpy rozszarpałyby go na pół. Musiała to by jego charakterystyczna umiejętność, skoro bardzo często i gęsto ją stosował. A jaką zdolnością mogła pochwalić się...
Właśnie, Miu! Jeden lub dwa ataki z Psychofali i byłoby świetnie! To dzięki niemu Yoite powstał, wiedział, że Misdreavus jest w tej technice mistrzynią, tylko brakowało jej sił i przytomności. Za bardzo poświęciła się dla towarzysza. Ściągnął na nią dodatkowe niebezpieczeństwo w postaci małpy, którą teraz próbowała obezwładnić jaskółka intensywnym dziobaniem po głowie. Ptak nie ufał na tyle chłopakowi, by jakkolwiek współpracować, zwłaszcza że Czarnowłosy nie potrafił mówić, tym bardziej wydawać poleceń. Jedyną łącznością z rzeczywistością była zemdlona Miu. Jej ataki jednak były wcześniej nieskuteczne przeciwko rozszalałemu Pokemonowi, dlatego musiał stworzyć więź z Taillowem. Jeszcze był inny sposób - mógł rzucić Pokeballa w stronę rannego ptaka i go uchronić przed kolejnymi nieprzyjemnościami, aczkolwiek widząc jego ducha walki przekreśliłby zupełnie szanse na współpracę z odgonieniem agresywnego Vigoroth'a. Trzeba było go pokonać, ale jak?
Z trudem zdobył się na to, by podbiec do nieprzytomnej Misdreavus i wziąć pod ramię, żeby czuła się bezpieczniej. Oh tak bardzo pragnął, ażeby zamienili się miejscami. Ona wiedziałaby jak wykorzystać atuty Pokemona-ptaka. Tak niewiele wiedział o życiu, ale wiedział jedno - nie da więcej skrzywdzić ani Miu, ani Taillowa! Wysunął przed siebie rękę ze wskazującym palcem na Małpę, a jego zamiar był prosty. Najlepszą obroną jest atak. Żeby tylko dało się porozumieć... złapać kontakt chociaż wzrokowy z rannym Pokemonem. Przecież nie chciał go skrzywdzić, byli po tej samej stronie! Jeśli tylko udało mu się to zrobić, to pokazał trzy gesty. Pierwszy: złączył dwa palce (wskazujący i środkowy) i rytmicznie pukał o powietrze - miało to imitować dziobanie. Drugim gestem rozszerzył wspomniane palce i wskazał na swoje oczy. Trzeci skierował na wroga, żeby to właśnie na nim zastosować plan jaki zaprezentował w amatorski sposób. Czyli że miał dziobnąć w oko Małpy. Sądził, iż zyskają wtedy trochę czasu, by zbliżyć się do Taillowa i wspomóc skrzydlatego przyjaciela spryskując go Leczniczym Płynem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly



Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 6

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Sob Maj 10, 2014 9:28 pm

Taillow z początku, chyba niezbyt wiedział o co chodzi. Dziobiąc przeciwnika, zastanawiał się o co chodzi. W końcu wszystko sobie w głowie ułożył. Dziobnął Vigorotha prosto w oko. Małpa, automatycznie uniosła łapy, zasłaniając bolące oko. Tracąc przy tym, jakże cenną, czujność. Jaskółka zaczęła skakać z jednym zamiarem, byleby dalej od agresora, który to chyba postanowił zrezygnować z tego rodzaju kolacji i pośpiesznie uciekł w kierunku lasu.
Ptak, zdawał się ciebie polubić, gdyż skakał prosto w twoim kierunku. Miu wracała przytomność, i zaraz wyleciała z twojego objęcia po czym zaczęła latać jak opętana, co chyba weszło jej już w nawyk, oraz sprawdzała czy wszystko z tobą w porządku. W porządku jednak nie było. Paskudna rana jaką pozostawił Vigoroth intensywnie krwawiła. Adrenalina opadłą, a ty poczułeś stale narastający ból. Dodatkowo obraz przed oczami ponownie zaczął się rozmazywać.

*************************

Nie wiedziałeś co się stało. Magicznie znalazłeś się w tym samym, białym pokoju, co poprzednio. Plecy oraz bark, cały czas bolały. Czułeś się wręcz sparaliżowany. Jednak gdy, twoje oczy przyzwyczaiły się ponownie do bieli i otworzyłeś je szerzej. Miu od razu rzuciła ci się na twarz, jakby była to jedyna część ciała jaka po tobie pozostała. A towarzyszyło jej to samo popiskiwanie co poprzednio. Na oknie siedział Taillow, z zabandażowanym skrzydłem. Również cieszył się z tego, że się obudziłeś. Puki co Joy z oskarżeniami tu nie przyszła, więc jest spokojnie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoite



Female

Liczba postów : 84
Szacunek na dzielni : 0
Age : 26

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Sob Maj 10, 2014 9:56 pm

Nie wiedział ile spał, ale nawet gdyby okazało się, że przespał dwie doby, to był bardzo zmęczony po przebudzeniu. Leki znieczulające musiały przestać działać, ponieważ to od bólu pleców ocknął się z twardego snu. Z trudnością mógł przekręcić głowę, kiedy jego przyjaciółka tuliła się do jego twarzy. Całe szczęście, że jest już zdrowa. O, proszę, nawet Taillow dotrzymywał towarzystwa, który ćwierkał radośnie, gdy Yoite spojrzał w jego stronę. Poczuł ulgę psychiczną, że zdołał w niewytłumaczalny sposób współpracować z Pokemonami, a one uratowały go i siebie od Białej Małpy. Mimo wszystko miał nadzieję, iż Vigoroth nie będzie chciał się mścić w przyszłości za doznane krzywdy.
Nie mógł drgnąć ciałem poniżej szyi, nawet palcem u nogi. Fiołkowe oczy obserwowały jak oba Pokemony ze sobą rozmawiały w iśnym języku. Nie wiedział o czym dyskutowały, lecz gdzieś w środku poczuł ciepło i satysfakcję. Młodzieniec nie odrywał wzroku od swoich małych kompanów, którzy już samą swoją obecnością dodawali mu sił. Dla własnego dobra nie ruszał się z łóżka, nawet połowicznie zmrużył powieki jakby zaraz znów chciał zasnąć. Nie, po prostu dążył do zregenerowania zdrowia poprzez odpoczynek. Miu latała zaś od ptaszka do Yoite, a gdy tylko skrzyżowały się ich spojrzenia, duszek uśmiechał się jeszcze bardziej i napuszał się dumą. A potem tak jakby chwaliła swojego kolegę, któremu już dała imię Arabic. Nawet jeśli Taillow o tym nie wiedział, został zaprzysiężony do klanu Miu-Yoite. Skrót organizacji mógł więc wyglądać tak: MAY, czyli Miu-Arabic-Yoite. Zgadzałoby się to również z miesiącem założenia spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Czarnowłosy lekkimi skinieniami głowy dawał do zrozumienia, że popierał pochwały nadawane przez Misdreavus, lecz potem zanurzył się w myślach, które zrodziły się ze zwątpienia. Co jeśli ponownie jakiś Pokemon zostanie zaatakowany w jego otoczeniu, a on nie będzie zdolny do niesienia pomocy? Tak na dobrą sprawę nie pamiętał, aby zakładał opatrunek na skrzydełko Poke-Ptakowi, ani żeby o własnym zdrowiu znaleźć się w tej samej sali. To nie mogło być z jego inicjatywy, nawet gdyby o tym marzył. Ten ktoś miał ogromnie wielkie serce, skoro przygarnął pod swój dach trzy istoty. Sposępniał na obliczu, a wzrok wbił w sufit, żeby nie przeszkadzać już w dyskusji między pokrewnymi sobie w duszy Pokemonami. Chociaż i tak Miu wiedziała, iż jej dzieło ogarnął niepokój, stąd po chwili lewitowała koło jego głowy i wtuliła się ostrożnie w rozczochrane włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly



Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 6

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Nie Maj 11, 2014 10:54 am

Spokój.. O ile można by to tak ująć. Nie trwał długo. W końcu zjawiła się siostra Joy. Bez wątpienia to ona z powrotem cie tu przyniosła, tak samo jak i dwa pokemony.
- Nigdy więcej, nie opuszczaj murów budynku szpitalnego w takim stanie! Chcesz, żeby stało ci się coś o wiele gorszego? - popatrzyła na ciebie jakby oczekiwała wyjaśnień. Jednak niemożliwe było, by jakiekolwiek od ciebie otrzymać.
- W każdym razie... Ty i ta dwójka zostaniecie tu teraz na o wiele dłużej, przez twoją głupotę. - szkoda tylko, że to co robiłeś nie było wcale głupotą.
Miu zaraz podleciała do Joy i zaczęła coś do niej mówić w swoim języku. Bez wątpienia były to słowa wysyłane pod twoją obronę. Pielęgniarka jednak, zdawała się puścić te słowa mimo uszu, gdyż odwróciła się i opuściła salę.. Czeka cie kilka długich dni..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoite



Female

Liczba postów : 84
Szacunek na dzielni : 0
Age : 26

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Nie Maj 11, 2014 11:31 am

Skierował głowę w stronę drzwi, gdy tylko drgnęła klamka. Różowowłosa kobieta nie była ani trochę zadowolona, dała temu wyraz poprzez wypowiadane słowa. Jak miał tu zostać, kiedy na zewnątrz działa się krzywda Taillowowi? Kiedy jego piski przebijały się nie tylko przez ściany, ale i kruche ciało młodzieńca wprost do jego serca? Nie mógł być obojętnym, nie mógł! I... i jak to miał zostać kilka dni?! Przecież jest tyle do zrobienia, do nauczenia, do rozwoju jego mistrzyni - nie mogą zostać uziemieni tylko przez anorektyka!
Nawet wyjaśnienia Misdreavus nic nie wskórały, tak jakby siostra Joy nie rozumiała ani słówka. No tak, tylko Yoite był w stanie nawiązać kontakt nawet bez słów. Odczuwał jej nastrój, a ona jego. Miu nie emanowała radością po tym jak niemal drzwi przytrzasnęły jej twarzyczkę. Wywróciła oczyma i westchnęła, po czym spojrzała na młodzieńca i podleciała bliżej niego.
Czarnowłosy zrozumiał poniekąd troskę pielęgniarki. Przecież nie będzie wiecznie go ratować z opresji, sam musi dojść do perfekcji jako medyk, by skutecznie ratować Pokemony z różnych niebezpieczeństw. Duszek chyba podłapał myśli chłopaka, bo naburmuszona minka przeradzała się w powagę. Jej twór zaczynał mieć własne, piękne pragnienia. Spoglądała na niego z dumą, tak jakby była mamą dla Yoite, a przecież sama wciąż była małym duszkiem.

Chłopak utkwił nieobecny wzrok przed sobą dalej marząc na jawie o tym, kim chciałby być w przyszłości. Siostra Joy, pewnie zupełnie nie mając o tym pojęcia, pomogła mu ukierunkować swoją egzystencję. Fiołkowe oczy malały z każdą chwilą, kiedy to sen dopominał się o swój czas antenowy. Nie, nie mógł zasnąć. Obrócił głowę o 90 stopni, gdyż chciał obserwować poczynania swoich małych przyjaciół, którzy rozmawiali ze sobą w odmiennych językach, a rozumieli się świetnie. Czy on też tak będzie potrafił? Czy tylko poprzez swoje czyny będzie rozumiany przez świat? Będzie mieć ciężko, lecz nie podda się. Musi wierzyć, iż istnieje sposób na komunikację z innymi: czy to z Pokemonami czy z ludźmi. Bez tego nie zbliży się ani trochę do celu.
Miu od razu podchwyciła zmartwienia swojego "podopiecznego", ponieważ niemal natychmiast wzięła na swoją śliczną główkę Taillowa i wraz z nim usiedli przy poduszce młodzieńca. Byli tuż przy nim. Czuł ich malutkie ciałka pełne miłości, a przynajmniej tak było w przypadku Misdreavus. Ostrożnie poruszył lewą ręką, która od paru godzin zesztywniała i delikatnie palcami pogłaskał zarówno Miu jak i Arabica po główkach. Cieszył się z ich towarzystwa i wspaniałomyślności - zawsze przecież mogliby go zostawić dla kogoś bardziej sprawnego, mądrzejszego i silniejszego, a jednak chcieli trwać przy Yoite. Teraz mógł spokojnie zasnąć, chociaż jedną ręką ostrożnie objął obie sylwetki Pokemonów i okrył tą samą pościelą, by mogły z nim troszkę pospać i odpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KanoSakkaku



Female

Liczba postów : 65
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Sob Maj 24, 2014 8:56 pm

*to będzie ubogi odpis.. nie mam na ciebie aktualnie pomysła, a stary uciekł D:*
Pokemony przytuliły się do ciebie, tak mocno, że aż zrobiło ci się nawet i za gorąco. Tobie to jednak nie przeszkadzało.. Nie minęła chwilka gdy to zasnąłeś.. I spałeś jak przysłowiowy suseł.

*****

Następnego ranka obudziła cie Siostra Joy, która to przyszła sprawdzić jak się masz. Kilka pytań, na które nie byłeś w stanie odpowiedzieć i opuściła pokój zawiedziona. Chyba była pewna, że się obraziłeś, albo coś w tym stylu..
Miu jeszcze spała, a Arabic już wesoło skakał po parapecie oglądając obrazy za oknem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoite



Female

Liczba postów : 84
Szacunek na dzielni : 0
Age : 26

PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Sob Maj 24, 2014 10:18 pm

Lekkie szarpnięcie za ubranie wybudziło chłopaka ze snu. Niemal od razu skierował oczy na winowajczynię pobudki. I ponownie widział smutne oblicze siostry Joy, kiedy próbowała się porozumieć z młodzieńcem. Uciekał wzrokiem na bok nie dlatego, że się obraził, ale dlatego, iż nie potrafił nic odpowiedzieć. Arabic w tym czasie patrzył się przez okno i chyba tęsknił za świeżym powietrzem, albo za tym, by rozprostować złamane skrzydełko. Jeszcze nie zagoiło się jak rany na plecach młodzieńca. Tylko Miu była w pełni zdrowa, toteż bawiła się w pielęgniarkę, czasem przedrzeźniając samą siostrę Joy. Przynajmniej duszkowi dopisywał humor, albo chciał rozbawić swój twór. Ten tylko uważniej spoglądał na ruchy imitujące przetrząsanie bioderkami Różowowłosej opiekunki i popiskiwała w tonie asystentki lekarza. Wyglądało to trochę żałośnie, lecz Yoite się na tym nie znał i tylko mrugał oczyma ze zdziwienia.
Zdecydował się podnieść z pozycji leżącej do pół-leżącej, ale brakowało mu sił, toteż wykonał podciągnięcie się na poduszkę z wielkimi oporami ciała. Oddech przyspieszył, aż w końcu udało mu się widzieć coś więcej niż sufit i kawałek parapetu z Taillowem. Miał też wielką ochotę sprawdzić jak wyglądają dokładnie jego bandaże na torsie, dlatego dość pospiesznie rozpiął guziki w piżamie i bacznie przyglądał się splotowi. Przyda mu się ta wiedza, kiedy sam będzie opatrywać kogoś rannego. Przejeżdżał palcami po splocie i kodował w pamięci jak mają iść poszczególne segmenty opatrunku.
Na stoliku nocnym leżał talerz z posiłkiem dla niego i dla Pokemonów, więc nie wahał się skorzystać z bufetu. Zarówno Miu jak i Arabic zainteresowały się posiłkiem i wylądowały w pobliżu Czarnowłosego. Jedli wspólnie, z jednego talerzyka i czasem tylko przekrajał widelcem kęsy na mniejsze, by było im łatwiej łykać kawałki prowiantu szpitalnego. Po zjedzeniu przydziału na śniadanie podniósł się jeszcze wyżej i z trudem usiadł na skraju łóżka. Pokemony nie były zadowolone z tego posunięcia - chciał, by czym prędzej się położył. Spuścił głowę za karcące uwagi i wrócił z powrotem do łóżka.
Taki bezużyteczny.
Musi być zdrowy, musi! Ale nie będzie gapić się non-stop w sufit! Musi działać, do tego został powołany! Miu spoglądała uważnie na chłopaka i snuła plan, który mógłby zająć na jakiś czas Yoite, a co mogłoby być efektywne w rezultatach. Przefrunęła z kąta w kąt, aż natknęła się na książkę, którą z miłą chęcią wzięła i przekazała młodzieńcowi. Ten wlepił spojrzenie w okładkę nic nie wiedząc o tej rzeczy. Mały duszek strapił się - przecież Fioletowooki nie umiał czytać! Naburmuszyła się, że jej ambitny plan nie powiódł się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Miasto Lawandia (Lavender City)   Today at 12:46 pm

Powrót do góry Go down
 
Miasto Lawandia (Lavender City)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rozgrywka :: Region Kanto-
Skocz do:  
strzałka do góry