IndeksIndeks  CalendarCalendar  GalleryGallery  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Facebook


FANPAGE

Polub nas na facebooku.
Ekipa

*Kliknij obrazek*
Pogoda

Pogoda na 01.07 - 31.08

Opis: Pierwszy dzień lata. Wakacje. Tak najprościej opisać zbliżające się zdarzenia. A pogoda? Cieplutko, słońce na niebie, brak chmur. Niema nawet najmniejszego kawałka białego puszku na niebie. Możemy jedynie liczyć, że taki stan utrzyma się jak najdłużej.
Temperatura: 30° do 34°
Latest topics
» Wielki Sklep Straganowy
Pon Lip 07, 2014 1:08 pm by Mike

» Który pok lepszy ?
Nie Lip 06, 2014 5:59 pm by Tchomer

» [KP] Zaq
Sob Lip 05, 2014 5:14 pm by kuba03065

» Lugia robi Avatary
Czw Lip 03, 2014 10:26 am by Tchomer

» Druga przygoda pokemon.. (2)
Wto Lip 01, 2014 4:19 pm by Tchomer

» Ruiny Alpha
Sob Cze 28, 2014 1:34 pm by dagi66

» Turniej pokemon edycja 3
Sob Cze 28, 2014 8:13 am by smok27

» Miasto Parmania (Fuchsia City)
Sro Cze 25, 2014 8:15 pm by LugiaFly

» Podróż między miastami
Sro Cze 25, 2014 5:24 pm by kuba03065

Maj 2018
PonWtoSroCzwPiąSobNie
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
CalendarCalendar
The most tagged members
The most tagged keywords
Keywords
Zmiana konta




Share | 
 

 [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Pon Maj 06, 2013 3:12 pm

Klan Gromu

Przywódca: Błyszcząca Gwiazda - Kocur o krótkim, połyskującym futrze w kolorze bieli, oraz dużymi zielonymi oczami, także błyszczącymi.
Zastępca: Wronie Skrzydło - Czarny jak noc kot o burszytynowych ślepiach, oraz piórem wrony za uchem.
Medyk: Wolna Myśl - szylkretowy kot o zielonych oczach, który zawsze pomyśli kilka razy zanim coś zrobi
Wojownicy:
Szybko Świetlna - niezwykle szybka, brązowa kotka w czarne pręgi o szmaragdowych oczach, i na pozostałość swojego pieszczochowego życia czarna obroża z trzema kolcami
Terminator - Mysia Łapa

Biały Grom - Biały kot, z pędzelkami na uszach, czarną końcówką ogona i błękitnymi oczami
Terminator - Tygrysia łapa

Czarna Burza - Kot o czarnym futrze, białym pyszczku i paskudną blisną przechodzącą przez jego błękitne oko, drugie zaś jest zielone

Strumień Błądzący Między Skałami (Strumień) - Szara, pręgowana kotka o błękitnych oczach, niegdyś w Plemieniu Rwącej Wody

Lampardzi Ryk - Masywny kocór o rudej cętkowanej sierści, i ciemnobursztynowymi oczami
Terminator - Błądząca Łapa

Terminatorzy:
Mysia Łapa - mała szara kotka
Tygrysia Łapa - mały pręgowany kociak, bardzo podobny do ojca - Lamparciego Ryku
Błądząca Łapa - kociak o białym futerku i jaskrawo niebieskich oczach

Starszyzna:
Długi Ogon -  jasny kocur z ciemnobrązowymi pręgami, dołączył wcześnie do starszyzny z powodu psującego się wzroku


Klan Cienia

Przywódca: Szkaradna Gwiazda - brązowy kocur, z postrzępionym uchem i licznymi ranami
Terminator: Nocna Łapa
Zastępca: Mroczny Wzrok - szylkretowy kot o przenikliwym, zielonym spojrzeniu
Medyk: Cętkowany Nos - szary kot o cętkowanym futrze
Terminator: Ślepa Łapa
Wojownicy:
Światło Oświetlające Mrok (Światło) - Kot o białym futrze i żółtych oczach

Niebiańska Nadzieja - Kotka o popielatym futerku i błękitnych oczach
Terminator: Miła Łapa

Krzywa Szczęka - kocur o jasno kremowym futrze, z przekrzywioną szczęką
Terminator: Chytra Łapa

Terminatorzy:
Ślepa Łapa - kot o srebrnym futrze, i zamglonych oczach
Miła Łapa - kotka o bardzo pozytywnym nastawieniu z czarnym i długim futerkiem
Chytra Łapa - kot przebiegły jak lis, nawet i w rudym kolorze
Nocna Łapa - kot o czarnym futrze w kilku miejscach z białymi plamkami

Matki:
Puszyste Futerko - szylkretowa kotka o puszystym futerku

Klan Wichru

Przywódca: Świetlista Gwiazda - kotka o białym futrze i błyszczących błękitnych oczach
Zastępca: Błędne Światło - kot o szarym futrze
Medyk: Krzywy Ogon - dość stary kocur o szarym futrze
Terminator: Zamyślona Łapa
Wojownicy:
Pierzasty Ogon - biała kotka o puchatej sierści
Terminator: Porywista Łapa

Skaza - kotka o niezwykle zepsutym charakterze i szpetną blizną przechodzącą na ukos przez cały brązowy pyszczek i żółte ślepia
Terminator: Zwinna Łapa

Królicze Ucho - kotka o szarym futerku z niezwykle długimi uszami

Terminatorzy:
Zamyślona Łapa - czarny kociak o niebieskich oczach, wiecznie zamyślony
Porywista Łapa - kotka, której wszędzie pełno, ma szylkretowe futerko i zielone oczy
Zwinna Łapa - zwinna kotka o popielatym futerku

Starszyzna:
Ślepy Los - ślepy kot, w podeszłym wieku o rudym futrze

Klan Rzeki

Przywódca: Słoneczna Gwiazda - kot o jasno pomorańczowym futrze z pręgami ciemniejszego koloru, oczy żółte
Terminator: Księżycowa Łapa
Zastępca: Rzeczna Stopa - doskonały pływak o futrze koloru szarego i o żółtym przenikliwym spojrzeniu
Terminator: Mglista Łapa
Medyk: Liściaste Ucho - brązowo - biała kotka o zielonych oczach, zazwyczaj za uchem ma jakieś zioło
Wojownicy:
Długi Pazur - wojownik o wyjątkowo długich pazurach i pręgowanym białym futrze

(R.I.P) Kryształowooka - kotka o czarno-szarym futrze, oczach błękitnych i błyszczących kryształowym blaskiem
Terminator: Księżycowa Łapa

Morskie Futro - kotka o popielatej, wręcz niebieskiej sierści z lewym okiem koloru zielonego, a prawe niebieskiego, przechodziła przez nie paskudna rana
Terminator: Węgielna Łapa

Zamglone Futro - kot o jasno popielatym futrze i niebieskich oczach
Terminator: Błotna Łapa

Wiatr Szarpiący Wodę (Sztorm) - Kot o białym futrze z niebieskimi znaczeniami i oczami
Terminator: Piaskowa Łapa

Terminatorzy:
Mglista Łapa - drobna kotka o jasnym, popielatym futerku i dużymi niebieskimi oczami
Błotna Łapa - kotek o brudno brązowym futrze i zielonymi oczami
Księżycowa Łapa - biała kotka o połyskującym futerku i pięknymi niebieskimi oczami, oraz paskudną blizną przeszywającą jej bark
Węgielna Łapa - kot bojący się wody o futrze jakby wysmarowanym węglem i żółtymi ślepiami
Piaskowa Łapa - kotka o futrze koloru piasku

Matki:
Biała Plama - kotka o popielatej barwie futra i białą plamą na pyszczku, matka Roski i Rzęski

Kocięta:
Roska - bliźniaczka Rzęski i jej siostra, ma białe futerko i niebieskie oczy oraz plamkę nad lewym okiem
Rzęska - bliźniaczka Roski i jej siostra, ma białe futerko i niebieskie oczy oraz plamkę nad prawym okiem

Starszyzna:
Krótki Ogon - kot o szarym futrze i krótkim ogonie
Lamparcie Futro - stara kotka, niegdyś przywódczyni klanu o futrze niczym lampart

Koty Z Poza Klanów:

Krwawy Pazur/Szpon - kot o czarnym futrze z licznymi ranami i czerwienią mieniącymi się oczami

Srebrny Ptak - kotka niegdyś znajdująca się w Klanie Wichru, ma srebrnej barwy futerko

Jeśli znajdziecie jakiegoś kota podczas czytania wyślijcie mi informacje o nim na PW ;3

Prolog


   Wiele wieków mijało.. A cztery kocie klany, Wichru, Gromu, Rzeki i Cienia, dalej prowadzą      między sobą odwieczną walkę na śmierć i życie. Wielu wojowników zginęło lub zostało zabranych do   niewoli.. Lecz to nie klany stanowią dla siebie największy problem.. W lesie pojawił się kocur.. Czarny jak noc, a jego oczy są jak krwawe gwiazdy, przynajmniej tak mówiono. Nikt nie zna jego imienia lecz każdy kto o nim wspomina zawsze mówi o Krwawym Pazurze. Samotniku nie należącym dawniej do, którego kol wiek klanu. Nikt nie wie dokładnie jak wygląda bo nikt nie przeżył spotkania z nim. Mówią, że jest czarny jak noc.. A inni, że to kot o krwawym, czerwonym futrze i licznych ranach na ciele. W tym samym czasie gdy wiele kotów ginie w lesie pojawia się domowy pieszczoszek - Lily. Miała dość mieszkania z dwunogami i chciała wreszcie żyć na wolności, poznać smak świeżo złapanej, tłuściutkiej myszki. Nie miała pojęcia o czterech klanach, a tym bardziej o Krwawym Wojowniku. Wkroczyła na tereny Klanu Rzeki gdzie napotkała, Mglistą Łapę ze swoim mistrzem Rzeczną Stopą. Mglista łapa była drobną kotką o jasnym, popielatym futerku i dużymi niebieskimi oczami, zaś jej mistrz był doskonałym pływakiem o futrze koloru szarego i o żółtym przenikliwym spojrzeniu. Lily lekko się ich wystraszyła, lecz koty nie wyglądały na złe.. Wręcz przeciwnie - Rzeczna Stopa był zastępcą w klanie, gdy dowiedział się dlaczego kotka tu przybyła czuł, że w jej żyłach musi płynąć krew prawdziwego wojownika. Zabrał ją do klanu...


Ostatnio zmieniony przez LugiaFly dnia Pią Lut 14, 2014 4:05 pm, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Pon Maj 06, 2013 9:55 pm

Rozdział 1


Rzeczna stopa przyprowadził Lily do przywódcy - Słonecznej Gwiazdy, kota o jasnym pomarańczowym futrze z pręgami ciemniejszego koloru co powodowało, że wyglądał jak by miał na sobie słońce, oczy miał żółte, był mocno zbudowany i bardzo mądry.
- Stało sie coś Rzeczna Stopo? - spytał donośnym tonem..
- Słoneczna Gwiazdo - zaczął - Dzisiaj gdy wraz z Mglistą Łapą na polowaniu spotkaliśmy tą kotkę.. Jest domowym pupilem jednak porzuciła dom i wygody jakie tam były by stać się dzikim kotem i poczuć sens życia.. - Rzeczna Stopa zbliżył się do Słonecznego Wojownika i powiedział ściszonym tonem..
- Ta kotka.. Wszędzie poznam ten wzrok.. Musi być spokrewniona z.. - słowo to ciężko przeszło mu przez gardło - Z Krwawym Wojownikiem..
- Twe przeczucia.. Nigdy mnie nie zawiodły więc wieżę ci.. - powiedział po czym zwrócił się do stojącej dalej za Rzecznym Wojownikiem Lily.. - Powiadasz.. Że chcesz stać się dzikim kotem?
- Tak.. - odparła nieśmiało.. Jej błękitne oczy były wlepione w żółte oczy przywódcy, a białe łapki trzęsły się z obawy, że mogą jej nie przyjąć, a wtedy nie wiedziała co mogło by się stać..
- I przysięgasz na swoje życie, że będziesz bronić, polować i walczyć dla klanu jak i w potrzebie pomagać innym klanom? - patrzył na nią dumnym spojrzeniem..
- Przysięgam.. - odpowiedziała krótko i nieśmiało..
- Cieszę się.. - odpowiedział - Rzeczna Stopo! Zaprowadź ja proszę do legowiska, niech odpocznie.. Dzisiejszej nocy zostanie uroczyście przyjęta do klanu.. - Lily odetchnęła z ulgą.. W jej głowie był mętlik, nie wiedziała co ma o tym myśleć.. Rzeczna Stopa ucieszył się i wyszedł wraz z kotką z groty gdzie znajdowało się posłanie Słonecznej Gwiazdy
- Czy.. Czy taki kot jak ja? Może stać się prawdziwym wojownikiem i dzikim kotem? - zapytała nieśmiało spoglądając w ziemię..
- Każdy może.. Jednak komuś przychodzi to z łatwością.. A inni muszą być wiele lat w dziczy by to pojąć..
Lily lekko się uśmiechnęła. Jej łapy drżały, a umysł cały czas myślał jakie imię otrzyma, a może zostanie tak jak ma na imię? Rzeczna Stopa zdawał się być obojętny decyzji Słonecznego, jednak w głębi duszy się cieszył. Wiedział jaki skarb jest w klanie. Czy ta mała.. Nie pozorna kotka.. Może być potomkiem samego diabła? Na to pytanie nie znał odpowiedzi. Do nosa Lily dotarły nowe zapachy.. Zapachy kotów z kociarni, którą mijali.. Zapachy tłuściutkich myszek i ryb złapanych przez koty.. Oraz zapachy z legowiska wojowników i terminatorów, do którego się zbliżali. Kotka wyglądała na wystraszoną jednak Rzeczny Wojownik ją uspokoił..
- Jeśli zobaczą cie ze mną nic ci nie zrobią.. Mogą jedynie być zdziwieni jednak nie za atakują..
- Jesteś pewien? - zapytała - Jestem tylko domowym pupilkiem.. Mogą nie być zadowoleni..
- Spokojnie.. Nie masz się o co martwić.. Najważniejsze jest to by nie wyczuli strachu.. Bo z góry osądzą cie jako kota bojaźliwego i nie wartego zachodu. - spojrzał na nią wyrozumiałym wzrokiem.
- Dobrze.. Spróbuję.. - po tych słowach przekroczyli próg wejścia.. Koty, które tam się znajdowały przyglądały się nowej.. Białej towarzyszce Rzecznej Stopy. Nie wiadomo o czym myśleli.. Jeden z młodszych Terminatorów - Błotna Łapa, kociak o brudno brązowej barwie i zielonymi oczami, podszedł do niej i uśmiechnął się.. Lily nie wiedziała co ma zrobić więc uśmiechnęła się sztucznie..
- Ta kotka! Będzie dzisiaj uroczyście przyjęta do klanu! - rzek szary kocur..
Koty zaczęły między sobą szeptać.. Jeden z nich - Długi Pazur, wojownik o wyjątkowo długich pazurach i pręgowanym białym futrze podszedł i obwąchał ja..
- Pieszczoch! - powiedział z obrzydzeniem - Jak kogoś takiego można przyjmować do klanu? Przecież to bez użyteczna kupa futra..
- Długi Pazurze.. Wiem, że żywisz urazę do domowych kotów.. Lecz są takie same jak my..
- Takie same? Pff.. Powiedział bym coś.. Lecz nie będę się kłócił z takim ważniakiem jak - ty!
Pręgowany wojownik prychnął na niego i wrócił na swoje posłanie, gdzie zwinął się w czarno-białą kupę futra..
Lily położyła się na jednym z posłań.. Była zmęczona..
- Śpij.. - powiedział Rzeczna Stopa - Musisz być wypoczęta na ceremonii.. - po tych słowach oddalił się w kierunku groty Słonecznego.. Lily zasnęła.. Jednak koty mimo wszystko dalej coś mówiły.. Szeptały.. Śmiały się między sobą z nowej wojowniczki..
- Widzisz jaj łapy? Chuda jak badyle.. Jak ktoś taki ma być wojownikiem?
- Mnie się pytasz? To tylko bez użyteczna kupa futra! Długi Pazur ma rację!
Po paru godzinach zapadł zmrok. Kotka obudziła się, akurat wtedy gdy zastępca wszedł do środka
- Mam nadzieję, że się wyspałaś.. - rzekł - Czas na uroczyste przyjęcie..
- Trochę.. Trochę się boją.. - rozejrzała się dookoła sprawdzając czy wszyscy poszli - Te koty.. Wszyscy się ze mnie śmieją..
- Będzie dobrze nie martw się.. A teraz chodźmy.. - wyszedł wraz z białą kotką ze środka i udał się w kierunku skały, na której w blasku księżyca stał Słoneczna Gwiazda.
- Zebraliśmy się tu by przyjąć do klanu nowego kota! - rzekł donośnym i dumnym głosem - Białą kotkę.. Dawniej pieszczocha dwunogów! - wtedy spojrzał na nią - Czy wyrzekasz się wygody mieszkania z dwunogami i życia w wiecznej wygodzie i dostatku?
- Wyrzekam się! - powiedziała dumnie.. Koty patrzyły na nią dziwnym, nie ufnym spojrzeniem..
- Zapytam jeszcze raz.. Czy przyrzekasz! Bronić klanu, jego terenów, polować dla klanu i w razie potrzeby oddać życie za klan?
- Przyrzekam! - powiedziała..
- Lily.. Dawniej tak cie nazwano.. Lecz po długim namyśle.. Zostaniesz nazwana Księżycową Łapą! Niech twe białe futro i czyste serce nigdy nie zostaną skażone chęcią mordu.. A ty sama pozostań tak dobra jaką jesteś..
Koty wyglądały na zdziwione.. Między nimi przeszedł szmer nie dowierzania..
- Tak! - pomyślała - Ja Lily! Od teraz jestem dzikim kotem! Jestem.. Księżycowa Łapa! - światło księżyca odbijało się w jej oczach.. A jej futro lśniło.. Dusza jej była przepełniona radością i dumą..
- Kryształowooka! Zostaniesz mistrzem naszej nowej Terminatorki! - powiedział Słoneczny..
- Dobrze.. - odparła.. Gdy było już po wszystkim koty udały się na spoczynek.. Tylko Słoneczna Gwizda została.. Rozmyślając o czymś..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
dagi66

avatar


Male

Liczba postów : 11094
Szacunek na dzielni : 5
Age : 16

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Pon Maj 06, 2013 10:08 pm

fajne pisz dalej jestem ciekaw co będzie dalej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Wto Maj 07, 2013 10:28 pm

Rozdział 2

Nastał nowy.. Piękny i ciepły dzień na terytorium klany rzeki.. Księżycowa Łapa właśnie się obudziła. Gdy otworzyła oczy zobaczyła wielkie oczy Błotnej Łapy, biała kotka wystraszyła się i odruchowo oddaliła głowę..
- Błotna Łapa! Nie strasz proszę..
- Przepraszam.. Czekałem kiedy się obudzisz. Nigdy nie widziałem i nie znałem domowego pupila, dlatego mnie tak fascynujesz..
- Dziękuję.. - powiedziała. Po chwili z jej brzucha dobiegł głos przypominający zdławiony ryk..
- Przepraszam, ale.. Nie jadłam od długiego czasu..
- Też bym coś zjadł.. Ale najpierw musisz coś upolować dla klanu. Dopiero potem możesz jeść.
- Aha.. Rozumiem - odparła - Może być mały problem z polowaniem.. Nigdy tego nie robiłam..
- Kryształowooka to jedna z najzdolniejszych kotek w klanie! Szybko się tego nauczysz, a może i nawet zostaniesz najlepszą łowczynią!
Księżycowa Łapa uśmiechnęła się. Wstała i zaczęła się rozglądać po okolicy i wypatrywać Kryształowookiej - kotki o czarno-szarym futrze, oczach błękitnych i błyszczących kryształowym blaskiem, jak już brązowy kociak wspomniał była bardzo mądrą i zdolną wojowniczką.
- Kryształowooka jest u Słonecznej Gwiazdy. Za jakąś chwile miała po ciebie przyjść. - Błotny Wojownik poruszył nosem - Właśnie idzie.. Poczułem jej zapach.
- Zapach? Ja nic nie czuję..
- Wszystko w swoim czasie.. - niedaleko niej rozległ się przyjemny i miły głos.. - Księżycowa Łapo.. Czy jesteś gotowa na swój pierwszy trening?
- Całą sobą mówię tak! - powiedziała zadowolona..
- W takim razie chodź ze mną.. Zabiorę cie gdzieś gdzie będziemy trenować.
- Kryształowooka? Czy.. Czy mogę iść z wami? - spytał Błotna Łapa
- Oczywiście.. Być może się do czegoś przydasz.
Kociak ucieszył się, trudno było mu tego nie okazywać. Księżycowa Łapa była pod ekscytowana.
- Pierwszy trening! Ciekawe.. Jak się odbędzie.. I co będę musiała zrobić..
Trzy koty wyszły na zewnątrz pod korzeniami, było goręcej niż mogło by się zdawać. Białej wojowniczce było jednak stosunkowo chłodno w odróżnieniu od innych kotów.. Kryształowooka prowadziła ja w najchłodniejsze miejsce jakie tam było - Nad Mglistą Zatoczkę - tam było bardzo dużo ryb jak i gryzoni. Droga była długa i ciekawa. Domowa Kotka czuła wiele.. Nowych zapachów, jej nos tak jak by zaczynał przypominać nos dzikiego kota. Coraz to więcej nowych zapachów poznawała - Czarny Bez, Mysie Nory - nie były już dla niej nowością kiedy poznała ich zapach. Z drzew zwisały liany, a woda była krystalicznie czysta.
- Księżycowa Łapo! Czas na twoją pierwszą lekcję polowania. Jeśli dobrze zauważyłam po drodze twój węch zaczął sie wyostrzać. To bardzo dobry znak. Musisz potrafić wywęszyć swoją ofiarę. Oraz od odpowiedniej strony zakraść się i skoczyć by w końcu ją złapać. Pozwól, że ci to pokażę.
Kryształowooka wytężyła słuch, oczy i swój niezawodny węch. Szybko wyczuła mysz siedzącą w krzakach. Bezszelestnie zaczęła się do niej skradać pod wiatr by nie wyczuła jej zapachu. Naprężyła łapy i.. Skoczyła! Złapała mysz.
- To.. Nie takie trudne.. - stwierdziła Kriężycowa Łapa - W takim razie spróbuję coś złapać.
Biała Wojowniczka robiła dokładnie to samo. Okazał się, że bardzo szybko się uczy. Złapała swoją pierwszą mysz!
- Doskonale! - powiedziała - Teraz łowienie ryb.. Koty z Klanu Rzeki to specjaliści więc i ty powinnaś nią być.. Patrz i ucz się..
Czarno-szara wojowniczka weszła do wody. Ostrożnie poruszała łapkami. Gdy zobaczyła rybę stała w bez ruchu jak zahipnotyzowana. Ryba zaczęła po woli do niej podpływać. Wtedy ona szybkim ruchem złapała ją i wyszła na brzeg..
- Teraz ty.. - powiedziała
Biała Wojowniczka lekko bała sie wody. Jednak przełamała strach i weszła do niej. Robiła dokładnie to samo jednak nie wychodziło jej.. Nie poddaje się i próbuje dalej.
- Uda mi się! - myślała - Jestem kotem z klanu rzeki! Złapię tą rybę! To tylko kupa łusek i ości! - po chwili Biała wojowniczka złapała rybę.. Jeden raz.. I drugi..
- Doskonale! - powiedziała uradowana Kryształowa Wojowniczka - Wracajmy do obozu.. Pewnie jesteś zmęczona..
- Nawet nie wiesz jak bardzo.. - odparła. Błotna Łapa siedział pełen podziwu. Gdy udali się w stronę obozu zamarli.. Zobaczyli martwego kota.. Jakiegoś samotnika.. Oraz kocie łapy prowadzące w stronę obozu. Koty ruszyły wystrzelone jak z procy..
- Tylko nie on.. - myślała Kryształowa.. - To nie może być.. Krwawy Pazur..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Wto Maj 07, 2013 10:45 pm

dalej bardzo fajne

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carrcamedi

avatar


Female

Liczba postów : 103
Szacunek na dzielni : 0
Age : 18

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Wto Maj 07, 2013 10:54 pm

Ooo! Coś o Wojownikach - książce, której nigdy nie miałam w łapkach i nigdy nie przeczytałam. Na e-booki nie mam co liczyć, bo wszystkie są po angielsku :|
Jedynie łapię się w podstawach hierarchii tych kotów, ponieważ niegdyś gościłam na forum o tej tematyce.

Błędów już nie ocenię, bo brak mi dzisiaj sił, ale stylistycznie nawet wygląda dobrze. Tylko dłuższe! Ja liczę na dłuższe rozdziały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
dagi66

avatar


Male

Liczba postów : 11094
Szacunek na dzielni : 5
Age : 16

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Sro Maj 08, 2013 1:41 pm

co mogę powiedzieć jest ciekawe tylko faktycznie mogło by być dłuższe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Sro Maj 08, 2013 1:53 pm

no dłuższe mogło by być

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Sro Maj 15, 2013 10:29 pm

Przepraszam, że tak krótko, ale coś słabo z pomysłami ;/

Rozdział 3

Cała trójka biegła ile sił w łapach do obozu.. Dookoła unosił się zapach.. Dziwny.. I.. Nikomu nie znany.. Kryształowooka była coraz to pewniejsza, że to musi być on.. Błotna Łapa i Księżycowa Łapa biegli za nią. Nie wiedzieli dlaczego kotka tak się śpieszy, a już tym bardziej Księżycowa. Biegli drogą wychodzoną przez koty z klanu. Była tu masa krwi należąca zarówno do zwykłych zwierząt, którymi się żywili jak i do kotów, dzikich i klanowych. Lęk ogarnął każdego kota. Gdy wbiegli do obozu zobaczyli czarnego.. Krwią ubrudzonego kota, o czerwonych oczach. Zbliżał się do groty gdzie aktualnie był Słoneczna Gwiazda. Mimo iż wiele kotów chciało mu w tym przeszkodzić najczęściej od razu ginęły od jego śmiertelnych ciosów, a w najlepszym wypadku miały ciężkie rany.
- Zatrzymaj się Krwawy Pazurze! - krzyknęła Kryształowa - Nie pozwolę ci tam wejść!
- Czyżby.. - odpowiedział czarny kocur głosem pełnym zła.. - Jak chcesz mnie pokonać.. Zwykły domowy pupilu..
- Domowy pupilu? - pomyślała Księżycowa.. - On mówił do mnie? Czy do Kryształowej? Przecież ona jest dzikim kotem! Albo raczej jest.. - rozmyślała.. Czarna wojowniczka wystawiła pazury..
- Księżycowa i Błotna Łapo! Uciekajcie! Nie możecie tu zostać!
- Ale.. - powiedziały obydwa koty zgodnym chórem.
- Nie ma żadnego, ale! Uciekać! Ale już! - powiedziała stanowczym głosem. Koty zrobiły co chciała. Jednak biała kotka zrobiła to niechętnie. Krwawy Pazur skoczył w stronę Kryształowookiej wojowniczki, która skutecznie go odepchnęła tak, że ten upadł na ziemie. Jednak błyskawicznie wstał. Kotka zaczęła biec w jego kierunku. Skoczyła wprost na jego gardło, jednak kocur uniknął ataku i podrapał jej lewą stronę pyszczka. Kotka syknęła i błyskawicznie mu oddała.. Po chwili jednak leżała na ziemi przygnieciona do niej przez Krwawego Wojownika.. Już chciał poderżnąć jej gardło. Jednak coś stanęło mu na przeszkodzie. Księżycowa Łapa! Wróciła by pomóc swej Mistrzyni. Instynktownie skoczyła na kocura trzymając go zębami za ucho.. Kot machał głową na lewo i prawo, a później też i całym sobą. Przypominało to rodeo. Po chwili jednak kotka spadła z kawałkiem jego ucha w pyszczku.
- Ty mysi móżdżku! - powiedział - Terminator chce walczyć ze mną? - powiedział drwiącym głosem. Księżycowa Łapa wypluła kawałek czarnego ucha. Wygięła grzbiet w łuk, położyła uszy wzdłuż głowy i pokazała zęby. Czarny kocur zaczął biec w jej kierunku. Skoczył, jednak biała kotka zdążyła zrobić unik i ponownie na niego wskoczyła.. Tym razem trzymała się jego futra wbijając w nie swoje pazury. Cały czas wykorzystywała to, że jest od niego o wiele mniejsza. Tym razem kot nie mógł jej zrzucić. Jednak zobaczywszy ostre skały groty zaczął na nie biec. Biała wojowniczka chciała się jak najszybciej wyplątać z jego futra. Jednak pech chciał, że jej się to nie udało, a Krwawy Pazur uderzył o skały w taki sposób, że to właśnie ona, a nie on, ucierpiała. Dopiero wtedy jej pazury się wyplątały z gęstego futra czarnego kota, który położył łapę na jej gardle. Wiele kotów się temu przyglądało i nie pozwoliło na dalszą walkę.
- Ja tu jeszcze wrócę! - powiedział groźnie.. I opuścił obóz. Księżycowa Łapa leżała nie przytomna na ziemi. Skały po których zjechała w dół były pokryte krwią. Kryształowooka i Błotna Łapa podbiegli do niej.
- Medyk! Zawołajcie Liściaste Ucho! Szybko! - krzyczał Błotny wojownik.. Liściaste Ucho zjawił się dość szybko.. Obejrzał Księżycową..
- Trzeba ja zabrać do mojego legowiska!.. - powiedział.. - Tam się nią zajmę..


Ostatnio zmieniony przez LugiaFly dnia Pią Maj 17, 2013 1:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Czw Maj 16, 2013 10:25 pm

bardzo mi sie podoba ale pod koniec bład wzywaja lisciaste ucho a przychodzi lisciaste ostrze ale ogułem super !

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mike

avatar


Male

Liczba postów : 11521
Szacunek na dzielni : -2
Age : 16

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Nie Maj 19, 2013 11:07 am

Chwile nic nie pisałaś w tym ale to extra!
Pisz dalej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Pon Cze 24, 2013 3:24 pm

Dawno nie było! I się wróciło!


Rozdział 4

Liściaste Ucho z pomocą dwóch kotów zabrał Księżycową do swojego legowiska.. Rana była bardzo poważna. Medyk był wręcz pewien, że kotka będzie miała pewne kłopoty z poruszaniem się. Jednak jak na razie nie chciał podejmować pochopnych wniosków i starał się zatamować krwawienie, owijając ranę pajęczyną. Zanim jednak zaczął odkaził ranę za pomocom trybulu. Do jego legowiska przyszedł Słoneczna Gwiazda, który dobrze wiedział co się stało..
- Czy wyjdzie z tego? - spytał..
- Nie jestem pewien.. - odparł pstrokaty kot z liściem trybulu za uchem.. - Jej stan jest ciężki.. W najlepszym wypadku może mieć problemy z chodzeniem.. Krwawy Pazur nieźle ją urządził..
- Dziękuję za informacje.. Gdyby tylko się obudziła.. Powiedz mi proszę.. Chciał bym jej podziękować.. Za uratowanie nie tylko mnie.. Ale i Kryształowookiej.
- Dobrze.. - kiwnął głową medyk i  zabrał się za dalsze zabiegi.. Słoneczny wojownik opuścił grotę.. Na zewnątrz stała Kryształowooka i Błotna Łapa.. Widać także martwili się o tą małą.. Domową kotkę.. Która uratowała, Dwa! Koty. Słoneczna Gwiazda przekazał im to co powiedział Liściaste Ucho.  Gdy odchodzili od groty, w której stacjonował medyk dwa małe kociaki przyplątały się do nich - Roska i Rzęska - bliźniaczki urodzone cztery księżyce temu.
- A wy co tu robicie? - spytał Błotna Łapa - Powinnyście siedzieć w kociarni razem ze swoją mamą.. - na to kociaki odpowiedziały zabawą przyczepiając się do jego ogona i łap.. Widać to że kot próbował je od siebie odciągnąć uważały za zabawę.
- Błotna Łapo.. Skoro tak lubią się bawić to i w taki sposób zabierz je do kociarni..
- Eee.. No dobrzee.. EEE!!! - w tym momencie kociak wywrócił się pod wpływem dwóch szarych kotek.. Dwójka wojowników zaśmiała się na ten widok - Powodzenia! - oznajmiła Kryształowooka.. I wraz z przywódcą udała się coś zjeść.
- Dobra moje panie! Wracamy do kociarni! - powiedział brązowy kocurek usiłując wstać.. Jednak nie za bardzo to się udało.. Kotki bawiły się doskonale z leżącym jak zwłoki terminatorem.. Nie miały najmniejszego zamiaru przestać się bawić..
- Roska! Rzęska! - rozległ się troskliwy.. Miły głos kotki.. - Gdzie wy się pałętacie! Zostawcie Błotną Łapę! - terminator słysząc swoje imię obejrzał się.. Była to kotka o popielatej barwie futra i białą plamą na pyszczku..
- Biała Plama! Dobrze cie wiedzieć! Twoje córeczki lubią się bawić.. Nie powiem.. - kotki w między czasie pobiegły do matki.. A brązowy kot mógł spokojnie wstać.. - Będą z nich niesamowite wojowniczki.
- Masz rację.. - odparła - Ale jak na razie lepiej niech siedzą w kociarni.. Bo jeszcze nie dożyją wieku sześciu księżyców.. - po tych słowach zwróciła się do kotek - No już.. Wracamy do kociarni.. - rozległy się cienkie głosy odmowy.. Jednak po chwili głodne maluchy poszły za mamą tam gdzie było ich miejsce. Błotna Łapa postanowił pójść coś upolować.. Ale tak sam? Niee.. To nie wchodzi w grę. Ten kocur nie przepadał za samotnością.. Wleciał jak strzała do legowiska i spytał.
- Kto ma ochotę iść na polowanie? - koty widocznie się wystraszyły tak niespodziewanego pytania o tak niespodziewanej głośności..
- Ciszej tam! Niektórzy próbują spać! - odparł opryskliwie Długi Pazur leżący najbliżej środka.
- Ja mogę iść! - zadeklarował Węgielna Łapa. Czarny jak węglem wysmarowany kot z żółtymi ślepiami. Był lekko strachliwy, jednak miał bardzo dobre oko i węch.
- Super! W takim razie chodź! Trzeba coś zrobić dla Klanu! A nie tylko siedzieć i o srebrnej skórze myśleć! - Błotna Łapa wystrzelił jak z procy..
- Zaczekaj! - rozległ się głos czarnego kociaka wybiegającego za nim.. Opuścili obóz.
- Ja stąd idę! - rozległ się głos z omszonej groty.
- Nic z tego! Masz tu zostać! Chcesz, żeby ci się rana w środku walki otworzyła?!
- A nawet jeśli to i tak idę! Nie będę bezczynnie tu siedzieć! - kłótnia dwóch kotów.. Ale.. Kto mógł się tak drzeć? Medyk na pewno. Ale ten drugi głos?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Pon Cze 24, 2013 4:30 pm

o czyżby taka wojownicza była ta domowa kotka? No nic lugia dawaj dalej!

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Wto Cze 25, 2013 8:24 am

Rozdział 5




- Nie ruszasz się stąd! Koniec i kropka! - krzyknął Liściaste Ucho na wieść, że jego pacjent, a raczej pacjentka, chce opuścić omszoną grotę. Głosem drugiego kota okazała się Księżycowa Łapa. Mimo dokuczającej rany i zmęczenia chciała jak najszybciej opuścić to ziołami śmierdzące miejsce, a potem zabrać się za dalszy trening.
- Ja i tak sobie idę! Nie mam zamiaru tracić tu czas i leżeć jak zwłoki bez czynnie!
- Ty mysi móżdżku! Wracaj mi tu! - krzyknął po raz kolejny medyk wychodzący z groty zaraz za terminatorką. Co ona sobie myśli? Poważna rana, a ta sobie iść chce! W tym momencie do groty zbliżyła się Morskie Futro.
- Co tu się dzieje? - spytała przyjemnym głosem. Była to kotka o popielatej, wręcz niebieskiej sierści, a kolor jej oczu.. Zaskakujący! Lewe oko było zielone, prawe niebieskie, właśnie przez to oko przechodziła spora rana, nadająca kotce już nie tak pięknego wyglądu jak mogła i by wyglądać bez niej. 
- Liściaste Ostrze? Czy to jest właśnie Księżycowa Łapa?
- Tak.. - odpowiedział od niechcenia stając przed terminatorką - Do groty! Ale już! - powiedział surowym tonem...
- Po co te nerwy.. - zwróciła sie do medyka po czym spojrzała na kotkę - Księżycowa Łapo.. Czy możesz wrócić do omszonej groty? Jak tylko wyzdrowiejesz będziesz mogła cieszyć się znów treningami, hasaniem pomiędzy strumykami.. - mówiła spokojnie Morskie Futro.
- Ale ja tam nie chce wracać.. Już sam odór tych ziół jest nie do zniesienia.. A siedzenie bez czynnie.. Szkoda mówić.. - mruknęła pod nosem Księżycowa - No ale dobrze.. Skoro tak bardzo chcecie to wrócę.. - pokuśtykała w kierunku groty gdzie stacjonował medyk..
- Nie wiem jak ty to robisz.. Ale szkoda, że nie jesteś medykiem lub moim terminatorem. Przynajmniej pacjenci by nie uciekali.. - mruknął pod nosem Liściaste Ucho..
- Wystarczy trochę uprzejmości.. Oraz wystarczy nie drzeć się jak lis użerający się z królikiem.. - odparła żartobliwie.. Medyk zaśmiał się i wkroczył na swoje tereny gdzie nikt nie może mu niczego tykać.. Księżycowa Łapa leżała.. I leżała.. I zgłodniała od tego całego leżenia. Jednak nie śmiała zapytać czy ktoś nie mógł by jej czegoś przynieść. Tak więc leżała dalej. Z myślą, że ktoś się zlituje i przypomni sobie, że ona niczego nie jadła od dłuższego czasu.
- Ruszasz się ty kupo futra! - odparł żartobliwie Błotna Łapa - Tak to my nigdy niczego nie znajdziemy!
- Przecież wiesz.. Że.. Bieganie to nie.. Zaraz, Zaraz.. - odparł Węgielna Łapa - Coś.. Coś czuje.. To chyba mysz.. Nie zaraz.. Szczur! - odpowiedział zatykając nos.. - Chyba nic gorszego nie dało się znaleźć...
- Ciesz się, że nie skunks.. Bo już by twój nos doznał szoku.. - zaśmiał się brązowy terminator - Czujesz coś jeszcze? 
- Nie.. Jeszcze nie.. Ale.. Skoro jest szczur.. To może i myszy będą..
- A jak nie to idziemy do Mglistej Zatoczki. Tam złowimy ryby!
- Mglista Zatoczka? Ale.. Ale.. Ale tam jest woda.. A ja..
- Tak.. Tak.. Wiem.. Nie umiesz pływać.. Długo jeszcze będziesz to ukrywać przed innymi? Wojownik Klanu Rzeki i pływać nie umie.. Istna parodia.. - zaśmiał się Błotna Łapa..
- To nie jest wcale takie śmieszne! - odparł zły czarny terminator - Chodźmy już lepiej.. - uspokoił się nieco.. Gdy dotarli na miejsce Błotna Łapa od razu rzucił się do wody. Kochał ją całym sobą. Gdyby nie to, że ma futro koloru błota może nazywał by się inaczej. Tak bardziej wodniście! Długo nie mogli niczego znaleźć przez te wskakiwanie do wody. Węgielna Łapa szukał na lądzie.. Podczas gdy jego towarzysz grzebał w wodzie szukając ryb.. Gdy już zbierali się do powrotu naliczyli, że złapali dwie myszy i trzy płotki. Dobry wynik jak na młodych terminatorów. Zabrali się więc za powrót do obozu..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Czw Sie 01, 2013 11:13 pm

Rozdział 6

Po drodze Błotnej Łapie udało się złapać jeszcze jedną mysz, którą przypadkowo wyczuł. Węgielna Łapa wyglądał na zmęczonego, chodź to całe polowanie nie było wcale aż tak zmęczone. Błotna Łapa za to, gdyby tylko mógł pokonał by z chęcią jeszcze kilkadziesiąt kotów z Klanu Gromu, głównego wroga Klanu Rzeki. Jednak i tak by tego nie zrobił, dobrze wiedział, że sam nie da sobie rady, a walczyć też nie walczy za doskonale.. Jeszcze długa droga przed nim jak i przed resztą terminatorów, do zostania wojownikiem, a może i samym zastępcą i przywódcą Klanu Rzeki! Brązowy wojownik zawsze marzył o zostaniu Błotną Gwiazdą! I pokonaniu Gromowiczów. Po drodze dużo myślał co by zrobił z przywódcą tego klanu - Błyszczącą Gwiazdą - któremu, po walce z nim zostało by już tylko jedno, życie.. Jednak myślenie nie trwało długo. W końcu terminatorzy dotarli do obozu. Zanieśli świeżo upolowaną zdobycz na jej miejsce, a Błotna Łapa zabrał dwie myszki i udał się do legowiska medyka, podczas gdy Węgielna Łapa zabrał jedną płotkę dla siebie i udał się do legowiska. Było południe.. Słońce piekło niemiłosiernie. Dlatego schronienie w chłodnej omszonej grocie było bardzo przyjemną rzeczą.
- Cześć Księżycowa Łapo! - odrzekł Błotna Łapa wchodzący do legowiska medyka.. - Przyniosłem ci coś do zjedzenia.. Pewnie jesteś głodna! - powiedział i położył jedną z myszek przed białą kotką..
- Bardzo ci dziękuję Błotna Łapo.. Myślałam, że z głodu tu padnę, a nie przez te ranę.. - zaśmiała się cicho..
- Spokojnie! Już ja się tobą zajmę! Gdy tylko zgłodniejesz możesz mi o tym śmiało powiedzieć! Zanim Liściaste Ucho cie stąd nie wypuści, ja mogę ci coś zawsze upolować! - odrzekł wesoło kociak..
- Tym bardziej dziękuję. - powiedziała.. - W takim razie.. Smacznego! - schyliła się i skosztowała świeżej myszki. Błotna Łapa zrobił to samo ze swoją myszką. Widać było, że bardzo polubił Księżycową Łapę. Po chwili z myszek zostały już tylko dobrze obgryzione kości.
- Tylko posprzątajcie mi to.. - rozległ się głos medyka wracającego do groty.. - Nie chce, żeby mi tu jakieś kości zostały..
- Dobrze Liściaste Ucho.. Wiem, że nie lubisz bałaganu.. - powiedział terminator i posprzątał po "obiedzie". Księżycową ciągle nękała rana.. Więc wolała się położyć niż siedzieć. Błotna Łapa usiadł obok niej..
- Jak to jest u dwunogów? - spytał..
- Nudno.. Dają ci suchą karmę do jedzenia.. Która wcale nie ma smaku.. Śpisz na tak miękkich kamieniach, że aż się w nich zapadasz. I nawet na dwór nie można wyjść kiedy chcesz. Wszystko zależy od nich. I musisz chodzić co pewien czas do jakiegoś dziwnego dwunoga. To chyba jakiś dziwaczny medyk. - odparła kotka..
- Nie miła sprawa..
- Tu jest o wiele lepiej! - podniosła się Księżycowa - Można robić co się chce.. Spać gdzie się chce.. Chodzić gdzie się chce! To jest prawdziwe, życie!
- To racja.. - powiedział terminator - To jest prawdziwe, życie..
Gdy tak rozmawiali.. Czas płyną bardzo szybko.. W końcu zrobiło się ciemno, i większość kotów udała się na spoczynek..
- Ja już lepiej pójdę.. Jeszcze Liściaste Ucho będzie narzekał, że spać nie może..
Księżycowa zaśmiała się.. - Masz racje.. Lepiej idź..
Błotna Łapa udał się do wyjścia z groty - Dobranoc Księżycowa Łapo! - powiedział i znikł w mroku..
- Dobranoc.. - odpowiedziała mu Księżycowa.. Zwinęła się w kulkę.. I zasnęła...
- Jak się czuje Księżycowa Łapa? - spytał Słoneczna Gwiazda medyka, który siedział jeszcze w grocie przywódcy..
- Za niedługo będzie mogła wznowić treningi.. Jak na domowego kociaka jest bardzo wytrzymała.
- To prawda.. Oby to stało się szybko.. Im szybciej wznowi trening tym lepiej dla klanu i dla niej. A Kryształowooka będzie miała jakieś dodatkowe zajęcie. - odparł Słoneczna Gwiazda.
- Ja już pójdę spać.. - odparł medyk - Jutro muszę iść uzupełnić swój składzik. A nie mam jak na razie terminatora, który mógł by to zrobić za mnie..
- Spokojnie.. W kociarni są jeszcze dwa kociaki, które za niedługo będą mogły zostać terminatorami.
- To dobra wiadomość.. W takim razie.. Pozwól, że udam się na spoczynek..
- Dobrze.. - odparł Słoneczny wojownik..
- Dobranoc Słoneczna Gwiazdo.. - odparł Liściaste Ucho i zbliżył się do wyjścia..
- Dobranoc Liściaste Ucho... - medyk opuścił grotę i udał się do swojego legowiska..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Pią Sie 02, 2013 9:04 am

bardzo fajny fragment, mało się działo, ale i takie są konieczne ; )

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Czw Sie 08, 2013 9:52 pm

Rozdział 7

Pomijając kilka nudnych dni.. Podczas, których nic ciekawszego od sprzeczek pacjenta z lekarzem, się nie działo.. Księżycowa Łapa nareszcie mogła rozpocząć treningi na nowo. Razem z Błotną Łapą udała się do Kryształowej.
- Witajcie kociaki - przywitała ich miło wojowniczka - Niech no zgadnę.. Mistrza Błotnej Łapy znów nie ma.. I mam się zająć waszą dwójką?
- Skąd wiedziałaś? - spytał Błotna Łapa.
- Znam cie na wylot i twojego mistrza.. A raczej mistrzynię Srebrny Strumyk. Często gdzieś znika. No, ale.. Po co gadać.. - uśmiechnęła się do dwójki kociaków - Kto ostatni nad Srebrnym Pazurem ten mysi bobek! - wydała z siebie okrzyk radości i wybiegła z legowiska.. Kryształowooka mimo tego, że ma już 20 księżycy, niekiedy lubi wrócić do swojego zachowania z przed 16 księżycy. Księżycowa i Błotna Łapa z uśmiechami na pyszczkach wystrzelili za nią. Na miejsce jako pierwszy przybył Błotna Łapa, za nim Kryształowooka, a mysim bobkiem została Księżycowa Łapa.
- Ej to nie fer! - powiedziała zdyszana terminatorka - Czemu musieliście mnie w te jeżyny wepchać! - fakt faktem... Księżycowa nie była teraz biała.. Była raczej.. Biało-fioletowa. A za uchem miała jeszcze jeżynę. Kryształowooka i Błotna Łapa zaśmiali się.
- Dobrze, że ścigaliśmy się do Srebrnego Pazura - śmiał się dalej brązowy kociak - Przynajmniej masz się gdzie umyć!
- Em.. To ja już wolę się wylizać.. - usiadła na piasku i zaczęła czyścić swoje futerko.
- Przynajmniej rozgrzewkę mamy z głowy - uśmiechnęła się wojowniczka i usiadła na ciepłym piasku. - Hm.. Co to ja dla was na dzisiaj szykowałam... - po chwili zastanowienia udało jej się wreszcie o tym przypomnieć - A więc! W okolicach Srebrnego Pazura ukryłam cztery myszy. Wiem, że nic nie jedliście. Ile kto myszy znajdzie po zapachu.. Tyle zje! Lepiej zaczynajcie szukać teraz.. Nie wiadomo czy lisy się już do nich nie dorwały.
- Lisy? - spytała Księżycowa, która właśnie przestała się myć.
- Tak lisy. Nie zbliżają się za bardzo do obozu. Ale często kradną zakopaną zdobycz. - odparł Błotna Łapa.
- Jak one wyglądają? Nigdy o nich nie słyszałam, ani ich nie widziałam.
- Lisy mają puszyste ogony z białymi pędzelkami. Futro rude, ciemniejsze od rudego futerka Słonecznej Gwiazdy. Do tego mają okropnie wydłużone pyski i duże nosy.. - na to pytanie odpowiedziała Kryształowooka. - No.. Ale koniec gadania o lisach! Wytężcie swoje nosy i znajdźcie te myszy! Nie będą przecież czekać wiecznie! - po tych słowach dwójka terminatorów zaczęła poszukiwania. Księżycowa szukała wszędzie gdzie przyszło jej do głowy szukać. Pod kamieniami.. Paprociami. Jednak gdy wzrok na nic się nie zdał.. Przypomniała sobie słowa Kryształowej "Wytężcie swoje nosy.."
- Wytężcie swoje nosy.. - powtórzyła pod wąsem te słowa.. Po czym zaczęła węszyć. Na początku nie czuła niczego specjalnego. Jednak jej żołądek dał się we znaki. I kotka poczuła, że coś jest w pobliżu. Nie wiedziała jeszcze co. Zapach doprowadził ją do gigantycznego drzewa pustego w środku i przeciętego na pół, po wielkiej burzy. Było nieco.. No dobrze.. Bardzo osmolone od środka. Kotka wyczuwała że coś właśnie tam jest. Ale czy to mysz ukryta przez Kryształową? Woląc nie myśleć.. Zbliżyła się do drzewa.. I wspięła po odchylonym kawałku by zerknąć do środka. Nie było tam myszy.. Ale za to byłą tam para wielkich ślepi. Księżycowa od skoczyła do tyłu niezgrabnie lądując na łapach. Usłyszała tylko śmiech, a po chwili i słowa.
- Co ty tu robisz sama.. Księżycowa Łapo.. - głos wydawał się jej znajomy.. Mimo tonie potrafiła go odróżnić od innych. Tak samo jak i zapachu. Ale jedno wiedziała.. To nie jest mysz!
- Co jest? Nie poznajesz tego samego kota, który wpędził cie do groty medyka.. - po tych słowach, w kotkę jak by piorun strzelił.
- Krwawy Pazur! Jak mogłam cie nie poznać! - prychnęła i wygięła grzbiet w łuk.. Jednak nie na długo. Rana przeszywająca jej bark wciąż jej dokuczała.
- Byłaś.. Jesteś.. I będziesz domowym kotem! - krzyknął wyskakując z wnętrza pustego drzewa.. W porannym świetle było dobrze widać jak wygląda. Czerwone oczy. Czarne futro. Ostre jak brzytwy pazury. Poszarpane uszy i blizna w kształcie X na pyszczku. Nie wspominając już o dziwacznej rzeczy na jego szyi nazywanej przez dwunogów "obrożą". Ta była fioletowa. Z pazurami jego wrogów, którzy zginęli. Kotka widziała to teraz o wiele lepiej niż przy poprzednim starciu.
- Wiesz.. Że nie każdy wyszedł ze spotkania ze mną żywo. A raczej.. Nikt! Każdy został zabity! Ale ty żyjesz nadal.. - powiedział ściszonym głosem.. - Jednak... Teraz.. Podzielisz los innych! - kocur skoczył w jej stronę z wyciągniętymi pazurami i psychopatycznym uśmiechem na pysku.
- Księżycowa Łapo!!



Ostatnio zmieniony przez LugiaFly dnia Pon Sie 26, 2013 7:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Czw Sie 08, 2013 10:04 pm

jak... smiesz...-stanoł nieruchomo -jak smiesz!?-powturzył swoje słowa- jak smiesz przerywac w takim momencie!? Wracaj do pisania!

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Nie Sie 25, 2013 10:56 pm

Rozdział 8

- Księżycowa Łapo!! - rozległ się znajomy głos Kryształowookiej, która nagle wbiegła z krzaków i skoczyła na krwawego wojownika, spychając go w stronę krzaku cierni. Futro kocura zaplątało się o ciernie przez co trudno było mu się z nich wydostać.. A dodatkowo kaleczyły go, w uszy, pyszczek i inne części ciała.
- Księżycowa Łapo! Szybko wstawaj! Trzeba uciekać puki on nie może się wydostać z cierni! - powiedziała szybko Mistrzyni białej kotki.. Jednak ona słyszała tylko stłumiony głos.. Który.. Tak jak by znajdował się gdzieś daleko, mimo tego, że był bardzo blisko. Była w szoku. Nie mogła, ani się ruszyć, ani nic powiedzieć.
- Księżycowa Łapo! Słyszysz ty mnie! Księżycowa Łapo! - powtarzała szara wojowniczka.. Jednak bez skutków. Terminatorka patrzyła przerażonymi oczami w kierunku, Krwawego Pazura. Łapy odmawiały posłuszeństwa.. Ten kocur.. Wyglądał dla niej jeszcze gorzej i straszniej niż poprzednio. Jednak po chwili miała jeszcze większy powód do strachu.. Kocur wygrzebał się z cierni.. I zaczął powoli podążać w stronę Księżycowej i Kryształowej. Jednak Wojowniczka nie pozwoliła mu się zbliżyć do białej kotki, bliżej niż na dwie długości lisiego ogona. Księżycowa w końcu odzyskała przytomność i zerwała się na równe łapy. Mimo tego, że jeszcze trochę się bała powiedziała -
- Krwawy Pazurze! Zostaw nas w spokoju! - jednak na te słowa kocur tylko zaśmiał się i jednym susem znalazł się o odległość lisiego ogona od Kryształowookiej.
- Nie odejdę z pustymi łapami... - powiedział i spojrzał na wojowniczkę.
- Zostaw nas w spokoju! - syknęła Kryształowa i skoczyła w stronę czarnego kota. Stał jak by nic sobie z tego nie robił.. Gdy kotka była już blisko niego błyskawicznie wysunął pazury i przebiegł pod kotką z uniesioną łapą, uzbrojoną w ostre jak brzytwy pazury, przecinając jej szary brzuch niczym nożyce cienki i nie starannie wykonany materiał. Łapy pod Księżycową się ugięły gdy zobaczyła jak Krwawy Pazur rozciął z łatwością ciało Kryształowej, która niczym zepsuta zabawka.. Bezwładnie upadła na ziemie.. Wbijała swoje pazury w miękką trawę... A jej oddech z chwili na chwilę słabł.. Aż w końcu zastygł.. Kocur oblizał łapę na, której była krew wojowniczki.
- Następna.. Będziesz ty.. - zaśmiał się po czym wskoczył w krzaki za Księżycową i znikł jak cień w mroku. Kotka nie mogła nic zrobić przez dłuższą chwilę. Co?! Dlaczego?! Dlaczego ona musiała zginąć?! to pytanie zadawała sobie przez długi czas w swoich roztrzepanych myślach.. W końcu podbiegła do Kryształowookiej i trąciła jej pyszczek swoim pyszczkiem... A z jej niebieskich oczu spływały gorzkie łzy...
- Księżycowa Łapo? Kryształowooka? - rozległ się cichy niepewny znajomy głos Błotnej Łapy. Gdy zjawił się przy drzewie.. Zastygł w bezruchu widząc to co pozostawił po sobie Krwawy Szpon. W końcu zebrał się na odwagę i spytał..
- K-Księżycowa Ł-Łapo? C-Co tu się s-stało? - kotka przez długi czas nic nie mówiła.. Aż w końcu terminator usłyszał cichy.. Smutny głos kotki..
- K-Krwawy... K-Krwawy Sz-Szpon.. Krwawy Szpon zabił K-Kryształowooką.... - słowa te brzmiały jeszcze smutniej niż mogło by się wydawać. Błotna Łapa podszedł do Księżycowej i trącił jej pyszczek swoim pyszczkiem..
- Już dobrze.. Nie płacz.. - powiedział... - Musimy ją zabrać do obozu... I opowiedzieć Słonecznej Gwieździe o tym co się stało.. - kotka jeszcze przez chwilę płakała.. W końcu jednak wzięła się w garść i zgodziła się ze słowami Błotnej Łapy.
Gdy dotarli do obozu, koty spoglądali na nich najpierw zdziwionym wzrokiem... Aż w końcu dało się słyszeć głosy oburzenia, zdziwienia, rozpaczy... Rzeczna Stopa widząc to całe zamieszanie pognał do legowiska Słonecznej Gwiazdy. Po chwili oby dwa koty wyszły z groty i udali się w kierunku dwóch Terminatorów.
- Księżycowa Łapo? - spytał rudy wojownik - Co się stało? - kotka nie mogła pozbierać swoich myśli w jedną całość.. A Słoneczny ciągle próbował się dowiedzieć co się stało.. W końcu kotka opowiedziała mu o wszystkim. Jak to mieli szukać zakopanych myszy, jak to Księżycową dorwał Krwawy Szpon.. No i o tym jak zabił jej mentorkę.. Słoneczna Gwiazda słuchał tego z wielkim smutkiem w sercu.. Wszystkie koty zebrały się, jak najbliżej mogły, przy dwójce terminatorów..
- Dzisiejszego wieczoru.. Pożegnaliśmy.. Jedną z lepszych Wojowniczek. - na polanie rozległ się głos przywódcy.
- Każdy z was ma prawo wiedzieć jak zginęła. Została zabita przez kota.. Którego imienia większość z was boi się nawet usłyszeć. Tej nocy.. Kryształowooka.. Będzie zasiadać na niebie w szeregach Gwiezdnego Klanu! Jednak pamięć o niej pozostanie w naszych sercach na wieki. - zakończył Słoneczna Gwiazda, po czym zeskoczył ze skały i udał się w kierunku ciała Kryształowej.. Dzisiejszej nocy.. On.. I Księżycowa.. Będę towarzyszyć tej niezwykłej wojowniczce w drodze do Gwiezdnego Klanu...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Pon Sie 26, 2013 9:44 am

Sad To było tak smutne

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Pią Gru 06, 2013 7:27 pm

Rozdział 9

"- Kryształowooka.. Dlaczego.. Dlaczego mnie zostawiłaś.. Miałam jeszcze tyle pytań.. Tyle różnych pytań.. Dlaczego.. Dała bym sobie z nim radę.. Poprzednio dałam radę.. Więc i teraz.. Może bym dała.. Proszę.. Wróć..." - ostatnie słowa wypowiedziane w jej myślach były jak życzenie posłane do najwyższej gwiazdy na Srebrnej Skórze. Księżycowa Łapa leżała obok ciała swojej ukochanej mistrzyni.. Mimo, że nie znała jej długo.. Była z nią na prawdę zżyta. Czuła.. Że może z nią porozmawiać o wszystkim. Pocierała swoim pyszczkiem o pyszczek Wojowniczki, która już nigdy nie otworzy oczu. W błękitnych oczach młodej Terminatorki błyszczały krople łez, które bez ustanku spływały po jej pyszczku, a niektóre z nich obierały drogę na wąsy. Słoneczna Gwiazda także był blisko swojej dawnej Wojowniczki.. Nie ma co tego dłużej ukrywać.. Była jego Terminatorką gdy nazwana była jeszcze Kryształową Łapą. Zawsze chciał by została jego Zastępcą jeśli Rzeczna Stopa by zginął. Imię Kryształowej Gwiazdy niezwykle by do niej pasowało.
- Była dzielna.. I tyle zrobiła dla klanu... - oznajmił cicho pręgowany kot, po czym z jego żółtego oka spłynęła drobna łza.. - Kryształowooka.. Była na prawdę dzielna.. - powtórzył. Biała kotka skinęła lekko głową na zgodę.. Położyła ją potem na swoich łapkach.. I wpatrywała się w pyszczek kotki..
  Następnego ranka, ciało kotki zostało zakopane na swoistym cmentarzu. Księżycowa Łapa powróciła do legowiska dla Terminatorów, po nie przespanej nocy położyła się od razu na jednym z legowisk i usnęła snem kamiennym.
  Biała kotka biegała przerażona po lesie.. Martwym.. Bez zieleni.. Wszystko było zniszczone.. Spalone.. Nigdzie nie było nawet kawałka zieleni. Wszędzie tylko ciernie, kałuże, zwęglone drzewa.
"- Gdzie ja jestem?" - mówiła do siebie, biegnąc przez chaszcze i inne przeszkody. Nagle jej oczom ukazała się wielka skała pokryta mchem. Na jej szczycie znajdowała się świetlista postać kota, kota o szaro-czarnym futrze. Na jego szyi znajdowała się czarna obroża z błękitnym kryształem. A bystre oczy.. Ciągle patrzyły na Księżycową.
- K-Kim jesteś? - spytała przerażonym głosem Terminatorka. Łapy się pod nią ugięły, a ogon nastroszył.
- Bądź odważna Księżycowa Łapo. Las to nie tylko wolność.. Las to też i obowiązek. To strach. Strach i nienawiść. Nienawiść.. I czyny, których możesz żałować. To ty decydujesz po której będziesz stronie. - mówiła to z podniesioną głową i tak przyjemnym głosem. Blask bijący od kota był wręcz oślepiający.. Jednak po chwili został przyćmiony ciemnością.. Ciemnością bijącą od innego.. Zupełnie czarnego kota.
- Zła. - odpowiedział chrypliwym i złowieszczym głosem.
- Lub dobra. - odpowiedział spokojnym głosem drugi kot. Wtedy światło osłabło. Mrok zaczął przejmować wszystko.
- To będzie piękna rzeczywistość. Pełna śmierci.. Krwi.. Trupów.. Tylko bezwzględni przeżyją... - mówił kocur zbliżając się do Księżycowej. Zdawał się chcieć ją przejąć na swoją stronę.
- Z-Zostaw mnie.. - powiedziała przerażonym głosem, łapy same ugięły się pod nią, nie była w stanie się ruszyć. Wtedy to szary kot skoczył przed nią jak Kryształowooka broniąca jej przed Krwawym Szponem. Rozpostarła wtedy białe anielskie skrzydła przeszkadzające ciemności dotrzeć do nieskażonego, żadnym przestępstwem, ducha Białej kotki.. Kot będący ucieleśnieniem zła także rozłożył swoje.. Demoniczne skrzydła. Byli jak Anioł i Demon, ciągle toczący walki.
- Nie splamisz duszy tej młodej kotki! - były to ostatnie słowa jakie usłyszała Księżycowa Łapa.
  Księżycowa Łapa obudziła się z pazurami wbitymi w miękki mech. Oddech miała przyśpieszony. Ogon podniósł się nastroszony, a oczy biegały po wszystkim co się tu znajdowało. Po krótkiej chwili uspokoiła się dochodząc do wniosku, że był to tylko sen.. Sen.. Ale tak bardzo realistyczny. Jej umysł zaczęły przepełniać myśli dotyczące tych dwóch kotów.. Ucieleśnienia Dobra.. I Zła..

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Sob Gru 07, 2013 5:34 pm

Rozdział 10

 Księżycowa Łapa oparła głowę na swoich przednich, trzęsących się jeszcze, łapach. Ogon w końcu opadł na ziemię, jednak dalej był tak samo nastroszony jak poprzednio.
"- Kim oni byli? Wyglądali jak.. Kryształowooka i Krwawy Pazur.." - ciągle powtarzała te słowa w swoim umyśle.. Był to jeden z najgorszych koszmarów jakie widziała. Las całkiem zniszczony. Gdzie się nie obejrzeć były kocie trupy.. Kałuże krwi.. I ta.. Pustka. Ani żywego ducha.. Ani piśnięcia myszy.. Wszystko zniszczone. Gdy tak zadręczała się tymi myślami do legowiska wpadł Błotna Łapa. Gdy zobaczył białą kotkę tak przestraszoną, jego codzienny uśmiech znikł z pyszczka. Był przekonany, że to z powodu śmierci Kryształowookiej, ale była tak przerażona jak by w tym momencie poczuła zaciśnięte zęby czarnego kocura na szyi.
- Księżycowa Łapo? Wszystko dobrze? - spytał kocurek zbliżając się do niej. Kotka została jakby wytrząśnięta z głębokich zamyśleń. Usiadła przygarbiona, a łapy otuliła ogonem.
- Tak.. Wszystko.. Dobrze.. - odparła przerywanym głosem. Wcale nie było dobrze. Kocurek zwęszył, że czymś się zamartwiała. Jednak wolał nie pytać wprost o co chodzi.
- To dobrze.. Może jesteś głodna? Przed chwilą wróciłem z polowania, złapałem kilka myszy. Może zjesz? - spytał próbując rozluźnić sytuację. Księżycowej co prawda burczało w brzuchu.. Jednak nie była by teraz w stanie niczego przełknąć..
- Nie dziękuję. - odparła patrząc na swoje łapy.
- Myślisz, że.. Kryształowooka trafiła na Srebrną Skórkę? - spytała brązowego kocura, kończąc te niezręczną ciszę.
- Oczywiście, że tak. Kiedy byłem jeszcze małym kociakiem, zawsze każdemu pomagała. Na pewno tam jest. - Błotna Łapa chciał mówić dalej jednak donośne miauknięcie wdarło się przez wszelkie otwory do legowiska. Był to znak, że Słoneczna Gwiazda wzywa pod Omszoną Skałę. Błotna Łapa szybko wygramolił się z legowiska i pognał w jej kierunku, Księżycowa jednak musiała trochę się pomęczyć, łapy odmawiały jej posłuszeństwa pod pozorem niewyspania. Gdy wszystkie koty znalazły się tam gdzie miały przywódca zaczął.
- Jak wiecie. Nasz klan został opuszczony przez Kryształowooką. Jednak nie opuściła nas dla wrogiego klanu.. Lecz dla Gwiezdnych. Pozostawiła nam swoją terminatorkę. Księżycową Łapę. Jako, że nie może ona pozostać bez Mistrza.. Od tej pory. Ja.. Będę zajmował się jej treningiem. - oznajmił kocur. Może i nie była to ważna wiadomość. Ale jednak, nie tylko na tym się skończyło.
- Zbliża się pora opadających liści. Miejcie się na baczności i napełnijcie brzuchy puki jest wystarczająca ilość zdobyczy. - oznajmił na koniec i zeskoczył ze skały by zająć miejsce obok Księżycowej Łapy. Jak nakazywał zwyczaj polizał ją po jej białej główce. Kotka chyba nigdy nie będzie za tym przepadać. Zawsze czuła się wtedy tak jakoś dziwnie. Wszystkie koty wróciły do swoich zajęć.
- Księżycowa Łapo. Jutro z rana, zaczniemy nasz trening. - oznajmił kotce, po czym wstał. Słońce oświetlało jego futro przez co wyglądało ono jeszcze słoneczniej niż zwykle. Kotka skinęła głową na zgodę. Słoneczna Gwiazda udał się do swojego legowiska. Już nie pamiętał kiedy ostatnio trenował z jakimś terminatorem by uczynić go Wojownikiem. Będzie to i mała lekcja dla niego..
  Gdy Słoneczna Gwiazda zjawił się w swoim legowisku powitał go jak zwykle przyjemny chłód. Ułożył się na miękkim mchu.
"- Kryształowooka.. Będę za tobą tęsknić.." - przemówił do niej w myślach. Czuł wręcz, że kotka jest gdzieś tu obok. Leży wraz z nim.. Tak jak to było dawniej..
"- I ja mam swoje lata.. Za niedługo dołączę do ciebie tam.. Wysoko.. Pośród gwiazd." - dodał.. Leżał tak przez długi czas.. Aż w końcu... Usnął.
  Księżycowa Łapa udała się do stosu świeżej zdobyczy. Teraz już nie mogła wytrzymać z pustym brzuchem. Chwyciła pierwszą lepszą mysz i zaczęła ją pałaszować. W tym samym momencie pojawiła się Mglista Łapa, Terminatorka Rzecznej Stopy. Widać także przyszła coś zjeść.
- Witaj Księżycowa Łapo! - odparła i dorwała płotkę ze stosu.
- Czujesz się lepiej po utracie Kryształowookiej? - spytała. Do głosy kotki przyszło tylko jedno.. "Czemu każdy mnie o to pyta! Czemu nie możecie dać mi spokoju!". Jednak nie odpowiedziała tak jak odpowiedziała w myślach.
- Tak. - odpowiedziała krótko, po czym przełknęła kawałek myszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Nie Gru 08, 2013 8:45 pm

Rozdział 11

  Gdy Księżycowa Łapa skończyła posiłek, nie wiedziała kompletnie co by tu zrobić. Trening ze Słoneczną Gwiazdą miał rozpocząć się dopiero jutro z rana. Błotna Łapa gdzieś znikł.. A inne koty były jej wręcz obce. W oddali ujrzała kilku wojowników zebranych w krąg. Byli to chyba Długi Pazur, Zamglone Futro i Sztorm. Osobiście z tej trójki znała tylko Długiego Pazura, który nie za miło przyjął ją w szeregi Klanu. Widać, że wolał on koty urodzone w klanie, a nie.. Pieszczochy.. Co on w ogóle od nich chciał? Pieszczoch, pieszczochem, ale to nie oznacza, że musi być gorszy! Kotka rozprostowała łapy i udała się tam gdzie łapy ją poniosą.
- Witaj Księżycowa Łapo! - usłyszała miły głos jakiejś kotki. Obejrzała się i zobaczyła kotkę o popielatej skórze, to była Biała Plama.
- Nie widziałeś gdzieś moich kociąt? Roski i Rzęski? - spytała zaniepokojonym głosem - Zniknęły gdzieś i nie mogę ich znaleźć. To tylko kocięta więc jeśli opuściły obóz nie wiadomo co mogło się z nimi stać.. - w jej głosie było wyraźne zaniepokojenie. Kociaki to przyszłość klanu więc nie mogą tak znikać.
- Niestety nie.. - oznajmiła smutnym głosem biała kotka. Jednak do jej głowy wpadł pewien plan.
- Gdzie widziałaś je ostatnio?
- W kociarni. Zasnęłam z nimi, widać obudziły się o wiele wcześniej ode mnie i ruszyły się bawić.. - Biała Plama nie mogła jednak dokończyć, gdyż przerwała jej Księżycowa kotka
- Dziękuję za informacje! - i pognała w stronę kociarni. Gdy do niej weszła zobaczyła, że nie ma tu żadnej matki z kociętami.. Widać jedynymi kociętami były te zagubione maluchy. Księżycowa Łapa zaczęła dokładnie obwąchiwać każdy skrawek mchu w poszukiwaniu zapachu który mógł przypominać zapach tych małych uciekinierek.
"- Chyba coś mam!" - krzyknęła do ciebie w myślach i ruszyła za zapachem poza obóz. Zapach zdawał się być coraz to mocniejszy, aż w końcu...
- Rzęska! Roska! - powiedziała uniesionym głosem gdy zobaczyła kociaki u boku Węgielnej Łapy, wcześniej nie wyczuła jego zapachu więc pewnie znalazł je dopiero teraz. Kociaki wystraszyły się na początku, ale czując już swoimi sprytnymi nosami, że jest członkiem klanu uspokoiły się. Czarny kot widać ucieszył się na widok kogoś kto mógł pomóc mu z tymi małymi szkodnikami.
- Proszę zabierz je stąd! Płoszą mi cały czas zwierzynę! A chciałem coś upolować.. - powiedział błagalnym głosem odsuwając dwie białe koteczki łapą w stronę kotki.
- Już ja je zabiorę. Wasza mama się o was bardzo martwi!
- Ale my chcemy zostać z tym dużym wojownikiem!
- Ile mam powtarzać nie jestem wojownikiem tylko terminatorem! - odpowiedział zdenerwowany już Węgielna Łapa
- Chodźcie maluchy bo ominie was coś pysznego. - na te słowa kociątka zerwały się na równe łapy gotowe by iść za Księżycową Łapą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LugiaFly

avatar


Female

Liczba postów : 17196
Szacunek na dzielni : 7

PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   Wto Gru 10, 2013 5:35 pm

Rozdział 12

  Tymczasem Słoneczna Gwiazda siedział w swojej grocie smutny. Strata ulubionej, i jednej z lepszych Wojowników, była wielka. Kotka miała na swoim koncie wielu wytrenowanych i dzielnych wojowników takich jak Długi Pazur czy zmarły podczas epidemii zielonego kaszlu, Lwi Błysk. Pręgowany kocur miotał się w swoim legowisku nie mogąc znaleźć dogodnej pozycji do snu czy też zwykłego leżenia i myślenia. Jednak jego samotne posiedzenie zostało przerwane. Zanim w grocie zjawił się kot wyczuł jego zapach. Był to Rzeczna Stopa.
- Słoneczna Gwiazdo. Zbliża się zgromadzenie. Czy wybrałeś już koty jakie mają się tam z tobą wybrać? - spytał poważnym głosem. Widać chciał zrobić wrażenie jak zwykle poważnego i opanowanego. Pomarańczowy kocur usiadł i spojrzał w jego stronę.
- Rzeczna Stopo, jesteśmy przyjaciółmi, nie musisz mówić do mnie w tak oficjalny sposób. - odparł i machnął ogonem na znak by i ten usiadł.
- Jeszcze nie zdecydowałem.. - dodał po chwili - Jednak za długo zwlekam z wyborem.. Chciałem byś udał się tam ze mną jak zwykle ty, Kryształwooka, która bardzo chciała się tam znaleźć.. Jednak nie dane jest jej spotkać pozytywnie nastawione koty z innych klanów.. Oraz Mglista Łapa i Sztorm. Jednak teraz.. - tu zatrzymał się i z zamyślonym wzrokiem patrzył na ziemię. Rzeczna Stopa nie dziwił się z tego powodu.. Zastępca zawsze musiał iść ze swoim przywódcą. Jednak nie było to takie zawsze zawsze. Gdy nie było kogoś kto mógł zająć się obozem, to on tu zostawał.
- Oznajmij Mglistej Łapie, Sztormowi i Długiemu Pazurowi, że wyruszą z nami na zgromadzenie. - słowa Słonecznego Kocura trochę rozczarowały szarego.. Był pewien, że wybierz Księżycową Łapę, w końcu była jego terminatorem. Nie mógł jednak tego przewidzieć..
- Dobrze. - powiedział krótko i udał się do wyjścia z groty. Wtedy zatrzymał go Słoneczna Gwiazda.
- Zaczekaj.. Zostały mi już tylko dwa życia.. Jedno moje, i jedno od gwiezdnych. Wiesz gdzie się udać gdy stracę wszystkie z nich. Jednak do tego czasu twoja terminatorka pewnie zostanie już wojownikiem. Jest starsza, i uczy się bardzo szybko. Gdybym nie zakończył treningu z Księżycową Łapą.. Zrób to za mnie. Wiem, że zabrzmi to absurdalnie.. - tu dodał cichszym tonem.
- Jest tak jak mówiłeś. W jej żyłach płynie krew wojownika.. Krwawego Szpona. Nie pytaj się skąd wiem, bo to jednak jest trudne do zrozumienia. - mówił szybko więc nie wiele z tego zrozumiał Rzeczna Stopa, jednak co trzeba było zapamiętać zapamiętał. Wyszedł z groty, a przywódca znów ułożył się na swoim legowisku.

Krótko bo krótko, ale i to się przyda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik   

Powrót do góry Go down
 
[Opowiadanie] Wojownicy - Krwawy Wojownik
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opowiadanie Pokemon
» Opowiadanie "Uczeń" cz.2
» Opowiadanie Granum odc.2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zaplecze :: Pogaduchy :: Twórczość-
Skocz do:  
strzałka do góry