IndeksIndeks  CalendarCalendar  GalleryGallery  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Facebook


FANPAGE

Polub nas na facebooku.
Ekipa

*Kliknij obrazek*
Pogoda

Pogoda na 01.07 - 31.08

Opis: Pierwszy dzień lata. Wakacje. Tak najprościej opisać zbliżające się zdarzenia. A pogoda? Cieplutko, słońce na niebie, brak chmur. Niema nawet najmniejszego kawałka białego puszku na niebie. Możemy jedynie liczyć, że taki stan utrzyma się jak najdłużej.
Temperatura: 30° do 34°
Latest topics
» Wielki Sklep Straganowy
Pon Lip 07, 2014 1:08 pm by Mike

» Który pok lepszy ?
Nie Lip 06, 2014 5:59 pm by Tchomer

» [KP] Zaq
Sob Lip 05, 2014 5:14 pm by kuba03065

» Lugia robi Avatary
Czw Lip 03, 2014 10:26 am by Tchomer

» Druga przygoda pokemon.. (2)
Wto Lip 01, 2014 4:19 pm by Tchomer

» Ruiny Alpha
Sob Cze 28, 2014 1:34 pm by dagi66

» Turniej pokemon edycja 3
Sob Cze 28, 2014 8:13 am by smok27

» Miasto Parmania (Fuchsia City)
Sro Cze 25, 2014 8:15 pm by LugiaFly

» Podróż między miastami
Sro Cze 25, 2014 5:24 pm by kuba03065

Grudzień 2018
PonWtoSroCzwPiąSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      
CalendarCalendar
The most tagged members
The most tagged keywords
Keywords
Zmiana konta




Share | 
 

 Ksiązka by Candice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 19

PisanieTemat: Ksiązka by Candice   Sob Mar 30, 2013 12:10 am

Więc pisanie to coś, czego nienawidziłam w szkole podstawowej. Jednak w gimnazjum wiele rzeczy się pozmieniało i teraz to uwielbiam. A tutaj prolog mej książki, którą zaczynam pisać...to takie odskoczenie od zła codziennego.

Prolog

Drogi pamiętniku.
To mój pierwszy post, a właściwie wpis. Właśnie obejrzałam kolejny serial, w którym zostałeś dokończony i schowany pod łóżkiem. Jestem ciekawa czy to pomaga, mam tu na myśli pisanie, i stwierdzam…jak najbardziej. Ledwo co zaczęłam, a słowa same wchodzą mi do głowy. Więc tak. Mam 16 lat, moje życie zostało pozbawione sensu 2 miesiące temu. Nie chodzę do szkoły, co tydzień jeżdżę do psychologa, który twierdzi, że mogę wrócić do nauki. Jednak ja nie chcę. Wolę siedzieć w moim pokoju i codziennie zamykać się na klucz, słuchać muzyki i zapadać w rozmyślenie lub oglądać pospolity serial. Dzisiaj jest dokładna rocznica, tak rocznica. Nie umiem tego inaczej nazwać. Dokładnie 8 kwietnia autobus, którym jechała większość mojej klasy, zjechał z drogi i spad z urwiska. Dokładnie 8 kwietnia zmarła większość mojej klasy. Dokładnie 8 kwietnia, jako jedna z dwóch osób, przeżyłam. Drugą osobą jest moja najlepsza przyjaciółka. Miałyśmy szczęście, ponieważ okno, przy którym siedziałyśmy szybko się rozbiło i czołgając się wydostałyśmy się z autobus. Ponieważ zawsze byłam szybsza od Julii byłam ciut przed nią. Tyle wystarczyło, po wybuchu autobusu dosięgnął ją silny wstrząs i do dziś jest w śpiączce. Ja żyję. Jednak nie wiem dlaczego. Wolałabym umrzeć w tym autobusie i nie pamiętać ciał moich przyjaciół porozrzucanych po wszystkich najmniejszych kącikach pojazdu. Nie chcę pamiętać krwi. Nie chcę pamiętać miny Julii, gdy dotknął ją wybuch. Próbuję wymazać to z pamięci, jednak nie mogę. To do mnie powraca, w snach. Dosyć o tym, jak ja sobie z tym (nie) radzę. Reszta klasy, która nie jechała na wycieczkę była i jest w szoku. Oni także mieli lekcje z psychologiem, ale grupowe. Mówią to większej ilości osób. A ja? Nic jeszcze nie powiedziałam temu mężczyźnie, co ma mnie niby uleczyć , pomóc zapomnieć, a on chce mnie już wysłać do szkoły. Zdecydowałam. Dzisiaj mu wszystko powiem, o tym co czułam, czego się boję i…


- Laura! Musimy już jechać! – to głos mojej mamy zatrzymał długopis nad zeszytem. Powoli zamknęłam pamiętnik i skierowałam się ku wyjściu na świeże powietrze. Od dawna tego nie czułam, no tak. Przecież teraz to już są początki lata. A później wakacje… Bez słowa dojechałyśmy do ośrodka. Zwykły, zielony, stary budynek. To w nim miałam się dzisiaj otworzyć. Po otworzeniu drzwi czuć zapach, który przywodzi na myśl dentystę. Jednak nie skierowałam się do lekarza fizycznego. Znam przecież drogę. Szłam prosto i doszłam do ostatnich drzwi po lewo. Wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam klamkę. Po wejściu do gabinetu nie zobaczyłam starego zgreda, „psychologa”, tylko młodszego, prawdopodobnie dopiero po studiach mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
kubala2091

avatar


Male

Liczba postów : 505
Szacunek na dzielni : 1

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Wto Kwi 09, 2013 4:42 pm

Bardzo ciekawe możesz napisać dalej. PLIS
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bankai
Administrator Naczelny
avatar


Male

Liczba postów : 3343
Szacunek na dzielni : -2

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Sro Kwi 10, 2013 3:29 pm

Jak na początek nie mam żadnych zastrzeżeń, bo bardzo fajnie się czyta. Jestem ciekaw w jakim kierunku to pójdzie, bo nigdy nie czytam czegoś w tym stylu tylko coś bardziej w stylu pisanego anime, powodzonka ^^


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://przygodypokemon.forumpl.net
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Sob Kwi 20, 2013 8:48 am

powiem tylko jedno: SUPER!!!

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 19

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Nie Kwi 21, 2013 1:10 am

Przepraszam za tą długą przerwę, za dużo rzeczy miałam na głowie i nie znalazłam za dużo czasu na pisanie. Jednak teraz to się zmieni, a przynajmniej taką mam nadzieję Wink

Rozdział 1

- D-dzień dobry. - wydukałam po chwili zastanowienia. Właśnie w tych paru sekundach moje dzisiejsze postanowienie, otwarcia się emocjonalnie, legło w gruzach. Mężczyzna miał ok. 185cm wzrostu. Lekki zarost i piękne czarne włosy. Ubrany w garnitur, jednak bez krawata.
- Witam Lauro. Jestem Stefan. Usiądziesz? - powoli ruszyłam ku dużemu krzesłu. Moje myśli krzątał się wokół jego imienia. Stefan. Mój dziadek tak miał na imię. Zanim się zorientowałam siedziałam na krześle. Z lekkim uśmiechem oraz skoncentrowaniem mój nowy psycholog zaczął ze mną rozmawiać.
- Zapewne zastanawiasz się dlaczego nie ma tutaj twojego poprzedniego psychologa. Otóż...po prostu go zwolnili. Był do bani. - " I tu się zgodzę" chciałam wykrzyknął te cztery proste słowo, niestety. Moje gardło jakby odmówiło posłuszeństwa. Jednak muszę przyznać, że już polubiłam Stefana. Urzekł mnie swoją szczerością w pierwszych wypowiedzianych zdaniach. Zatraciłam się w jego głosie.
- Po twojej minie widzę, że się zgadzasz z tą decyzją - puścił do mnie oko
- No cóż. Chyba powinienem się trochę dokładniej przedstawić. Jak już wiesz, mam na imię Stefan. Niecałe poł roku temu skończyłem studia i zacząłem szukać swojego miejsca w życiu i postanowiłem pomagać ludziom. Piękna historia, prawda? Wiesz o mnie podstawowe rzeczy. Teraz powiedz mi coś o sobie. - speszyłam się. Patrzyłam na niego zahipnotyzowana i jakby w transie odpowiedziałam na jednym wdechu.
- Jestem Laura i lubię...lubiłam żużel. Zresztą, na pewno czytał pan moją kartę. Wie co przeżyłam i wie pan również, że chcę o tym zapomnieć. - wzięłam głęboki oddech. Spojrzałam w sufit, aby nie widzieć jego twarzy.
- Czytałem. I nie pozwolę ci zapomnieć.
- Jak to proszę pana? – spytałam zdezorientowana. Przecież od dwóch miesięcy każdy mi powtarza, że muszę wymazać to ze swojej pamięci.
- Po pierwsze musisz zrozumieć, że wszystko co dzieje się w naszym życiu czemuś służy. Musimy pamiętać nasze zwycięstwa i porażki. A po drugie przejdźmy na ty. Dobrze?
-Dobrze.
- Przejdźmy do naszej pierwszej sesji. – Sesji? Sesja. Tak nazywa zwykłą rozmowę? Wtedy to zobaczyłam. Jego błękitne oczy patrzyły na mnie tak, jakby oglądały moją duszę. Oczy jak morze, oczy jak…
- Zamknij swoje oczy i postępuj z moimi polecaniami, a pomogę ci. – wstał. Podszedł do mnie i schylił się do ramy krzesła, aby przesunąć korbkę tak, abym znalazła się w pozycji leżącej.
- Nie bój się tego, co za chwilę zrobimy. Musisz przezwyciężyć strach. Przypomnij sobie ten dzień. Ten dzień, w którym był wypadek. Jeszcze nie weszłaś do autobusu. Co się tam dzieję? – robiłam wszystko co mówił. Bardzo powoli moja wyobraźnia przesuwała obrazy mych myśli. Po chwili wydusiła.
- Rozmawiam z przyjaciółką, jestem smutna. A to z powodu Dawida, który nie może jechać na wycieczkę z powodu przeziębienia. – Dawid. Przyjaciel czy może coś więcej? Nie wiem. I prędko się tego nie dowiem.
- Dobrze, a teraz skocz do momentu, gdy widzisz swoją przyjaciółkę, którą dosięgnął widok. – Nagle przed moją twarzą widzę jej strach. Jej przerażenie. Jej szklane oczy. Została brutalnie uśpiona w prawdopodobnie najdłuższy sen w swoim życiu. Otwieram oczy i szukam wzrokiem Stefana. Widzę go siedzącego z wyczekiwaniem naprzeciwko mnie.
- Nie mogę. Nie mogę tego przeżywać. Ja-a ja nie wytrzymam. – mój głos drżał. Do czasu wypadku wszyscy uważali mnie za najdzielniejszą dziewczynę pod słońcem. Teraz wszystko się zmieniło. Zmieniłam się.
- Spokojnie. Nikt cię do niczego nie zmusza. Wszystko powolnymi kroczkami. – Ton jego głosu uspokajał. Wzięłam głęboki oddech.
- Krew i przerażenie, które widziałam na twarzy Julii…To powinnam być ja! Powinnam teraz być w szpitalu, być w śpiączce farmatologicznej! Powinnam była jej pomóc! – zrobiłam to. Wypowiedziałam to, co dręczyło mnie od 8 kwietnia. Uniosłam moje oczy, do teraz patrzące w stronę stóp, aby zobaczyć twarz Stefana. On splótł ręce i uważnie na mnie patrzył.
- Lauro. Nie możesz się zadręczać. – znowu to robi. Ten jego głos uspokoił mnie wewnętrznie. Zamyślił się na chwilę, jakby dobierał słowa. Te słowa, które mnie tak zadziwiły i zszokowały jednocześnie. – Jesteś niezwykła, a ja pomogę ci to odkryć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Nie Kwi 21, 2013 1:33 am

jeszcze! jeszcze!

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bankai
Administrator Naczelny
avatar


Male

Liczba postów : 3343
Szacunek na dzielni : -2

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Nie Kwi 21, 2013 1:34 am

Jest coraz lepiej, a ten koniec był genialny aż to poczułem! Smile

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://przygodypokemon.forumpl.net
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 19

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Nie Kwi 21, 2013 8:43 pm

Dzisiaj trochę krócej, ale czas się znalazł to udało mi się coś wyskrobać ;D

Rozdział 2

Drogi pamiętniku
Właśnie leżę w łóżku i próbuję zebrać myśli. Poznałam Stefana. Stefana, który niesamowicie namącił mi w głowie. Mimo, że nie wiem co mam sądzić o dzisiejszej rozmowie, mogę stwierdzić jedno. On może mi pomóc. Pierwszy raz wypowiedziałam na głos to, co leżało mi na sercu. Czuję się tak, jakbym uwolniła się z łańcucha, który mnie trzymał w miejscu. Mam jedną niewiadomą. Stefan powiedział jedno zdanie, które do teraz nie mogę zrozumieć. „Jesteś niezwykła, a ja pomogę ci to odkryć.” Wypowiedział to na sam koniec sesji. Co to do jasnej ciasnej znaczy?! Jutro znowu mam do niego iść. I nie wiem czy mam się cieszyć. Wiele rzeczy zostało całkowicie zmienionych. Kolejny dzień może mi przynieść korzyści, jak i smutki.


***

Wstałam wcześniej niż ostatnio. Już o 9:00 mam być w ośrodku, ponieważ Stefan chce mnie gdzieś zabrać. Poszłam do łazienki, podstawowe czynności zajęły mi niecałe 10 minut. Zaczesałam włosy w koński ogon i popatrzyłam w lustro. – Laura? – spytałam cicho i sprawdziłam czy odbicie, które widzę przed sobą to naprawdę ja. Zagubione niebieskie oczy, brązowe, średniej długości, włosy oraz smukła sylwetka. Wsunęłam spodnie, bluzkę z krótkim rękawkiem i bluzę. Mój typowy strój. Słysząc krzątającą się mamę w kuchni zbiegłam po schodach i skierowałam się w stronę przygotowanego śniadania. Jajecznica. Szybko ją zjadłam, opiłam wodą mineralną. Poszukałam wzrokiem zegarek. 8:27. Czyli za 180 sekund wyjeżdżamy. Bez żadnej rozmowy ubrałam trampki. Poczekałam, aż moja rodzicielka poszuka kluczyki do samochodu i puściłam ją przodem. Znany dźwięk świadczył, że otworzyła samochód. Cały czas myślałam o jednym. Gdzie Stefan mnie zabierze. Szybko minął mi kwadrans, który był potrzebny, do przejechania drogi. Byłyśmy dzisiaj wcześniej. Jakże się zdziwiłam, gdy zobaczyłam mego psychologa czekającego na schodach. – Poczekaj tutaj. – krótkie zdanie wypowiedziane przez moją mamę zdenerwowało mnie. Nic nie odpowiedziałam. Patrzyłam jak wychodzi z samochodu i…oddaje kluczyki lekko uśmiechniętemu Stefanowi. ON podszedł do samochodu. ON zajął miejsce przed kierownicą.
- Witaj Lauro.
- Dobry Stefan. – wypaliłam pierwsze lepsze powitanie, które przyszło mi do głowy. Zdezorientowana spytałam się.
- Gdzie jedziemy?
- Moja droga Lauro, jedziemy ukoić twój ból. Dzisiaj będziesz musiała mnie tolerować przez calutki dzień.– chciałam wiedzieć więcej. Już miałam ułożone kolejne pytania. Zamilkłam. Czekałam. Jechaliśmy już 20 minut i nie powiedział do mnie żadnego słowa. W tym czasie rozmyślałam. „ jedziemy ukoić twój ból”…” przez calutki dzień”. Właściwie się cieszyłam. Dzień z Stefanem to w tej chwili moje marzenie. Marzenie o spokoju wreszcie się spełni.
-Jesteśmy – powiedział. Popatrzyłam wokół siebie i od razu wiedziałam gdzie idziemy. Byliśmy przed szpitalem, a to znaczyło tylko jedno. Kierowaliśmy się do śpiącej Julii.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
kubala2091

avatar


Male

Liczba postów : 505
Szacunek na dzielni : 1

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Nie Kwi 21, 2013 8:57 pm

Super jeszcze jeszcze!!!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Pon Kwi 22, 2013 3:44 pm

kolejny genialny fragment wydaj tą książke dorobisz się fortuny i będziesz sławna!
P.S. JESZCZE JEDEN! JESZCZE JEDEN! XD

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 19

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Sro Kwi 24, 2013 7:37 pm


Rozdział 3

Świat jakby się na chwilę zatrzymał. Stefan zaparkował autem, a ja tylko patrzyłam na swoje kolana. Julia...przecież ja nie mogę do niej iść! Jej twarz, jej śpiąca twarz będzie nie do zniesienia. Mój oddech zwiększył tępo. Uniosłam głowę o parę centymetrów tak, aby zobaczyć kierowcę, który czekał na jakikolwiek mój ruch.
- Nie pójdę tam. - powiedziałam niskim głosem, w ogóle nie podobnym do mojego. Stefan odwrócił głowę tak, aby móc spojrzeć mi w oczy. Gdy tylko nasz wzrok się napotkał poczułam się nieswojo.
- Lauro jestem psychologiem, który jest do twojej dyspozycji 24 godziny na dobę oraz tylko ciebie mam za pacjenta. Musisz mi uwierzyć na słowo, że powinnaś iść do swojej przyjaciółki. - z każdym jego słowem troszkę wolniej oddychała. W końcu wzięłam jeden głęboki wdech i zapytałam swoją podświadomość " Dlaczego on potrafi tak mną manipulować?" i nie znajdując odpowiedzi na dane pytanie otworzyłam drzwi samochodu.
- Przez cały dzień będziemy w szpitalu? - skierowałam moje słowa do Stefana, tym samym próbując nie myśleć o śpiącej twarzyczce, którą za chwilę zobaczę.
- Oczywiście, że nie. - już chciałam spytać, co będziemy robić później. Moje zamiary spełzły na niczym, ponieważ moja wyobraźnia zaczęła mi pokazywać obraz Julii. Próbowałam odrzucić od siebie jej twarz. Ta walka podświadomości trwała do samej szpitalnej recepcji. W budynku było nadzwyczaj mało ludzi. Przynajmniej ja tak uważałam. Mój "prywatny" lekarz porozmawiał z recepcjonistką i poprowadził mnie do windy. Jak się po chwili zorientowałam jechaliśmy na ostatnie piętro.
- Co się stanie, gdy ją zobaczę? - spytałam
- Prawdę mówiąc, mam wiele teorii. I sam jestem ciekawy przyszłych wydarzeń. - to mi nie pomogło. Nogi miałam jak z waty, a w duchu prosiłam, abyśmy utknęli w swoim położeniu i nigdy się nie wydostali. Niestety, już po kilkudziesięciu sekundach drzwi się otworzyły i zmusiłam się, aby ciągle iść za Stefanem. Kierowaliśmy się do przedostatniej sali po prawej stronie. Coraz bardziej zdenerwowana zatrzymałam się tuż przed szklanym wejściem.
- Czy to nie jest dziwne, że za parawanem leży moja najlepsza przyjaciółka, a ja boję się ją odwiedzić? - powiedziałam skrzeczącym głosem. Nie wiem co wtedy działo się z moim gardłem, ale chyba nic dobrego.
- To nie jest dziwne. Po prostu dużo przeszłaś. A teraz - znowu zaczął mówić swoim niebiańskim głosem - musisz stanąć naprzeciw swojemu lęku. Dasz radę. - dam? Nie jestem tego taka pewna. Stałam tak jeszcze minutkę, odwlekając przekroczenie " magicznego progu". Kiedy uznałam to za stosowne nacisnęłam klamkę i otworzyłam drzwi. Powolnym krokiem ruszyłam ku jedynemu łóżku na sali. Przeszłam za parawan i...zaczęłam się trząść. Blond włosy opadały na jej ramiona, a cera jak zwykle była nieskażona pryszczami. Oddychała równo. Żyła. Wyglądała jakby nic jej nie było, a za kilka sekund miała otworzyć swoje oczy i powitać mnie ze śmiechem. Na to się niestety nią zanosiło. Wciąż trzęsąc się ze strachu zrobiłam krok do przodu. Już tylko 50 centymetrów dzieliło mnie od ręki Julii.
- Zrób to. Powoli pogłaszcz ją po ręce. - gdzieś za sobą usłyszałam głos Stefana. Na chwilę o nim zapomniałam. Wyciągnęłam swoją dłoń, coraz mniejsza odległość dzieliła mnie od dziewczyny. Po paru sekundach stało się. Dotknęłam ją. Mimo, że ledwo ją musnęłam wiele rzeczy stało się na raz. Moja przyjaciółka wciąż z zamkniętymi oczami, rzucając się na łóżku, głośno zawyła. Ktoś się po mnie "rzucił" i złapał za moją rękę. Po uchwycie rozpoznałam mężczyznę. Próbował mnie wyprowadzić z sali, jednak ja trzymałam kurczowo mój wzrok na dziewczynie. Krzyk był niemiłosiernym.
- Julia...-powiedziałam cicho
- JULIA! - krzyknęłam nie zwracając uwagi na Stefana. Tak, to on mnie złapał, a teraz obejmował. Trzymał mnie abym się nie wyrwała i nie pobiegła do nastolatki wydającej niesamowity krzyk bólu. Wbiegło paru lekarzy, którzy zaczęli coś wstrzykiwać Julii. Mój psycholog podniósł mnie i na ramionach wyprowadził ze szpitala. Łzy zaczęły skapywać mi po policzku i nim się zorientowałam rozpłakałam się na dobre. Czy to przeze mnie tak ją zabolało? Ja ją tylko dotknęłam...to niemożliwe. Zaczęłam przypominać sobie szczegóły, podczas których twarz, mojej własnej przyjaciółki, zamieniła się w pokaz bólu, a jej ciało wygięło się pod niewiarygodnym kątem. Gdzieś z zewnątrz moich własnych emocji usłyszałam otwieranie drzwi samochodowych. Stefan ułożył mnie na tylnym siedzeniu i usiadł obok mnie. Ciągle płacząc ponownie położyłam twarz na jego ramieniu i po prostu się w niego wtuliłam. Mimo, że ktoś inny pomyślałbym, że to dziwne, mi przyniosło ukojenie. Psycholog jak ojciec, którego tak naprawdę nigdy nie miałam, przytulił mnie do swój piersi i łagodnym ruchem ręki gładził moje ramiona. Zresztą mimo, że znałam go tak krótko, był już moją rodziną.
- Cii, spokojnie. Wszystko będzie dobrze. To nie twoja wina. – zaczął swoją gadkę, jednak ja szybko się wyłączyłam. Gdy zauważyłam, że skończył mówić skierowałam swoją głowę lekko ku górze. Tak aby widzieć choć odrobinę jego twarzy.
- To już zawsze będzie się za mną ciągnęło. Zawsze wszystko będzie kojarzyło mi się z wypadkiem. Już nic nie będzie dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Czw Kwi 25, 2013 4:31 pm

kolejna świetna część Smile czekam na więcej!

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
kubala2091

avatar


Male

Liczba postów : 505
Szacunek na dzielni : 1

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Czw Kwi 25, 2013 9:16 pm

Szacun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 19

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Wto Kwi 30, 2013 1:03 pm

Nie podoba mi się ten rozdział, ale cóż, macie :3




Rozdział 4

Czułam się wstrętnie, beznadziejnie, okropnie. W tamtej chwili chciałam wyjąc sobie moją człowieczą część i zamienić się w robota, bez
uczuć, bez strachu. Nie wiem, jak długo leżałam na ramieniu Stefana, nawet nie miałam zamiaru patrzeć na zegarek. Marzyłam o zaśnięciu w głęboki sen. Ktoś zakłócił mój płacz. Mężczyzna, na którym spoczywałam podniósł moją głowę. Znowu. Znowu każe patrzeć się w jego oczy. Błękitne oczy…nic oprócz nich nie istnieje, tylko one. - Lauro, jedziemy teraz jeszcze w jedno miejsce, dobrze? – chciałam krzyknąć „ CO?! Przecież ja…przecież ja już więcej nie zniosę!”
- Dobrze – powiedziałam, nie miałam siły się sprzeciwiać. Zresztą…czy na cokolwiek mam siły? Stefan ostrożnie usadowił mnie do pionu. Wciąż załzawiona zapięłam pasy.
Podparłam twarz na wewnętrznej stronie drzwi samochodu i próbowałam się
zdrzemnąć. Dość mocno odczuwałam wstrząsy, spowodowane przez dziury w drodze. Jednak nic mi to nie robiło. Szybko usnęłam. Zostałam „brutalnie” obudzona.
Rozejrzałam się nie wiedząc gdzie się znajduję. Trochę zamroczona rozpoznałam twarz Stefana. Byliśmy na jakimś zboczu. Wręcz panika dopadła mnie, gdy zorientowałam się, gdzie jesteśmy. To tu był wypadek, to tu stoczył się autobus, to tu ledwo uszłam z życiem. Ukucnęłam i dotknęłam ręką ziemie. Przesypałam ją między palcami i…wyrzuciłam jak najdalej ode mnie. Miejsce, w którym spadł nasz pojazd było jaśniejsze, od innych. Trawa ledwo co urosła. - - Po co? – spytałam cicho Stefana. Niby dwa słowa, a jakie
trudne do wypowiedzenia.
- O co ci chodzi Lauro? - O co chodzi?! O co mi chodzi?! O co tobie chodzi! Po co
tutaj jesteśmy? Słucham. Chcesz widzieć jak beczę? Chcesz mnie upokorzyć? –
wnerwiłam się. Wkurzona powiedziałam mu co myślę. Czekałam na jego odpowiedź.
On tymczasem postanowił, że podejdzie do krzaczka i…wyciągnął koszyk piknikowy. - Chciałem zrobić mini piknik…- I to była ta chwila, kiedy robi mi się głupio, że na niego naskoczyłam.
- Sorry – burknęłam cicho i pomogłam rozłożyć koc. Gdy
jedzenie było wyciągnięte i ułożone złapałam pierwszą lepszą kanapkę i zjadłam
ją najszybciej jak mogłam. Byłam głodna. Usiadłam i zajadałam się chlebem z
pomidorem.
- A właściwie, to skąd wziąłeś ten koszyk? – spytałam
- Ehm…przyjechałem wcześniej i go ukryłem. – coś niespodobało mi się w jego głosie. Za długo się zastanawiał. Jednak nic nie powiedziałam. Przez długi czas była cisza, głucha cisza, którą przerwał Stefan.
- Lauro myślisz, że naprawdę jesteśmy tu dla spokojnego zjedzenia drugiego śniadania?
- Nie. – odpowiedziałam krótko i zwięźle. Już czekałam na jego kolejne „kazanie”. - Przejdźmy do sedna. Prosto z mostu…Co czułaś, gdyzrozumiałaś, gdzie jesteśmy? – to pytanie całkowicie zbiło mnie z tropu. Spojrzałam na swoje buty i tak jakbym mówiła do nich wypowiedziałam jedno, malutkie słowo „ panikę”. W odpowiedzi usłyszałam małe mruczenie zastanowienia.
Chciałam wstać i uciec, po prostu uciec.
- Możemy wracać? – w moim głosie usłyszałam nutkę nadziei.
- Nie – i oto nutka nadziei umarła. Dlaczego Stefan musi być
taki…tajemniczy?
- Nie możemy jeszcze jechać, ponieważ musimy porozmawiać o
Julii. – przypomniałam sobie teraz poranne wydarzenia. Jak ja w ogóle mogłam o
tym zapomnieć? Moja PRZYJACIÓŁKA po prostu…po prostu…po prostu jej już nie
było. Zaczęłam nerwowo „bawić się” sznurówkami. Poczułam ręce Stefana na moich dłoniach. Spojrzałam na niego spode łba z
oskarżycielskim wyrazem twarzy. On ciągle mnie trzymając chciał zacząć mówić. Z
trudem wyswobodziłam dłonie i zdenerwowana wstałam.
- Dobra, rozumiem, że jesteś moim „prywatnym” psychologiem, ale możemy już wracać? – wściekła ruszyłam w stronę samochodu.
- Na dziś mam dosyć. Rozumiesz? – krzyknęłam w jego stronę i
przyspieszyłam kroku. Kątem oka widziałam, jak Stefan pakuje koc i jedzenia do koszyka. Musiałam niestety poczekać na niego przy aucie. Czy on nie może zrozumieć, że…że…że ja na dzisiaj już więcej nie zniosę? - Jedziemy? – pufnęłam ( tak to się pisze?) ze złością.
- Tak. Wsiadaj.- podjechaliśmy pod mój dom. Przez całą drogę tylko muzyka zagłuszała ciszę. Pogoda się zepsuła i popadywały malutkie krople wody. Gdy wychodziłam z auta usłyszałam coś, czego nie powinnam nigdy usłyszeć.
- I jak mam jej powiedzieć o...- cichutki głos Stefana rozchodził się po mojej głowie. Zamknęłam drzwi samochodu, tak jakby nic się nie wydarzyło. Ale...o czym ma mi powiedzieć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Wto Kwi 30, 2013 2:02 pm

nie no ten rozdział super taki tajemniczy jak w kryminale a kryminały uwielbiam, czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością.

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 19

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Sro Lip 03, 2013 8:37 pm

Wracam! Dlatego robię mini konkursik. O czym Stefan ma powiedzieć Laurze? Podpowiedź: Coś paranormalnego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 19

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Pon Lip 29, 2013 4:26 pm

 Ogłoszenia parafiaaalne!
- Na wstępie zaznaczam, ze teraz rozdział będą pojawiać się często = wena wróciła ;#
- To jest ostatni lub przed ostatni rozdział, kiedy nie dzieje się nic ciekawego *_*
- Zamierzam już niedługo przejść w paranormalne sfery.
- W odległej przyszłości będzie niezła "jadka".
- A teraz łapcie rozdział i...komentujcie!

Rozdział 5
Otworzyłam niedbale oczy, wczoraj usnęłam szybko i niby powinnam być wyspana, ale...
- Mamo! Która godzina? - spytałam, sam fakt, że to ona mnie obudziła pozwalał, abym zaczęła się bać.
- 7:15 kochanie. - odpowiedziała swoim głosem opiekuńczej mamusi, jej dość krótkie włosy aktualnie były w nieładzie, ale to się zapewne zaraz zmieni. Zielone oczęta próbowały uciec od mego spojrzenia, szykowałam się na najgorszej.
- Dzisiaj idziesz do szkoły. - zdanie, którego tak się bałam, a jednocześnie...jakaś cząstka mnie pragnęła.
- Ale to już prawie połowa czerwca i tak już niczego się nie nauczę...-zaczęłam się desperacko łapać każdego powodu, aby zostać w domu.
- Musisz wyjść do ludzi Lauro, trzeba iść naprzód. Dasz radę, jestem tego pewna. - już chciałam wykorzystać argument o moich zaległościach w nauce, ale zmieniłam zdanie. W końcu przecież zaglądałam czasem do podręczników, a dodatkowo zawsze uczyłam się, aby mieć tą średnią powyżej 4.0. Zamknęły dotychczas otwarte usta i wygramoliłam się z łóżka. Powtarzałam sobie w kółko " Dasz radę, to już miesiąc, pomyśl o Dawidzie i reszcie kolegów i koleżanek, miło będzie ich znowu zobaczyć." Moja mama uśmiechnęła się do mnie i przekazała mi jeszcze jedną informację i to jeszcze bardziej zaskakującą.
- A, bym zapomniała. Lekcje zaczynasz o 9, ale Stefan chce się z tobą spotkać, przyjedzie pod dom o 8:00. - i po prostu zniknęła za drzwiami. Mam 40 minut do jego przyjazdu.  Boję się. Wczorajszy dzień...i to jego ostatnie zdanie " Jak mam jej powiedzieć o.." O czym? O czym ma mi powiedzieć? Ręką przeleciałam po moich włosach i jedne pasmo owinęłam sobie wokół palca. Spojrzałam na zegarek i wyleciałam do łazienki, dzisiaj dłużej się przygotowywałam. Dokładnie o 7:55 skończyłam jeść śniadanie i nieubłaganie czekałam na jego przyjście.  Gdy usłyszałam ryk silnika wzięłam plecak, który w ekstremalnym tempie spakowałam i otworzyłam drzwi wejściowe.  W nich zobaczyłam Stefana, który dzisiaj ubrał zwykłe jeansy i t-shirt.
- Dobry - burknęłam i przeszłam pod jego ramieniem, kierując się do jego samochodu. On szybko do mnie dobiegł i jak dżentelmen otworzył mi drzwi. Spojrzałam na niego z ukosa i  usiadłam obok kierowcy. Poczekałam, aż wejdzie i odpali silnik, miałam zamiar zadać mu pytanie, kiedy mnie uprzedził.
- Lauro, wiesz, że to ja namówiłem twoją mamę, aby pozwoliła ci iść do szkoły?
-Yhy - odpowiedziałam ukrywając zdziwienie.
- Kończysz o 15, będę wtedy pod szkołą i pojedziemy na poważną rozmowę.
- Poważną?
- Poważną.
- A teraz co będziemy robić?
- A teraz...teraz będziemy rozmawiać.
- Czym się różni rozmowa od poważnej rozmowy?
- Będziesz miała wieczorem porównanie. - mrugnął do mnie oczkiem, a ja ciut wnerwiona opadłam na fotel pasażera. Zauważyłam, że podczas tej szybkiej rozmowy zdań moja klatka piersiowa wyrwała się trochę do przodu w próbie dodania mi otuchy. Nastała chwilowa cisza, postanowiłam ją szybko przerwać.
- Dlaczego nie rozmawiamy?
- Bo to ty masz teraz rozpocząć rozmowę. - no tak, mogłam się spodziewać, że jak zwykle coś wymyśli.
- Na jaki temat ma być ta rozmowa? -
- To już zależy tylko od ciebie. - zamyśliłam się, w miedzy czasie zerkając na zegarek, który wskazywał 9:07. Postanowiłam najpierw zagłębić się w głosie Stefana, był szybki. Oczywiście, jeśli głos może być szybki...Był szybki oraz dynamiczny. Tak, to są najtrafniejsze określenia.
- Jesteś dla mnie jak ojciec.  - wypaliłam pierwsze zdanie, które przyszło mi do głowy. Nie lubię ciszy i...musiałam ją przerwać. Stefan ni stąd ni z owąd zjechał na pobocze, byliśmy jakieś 15 km od mojej szkoły, więc się oddalaliśmy od niej.
- Dobrze, że tak to odbierasz.  - w tym momencie odwrócił głowę tak, aby móc patrzeć mi w oczy, ja natomiast postanowiłam udawać, że patrzę na zegarek.
- Nawet bardzo dobrze, jeśli po trzech dniach znajomości zdobyłem twoje zaufanie...
- To? - spytałam, z mojego gardła wydarł się dźwięk, którego nie powstydziłby się żaden mężczyzna.
- To znaczy, że "poważna" rozmowa może przynieść wiele dobrego.  - Odwróciłam głowę w przeciwną stronę i poczekałam, aż samochód ruszy. Jechaliśmy w idealnej ciszy, a ja nie mogłam pozwolić sobie, na myślenie o szkole. Próbowałam unikać tych myśli, a one jednak do mnie powracały. Najlepszym rozwiązaniem była drzemka i tak zrobiłam. Gdy się obudziłam auto właśnie parkowało, miałam jeszcze 5 minut do dzwonka. Rozespana spojrzałam na budynek, do którego za chwilę mam wkroczyć. Moje ciało przeszły dreszcze, w tym momencie wiedziałam czego się boję: pytań wszystkich uczniów o wypadek, o to dlaczego przeżyłam ja, a nie ktoś inny, jak to wszystko się stało...w moich oczach poczułam słone łzy, nim Stefan cokolwiek powiedział otworzyłam drzwi samochodu i skierowałam się przed siebie. W pierwszym momencie każdy normalny człowiek pomyślałby, że idę do mojego liceum, tak to wyglądało. Kierowca, z którym tu przyjechałam krzyknął " A plecak?!"
- Ja tam nie pójdę! - odkrzyknęłam i zaczęłam biec


Ostatnio zmieniony przez Katerina dnia Pon Lip 29, 2013 10:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Pon Lip 29, 2013 6:37 pm

bardzo fajnie długo się naczekałem, ale trudno, jak nie ma weny się nie da.. wychwyciłem kilka literówkek, słownie kilka trzy albo cztery, może mniej

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina

avatar


Female

Liczba postów : 1415
Szacunek na dzielni : 0
Age : 19

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Pon Lip 29, 2013 9:30 pm

Jeśli je znalazles to je podaj, a ją je poprawie. Chce, aby to się dobrze czytało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filipos44

avatar


Male

Liczba postów : 7472
Szacunek na dzielni : 4
Age : 18

PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   Pon Lip 29, 2013 9:43 pm

aby zostać w domie.
*aby zostać w domu.
O czym me mi powiedzieć?
*O czym ma/chce mi powiedzieć?
jednak dwie :p

_________________
Mój box                             Moja KP
~~~~~~~~~~~~~~~~~Poszukuję~~~~~~~~~~~~~~~~


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ksiązka by Candice   

Powrót do góry Go down
 
Ksiązka by Candice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zaplecze :: Pogaduchy :: Twórczość-
Skocz do:  
strzałka do góry